czwartek, 3 stycznia 2013

2. Louis

No to na drugi ogień idzie Lou. Miłego czytania ; )



Mam 16 lat i mieszkam z rodzicami w Londynie. W prezencie na urodziny dostałam dwa bilety na koncert one czegoś tam. Nie lubiłam ich.. Tacy lalusie .. Nie w moim typie, za to moja przyjaciółka ich wielbiła. Zadzwoniłam do niej.
J:Hej Majka. co ty na to żeby iść na koncert tych twoich frajerków ?
M:Cześć Megs. No pewnie, że pójdę, ale ty ich przecież nie znosisz...
J:No tak, ale dostałam dwa bilety od starszych i głupio było by ich nie wziąć... To jak ?
M:No pewnie, że pójdę.
J:To fajnie. Szykuj się, koncert jest dzisiaj o 19, więc wpadnę po Ciebie koło 18 i pójdziemy. Narka.
M:Do zobaczenia.
Była 14. Postanowiłam iść na zakupy. Chodziłam po sklepach i w jednym z nich zobaczyłam fajną, niebieską koszulę w kratkę, a pod nią czarną koszulkę z Myszką Miki. Wzięłam je i poszłam przymierzyć. Wyglądałam fajnie, więc je wzięłam i podreptałam powoli do domu. Po sklepach łaziłam krótko, bo tylko 2 godziny. Gdy doszłam do domu była 16, więc zaczęłam się szykować. Wzięłam prysznic, założyłam kupione rzeczy i czarne szorty z ćwiekami. Zrobiłam lekki make-up, włosy wyprostowałam i związałam w wysokiego kucyka. Jak się już ogarnęłam była 17;55, więc założyłam swoje czerwone conversy i wyszłam. Szłam słuchając muzyki, aż w końcu doczłapałam. Chciałam zadzwonić, ale moja kumpela mnie wyprzedziła i wyszła z domu. Stanęła przede mną i gapiła się jakby zobaczyła ducha..
J:Co się tak lampisz ? Zaraz paczałki ci wypadną.
M:WoooW. Ty we wszystkim wyglądasz dobrze. Jak ty to robisz ?
J:Pewność siebie mała. Chodź idziemy.
Szłyśmy powoli i doszłyśmy. Wbiłyśmy się na sale i udałyśmy się pod scenę. Zrezygnowana padłam na krzesło i słuchałam Swojej muzyki. Moja BFF jarała się tymi gejami jak nie wiem co. W pewnym momencie na scenę wbiegło 5 chłopaków. No czyli zacięła się katorga. pomyślałam. Swoje "show" zaczęli chyba od Up all night, a później nie wiem bo odpadłam. W moich słuchawkach leciała piosenka 30 Seconds To Mars - beautyful lie. Po chwili włączyła się piosenka Adele - set fire to the rain... nie byłam w stanie wysłuchać jej do końca, wybiegłam przed budynek. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam płakać. Poczułam jak ktoś mnie przytula. Zobaczyłam przyjaciółkę i wybuchłam jeszcze większym płaczem.
M:Hej małą co się stało ?
J:Przy tej piosence Max ze mną zerwał.Wszystko mi się przypomniało.
M:Emmm.. Ktoś jeszcze tu jest...
Odwróciłam głowę i zobaczyłam pasiastego... Jezuuu jak ja go nie lubię...
J:Co on tu robi ? Dobrze wiesz, że ja ich nie lubię...
M:Ty debilko.. On za tobą wybiegł, każda dziewczyna o tym marzy.!!
J:No ja jakoś nie...!!
L:Ej...!! - wrzasnął marchewa.
L:Co się stało, że płaczesz ?
J:Nie twój zasrany interes.!
M:Kurwa.!! Meg ogarnij się. max to przeszłość. On już nie wróci. Ogarnij się kurwa.!!
J:Przepraszam... już chyba wiesz o co chodzi.
L:No domyślam się.
J:Sory nie chciałam na Ciebie nawrzeszczeć.
L:Nic się nie stało. 
Po tych słowach opowiedziałam mu. Chłopak nie wiedział co robić i mnie przytulił. Siedzieliśmy tak chwile i poszliśmy do środka. Chłopak okazał się być całkiem spoko. Zobaczyłam, że biegnie do nas pozostała 4 chłopaków. Majka nie mogła w to uwierzyć i prawie zemdlała. Louis się zaśmiał i spojrzał na mnie. Zobaczył, że po mojej twarzy dalej spływają łzy. Podszedł, wytarł je i mnie przytulił. Wyszeptałam mu do ucha "dziękuję" i się odkleiłam. Reszta podbiegła i krzyknęła:
CH:UUUUUUU Louis ma dziewczyne.!!
L:A no mam. Ma na imie.... Meg. 
Zadławiłam się wodą, którą piłam, a reszta zaczęła się śmiać.
J:Eeee... Czy ja o czymś nie wiem ? - zapytałam z miną typu WTF ?! -..+ 
Po tych słowach marchewa mnie pocałował. Zamurował mnie kompletnie, a chłopcy poszli zaśpiewać jeszcze kilka piosenek. Koncert się skończył, chciałam iść po przyjaciółkę, ale gdy zobaczyłam jak przytula się z blondasem, przystanęłam i walnęłam smajla. Po chwili podszedł do mnie Lou i zapytał czy chcemy do nich wpaść. Zgodziłam się, bo wiedziałam, że Majka tego chce. Tak więc w 7 wróciliśmy do domu chłopaków. Majka i Niall od razu poszli do niego. Po czasie dostałam sms:
"Dziękuję, że mnie wzięłaś. Niall jest booooski. Spełniłaś moje marzenie." bez wahania odpisałam:
"Lou też jest fajny... Chyba się zakochałam..."
Wysłałam wiadomość i usłyszałam:
L:Ja też się chyba zakochałem.
Poszliśmy do jego pokoju, położyliśmy się i zasnęliśmy. Na drugi dzień nie mogłam rozkminić o co kaman, dopiero później się zczaiłam. Chciałam wstać z łóżka, ale ręka Lou mnie miażdżyła. Powoli wyślizgnęłam spod objęć chłopaka i powędrowałam w strone drzwi.
L:Już uciekasz ?
J:Soorki, nie chciałam cie obudzić.
L:Nic się nie stało. 
Wstał i pociągnął mnie na łóżko. Leżeliśmy tak cały dzień. On coś tam gadał o sobie, ja tak samo. Po tym dni zostaliśmy "swetaśną parką".. rzygam tęczą normalnie... TERAZ jestem panią Tomlinson i mamą szurniętego Harrego, który urodził się 3 miechy temu i nie daje mi spać. 


Jakiś taki słaby.. 
Czytasz = komentujesz.
Z góry sorki za błędy. <3 

3 komentarze:

  1. Z nienawiści w miłość. XD Fajnyy :3

    OdpowiedzUsuń
  2. końcówka taka sobie, ale ogólnie to bardzo fajny, czekam na następne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to moje pierwsze imaginy, więc wiem że są troche słabe. postaram się poprawić. dzięki za miłe słowa. ; **

    OdpowiedzUsuń