-żadnych "ale". Jedziesz i koniec,a teraz idź się spakować.
-no dobra.
Boże dlaczego ja ? Tak, super zaczęły się wakacje, wszystko pięknie, ale czemu musze jechać z ojcem na ten biwak ? Nie to, że mam coś do biwaków, ale stanowczo nie jara mnie zadupie, na które teraz mnie zabiera.. Wiem tylko, że jest tam jezioro. Trudno..
~godzinę później~
-dobra. już chyba wszystko - powiedziałam sama do siebie. Spakowana zeszłam na dół.
-Karmin jesteś gotowa ? - zapytał tata. No chyba widzi, że stoje przed nim z walizką..
-tak.
-no to w drogę.
Spakowaliśmy torby do bagażnika i wsiedliśmy. Usiadłam z tyłu specjalnie, bo chciałam spać. Założyłam słuchawki i odpłynęłam.
~2 i pół godziny później~
-wstawaj córcia.
-jeszcze pięć minut. - powiedziałam, a raczej wybełkotałam.
-już jesteśmy. - po tych słowach się podniosłam.
Muszę przyznać, że nie jest źle. Ogromne jezioro, fajna mała polanka i lasek. Wyobrażałam to sobie trochę inaczej, ale nie jest źle.
-no i jak ci się podoba ? - zapytał mój kochany staruszek.
-jest dobrze, ale i tak wolałabym pojechać do cioci. - od urodzenia mieszkam w Londynie. Rodzice są polakami, ale zamieszkali tutaj, ponieważ tata dostał dobrą pracę. nie zbyt często bywałam w Polsce, ale mimo to miałam tam znajomych. No fakt wakacje trwają 2 miesiące, ale później nie moge polecieć, bo ciocia ma teraz urlop, a rodzice mnie samej nie puszczą, fakt mam 17 lat, ale się strasznie o mnie boją od czasu, kiedy się zgubiłam w rodzinnym mieście mojej mamy i nie mogłam trafić do domu i noc spędziłam w parku.
-no dobra to teraz możesz mi pomóc.- tata wyrwał mnie z rozmyśleń.
Na początek chcieliśmy postawić namiot.. Już wiem po kim odziedziczyłam ułomność. Przez 30 minut trudziliśmy się z tym cholerstwem. Trudno.
-tato ja idę się przejść.
-okej, ale wróć zaraz.
Poszłam w stronę lasku. Nie był zbyt duży. Zobaczyłam stary mostek i podeszłam do niego. Powoli na niego weszłam i usiadłam. Akurat trafiłam na zachód słońca. Położyłam się i patrzyłam w niebo. Puściłam sobie z telefonu piosenke Pezeta - nieważne. Zaczęłam sobie cicho nucić. Po jakiejś godzinie zrobiło się ciemno, więc postanowiłam wrócić. Droga zajęła mi z 10 minut. Gdy szłam w stronę namiotu, zobaczyłam tate, który siedzi przy ognisku z 5 chłopakami. Nie wiem kto to i chyba nie chce wiedzieć. podeszłam do miejsca, gdzie siedział mój tatuś.
-tato, już jestem, idę się położyć.
-okej córcia.
Pocałowałam go w policzek i poszłam do namiotu.
Słuchałam muzyki, gdy coś zaczęło mi świecić w oczy.
-coo ty robisz człowieku ? - powiedziałam i przetarłam oczy.
-przepraszam, ale chciałem zapytać czy idziesz do nas ? Twój tata opowiada straszne historie i pieczemy pianki.
-no w sumie czemu nie.
-fajnie. Jestem Zayn.
-Karmin. miło mi.
-mnie również.
Mulat pomógł mi wstać i poszliśmy.
Siedzieliśmy przy ognisku i gadaliśmy. Oczywiście mój genialny opiekun zaczął opowiadać meega straszną historie. Bałam się. Gdy skończył, Niall poszedł po gitarę i zaczął grać. Musze przyznać chłopcy mają talent. Dowiedziałam się nawet, że mają swój zespół. Usłyszałam za sobą szelest... Odwróciłam się i nic nie zobaczyłam. Serca zaczęło mi trochę mocniej walić i musze przyznać, że się wystraszyłam. Nagle poczułam czyjś oddech na swoich plecach. Chciałam się odwrócić, ale wtedy ktoś krzyknął:
-buuu.!!!
-aaa.! - wydarłam się i wywaliłam do tyłu. Zobaczyłam Zayn'a, który się zwijał ze śmiechu.
- oo dżiizas. - powiedziałam wstając. -boże święty nigdy więcej mi tak nie rób.
-przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.
-okej.
Ten czubek mnie tak wystraszył, że normalnie zawał przeżyłam. Było już późno. Chciałam spać, ale bałam się jak cholera i na dodatek miałam spać sama.
-nie wiem jak wy, ale ja ide sie położyć. DObranoc wszystkim- powiedziałam i poszłam.
~koło godziny 1 w nocy~
Nie mogłam spać. Po pierwsze bałam się, a po drugie cały czas myślałam o Zayn'ie. Zakochałam się w nim, chociaż znam go od paru godzin. No, ale co się dziwić. W moim wykonaniu wszystko jest możliwe, a na dodatek jak nie zabujać się w takim chłopaku. Bardzo fajny styl, a charakter jeszcze lepszy. Nagle mój namiot zaczął się otwierać. Zapaliłam latarkę i zobaczyłam mulata.
-co się stało ?
-Karmin... no bo wiesz.... moge spać z tobą ?
-no ale czemu ?
-no bo wiesz po tej historii twojego taty trochę sie boje.
-no a do chłopaków nie możesz iść ?
-Niall śpi z lou, a Hazza z Liam'em...
-no dobra chodź.
Przesunęłam się i zrobiłam miejsce chłopakowi. Wgramolił się do śpiworu. Ledwo co się mieściliśmy. Nagle poczułam jak Zayn mnie obejmuję.
-moge cie przytuliś ? nie moge zasnąć.
-yhyy.
Przyciągnął mnie do siebie a ja odpłynęłam. Jego oczy działają na mnie jak narkotyk.
-dobranoc.
-dobranoc.
Po tych słowach zasnęliśmy wtuleni.
Przepraszam, że nie dodawałam, ale nie miałam czasu. Teraz mam ferie, więc na pewno będą nowe i na pewno ciekawsze imaginy. Jak jesteś to pozostaw po sobie komentarz, Baaardzo, baaardzo proszę. Dziękuję. <3 Imj. <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz