wtorek, 26 lutego 2013
Zlot.!!
Siemka jeszcze raz. Mam dla Was wiadomość. Gdyż, iż, ponieważ dziewczyny z tej strony organizują zlot w warmińsko-mazurskim, ja niestety nie jestem stamtąd, ale polecam wziąć udział. ;) Więcej informacji jest na stronce. ;)
a pro po.
Chciałabym Wam tylko powiedzieć, że imagina dodam w czwartek, ponieważ mam teraz masę sprawdzianów i nie nadążam. ;( Jest mi cholernie smutno z tego powodu, ale muszę przeżyć... nie wiem jak, ale muszę i zrobię to dla Was. <3 <3 Kocham Was i dziękuję za komentarze. Pozdrawiam. Marta. ;)
niedziela, 24 lutego 2013
Louis.
Siedzę w szkole. Ostatnia lekcja, angielski i można iść do domu. Nagle podbiega do mnie moja przyjaciółka Mary.
M: Lili .!!!
J: co się stało ?
M: słyszałaś o konkursie ?
J: yy nie.. jakim ?
M: noo dla śpiewaków.
J: dla wokalistów głupku. - hahaha ona jest walnięta, ale i tak ją kocham.
M: no mniejsza o to, ale ty idziesz .!
J: co.?!
M: no przecież ty zajebiście śpiewasz.!!
J; nie ja nie ide.
M: już za późno... zapisałam cię.
J: ej no zabiję cię.!!!
Ma szczęście, że zadzwonił dzwonek na lekcję. Te 45 minut minęło szybko.. Cały czas myślałam o tym konkursie. Jak mam wziąć w nim udział to muszę coś się dowiedzieć na ten temat. Po lekcji poszłam z Mary do tablicy, na której wysiało ogłoszenie. uczestnik ma zaśpiewać jedną piosenkę wybraną przez siebie, nie wiadomo kto sędziuję. Przesłuchania są jutro czyli w sobotę o 12. Nie ma co Mary mnie w to wciągnęła więc idzie ze mną.
J: Mary kochanie a wiesz co...
M: co chcesz .?
J: wciągnęłaś mnie w to więc mi pomożesz.
M: w jakim sensie .?
J: wejdziesz tam ze mną i zagrasz na pianinie.
M: noo ej..
J: wciągnęłaś mnie więc pomagasz.
M: ale jesteś zapisana tylko ty.
J: ale na plakacie było napisane, że można z własnym akompaniamentem.
M: no dobra.
J: to idziemy do ciebie ćwiczyć.
Westchnęłyśmy obie i poszłyśmy do domu Mary. Na początku nie mogłyśmy się zdecydować jaką piosenkę wybrać, ale w końcu stwierdziłyśmy, że weźmiemy Last First Kiss - 1D tylko ją trochę przerobimy. Próbowałam namówić M żebyśmy zrobiły duet, ale ona powiedziała, że jestem tylko ja. Co za party osioł. W końcu nam się udało. Ćwiczyłyśmy cały dzień i na reszcie wyszło to co chciałyśmy. Mary na pianinie grała mniej więcej tak a ja śpiewałam. Wyszło cudownie. Stwierdziłyśmy, że zostanę u niej na noc i rano pójdziemy razem do szkoły. Koło godziny 23 zakończyłyśmy przygotowania i poszłyśmy spać.
~następny dzień.~
Jesteśmy już w szkole. Zaraz mamy tam wejść i zaprezentować to co nam wyszło. Straszni się denerwuję. Minęło pięc minut i nas wezwali.
J: Mary boję się.
M: będzie dobrze.
Przytuliłyśmy się i weszłyśmy. Wchodzimy do sali i co widzimy.. One Direction we własnej osobie. Teraz to już całkiem nie możemy zawalić, jeszcze ich piosnka. Spojrzałyśmy się na siebie i nie wiedziałyśmy co mamy robić, ale ktoś nam przerwał rozmyślenia..
H: noo więc. Jak macie na imię i co zagracie, bądź zaśpiewacie.?
J: Ja jestem Lili a to Mary. Ja zaśpiewamy Last First Kiss.
N: fanki ?
M: takie tycie fanki.
Uśmiechnęłam się do Mary i pokazałam na pianino obok.
Li: no to śpiewajcie.
J: no tylko Louis musi nam pianino zwolnić.
Spojrzał się na nas, uśmiechnął i podszedł do chłopaków. Mary usiadała i położyła ręce na klawiaturze.
M: gotowa ?
J: tak.
M: to zaczynam.
Zaczęło się. Zaczęłam śpiewać. Starałam się jak mogłam. Miny chłopców wcale nie pomagały, wręcz przeciwnie. Boję się jak cholercia, ale staram się rozluźnić.
J: ... Your last first kiss. - zaśpiewałam końcówkę i spojrzałam na Mary, a później na chłopców.
H: wooow.
Li: poczekajcie na korytarzu, zaraz wybierzemy zwycięzców.
Złapałam Mary za rękę i wyszłyśmy.
M: stara byłaś genialna.
J: nie wiem.
M: byłaś meeega. a końcówka. oo kurwa było zajebiście.
J: ty też byłaś mega.
M: teraz tylko musimy poczekać.
Usiadłyśmy pod ścianę i całe się trzęsłyśmy. To było coś niesamowitego.
Z: wszystkich uczestników zapraszamy do środka.
Mary na mnie spojrzała i złapała za rękę.
M: no to teraz módlmy się.
J: chodź.
Weszłyśmy do sali gdzie stali chłopcy i jeszcze jakiś chłopak.
Lou: no więc, zaczynamy.
Li: trzecie miejsce zajmuję ..... Alex.
Dziewczyna spojrzała na nas wszystkich i wyszła.
N: drugie miejsce zajął...... Beck.
Ścisnęłam mocniej rękę Mary. Dziewczyna mnie przytuliła.
H: pierwsze miejsce należy do .....
Lou: dooo Lili i Mary.
J: coo.?!!
Przytuliłyśmy się i płakałyśmy. To było coś pięknego. Wszyscy się rozeszli, zostaliśmy tylko my.
N: ale to nie koniec.
M: ale jak to ?
Z: nagrodą jest to, że wystąpicie na jednym z naszych koncertów.
Nie mogłam w to uwierzyć. Rozpłakałam się i wybiegłam na korytarz. Odruchowo pobiegłam pod swoją szafkę i usiadłam na podłodze opierając się o nią. Podciągnęłam kolana pod brodę i nie mogłam uwierzyć w to co się stało. To jest nie możliwe. Moje największe marzenie właśnie się spełnia.
Lou: wszystko w porządku.?
Podniosłam głowę i zobaczyłam Lou.
J: tak wszystko gra.
L: to dlaczego płaczesz.?
J: nie mogę uwierzyć w to co się dzieje.
Louis mnie przytulił.a ja kretynka nie świadomie powiedziałam:
J: no i właśnie spełniłeś moje drugie marzenie.
Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, a ja się zarumieniłam.
L: nie rozumiem. to co było pierwszym ?
Zaczęłam się śmiać.
J: pierwsze było wystąpienie na dużej scenie, które się dzisiaj spełniło, drugie to było, że .....
L: no mów.
J: wstydzę się.
L: oj no mów, nie masz czego.
J: no dobra zawsze chciałam żebyś mnie przytulił.
Zaczęliśmy się śmiać.
J: ale jest jeszcze jedno.
L: jakie ?
J: tego już ci nie powiem. - odkąd pamiętam zawsze mi się podobał i chciałam z nim być, ale to jest nie możliwe.
L: dlaczego ?
J: boję się.
L: a kiedy mi powiesz ?
J: może po koncercie.
Uśmiechnął się i wstaliśmy. Napisałam Mary, że idę do domu. Louis mnie odprowadził. Świetnie się z nim bawiłam.
~dwa tygodnie później~
Nadszedł dzień koncertu. Ja i Mary straszni się denerwujemy. Teraz śpiewają Little Things, a później mamy wejść my.
J: o kurwa skończyli.
M: nie bój się damy radę.
Nagle Louis wypalił, że mamy już wchodzić.. Mary popchnęła mnie na scene i podeszłyśmy do chłopaków. Rozległ się brawa. J: no to zaczynamy. - powiedziałam do siebie i jak Mary zaczęła grać ja zaczęłam śpiewać. Louis dobrze wiedział, że się denerwuję więc mi pomógł i zaczął śpiewać ze mną. Po skończonej piosence już miałyśmy schodzić ze sceny, kiedy Lou i Harry złapali mnie i Mary. Najpierw zaczął gadać Hazza.
H: Mary ... boo ja no...
M: zamknij się wiem o co chodzi.
Pocałował ją.
H: ale skąd .?
M: na pewnej próbie Lou się wygadał.
znowu zaczęli się całować. Teraz powiedział Lou.
L: miałaś mi dzisiaj powiedzieć swoje trzecie marzenie.
J: spójrz na nich i się domyśl. - odwrócił głowę w ich stronę, za chwilę w moją i mnie pocałował.
L: nie znamy się długo, ale ja cię normalnie kocham.
J: ja ciebie też.
Rozległ się brawa, niektóre dziewczyny płakały, a inne piszczały. Ogólnie moje życie stało się .... nie wiem. Osoba, którą kochał pomogła spełnić mi marzenia, to chyba dobrze nie ?
M: Lili .!!!
J: co się stało ?
M: słyszałaś o konkursie ?
J: yy nie.. jakim ?
M: noo dla śpiewaków.
J: dla wokalistów głupku. - hahaha ona jest walnięta, ale i tak ją kocham.
M: no mniejsza o to, ale ty idziesz .!
J: co.?!
M: no przecież ty zajebiście śpiewasz.!!
J; nie ja nie ide.
M: już za późno... zapisałam cię.
J: ej no zabiję cię.!!!
Ma szczęście, że zadzwonił dzwonek na lekcję. Te 45 minut minęło szybko.. Cały czas myślałam o tym konkursie. Jak mam wziąć w nim udział to muszę coś się dowiedzieć na ten temat. Po lekcji poszłam z Mary do tablicy, na której wysiało ogłoszenie. uczestnik ma zaśpiewać jedną piosenkę wybraną przez siebie, nie wiadomo kto sędziuję. Przesłuchania są jutro czyli w sobotę o 12. Nie ma co Mary mnie w to wciągnęła więc idzie ze mną.
J: Mary kochanie a wiesz co...
M: co chcesz .?
J: wciągnęłaś mnie w to więc mi pomożesz.
M: w jakim sensie .?
J: wejdziesz tam ze mną i zagrasz na pianinie.
M: noo ej..
J: wciągnęłaś mnie więc pomagasz.
M: ale jesteś zapisana tylko ty.
J: ale na plakacie było napisane, że można z własnym akompaniamentem.
M: no dobra.
J: to idziemy do ciebie ćwiczyć.
Westchnęłyśmy obie i poszłyśmy do domu Mary. Na początku nie mogłyśmy się zdecydować jaką piosenkę wybrać, ale w końcu stwierdziłyśmy, że weźmiemy Last First Kiss - 1D tylko ją trochę przerobimy. Próbowałam namówić M żebyśmy zrobiły duet, ale ona powiedziała, że jestem tylko ja. Co za party osioł. W końcu nam się udało. Ćwiczyłyśmy cały dzień i na reszcie wyszło to co chciałyśmy. Mary na pianinie grała mniej więcej tak a ja śpiewałam. Wyszło cudownie. Stwierdziłyśmy, że zostanę u niej na noc i rano pójdziemy razem do szkoły. Koło godziny 23 zakończyłyśmy przygotowania i poszłyśmy spać.
~następny dzień.~
Jesteśmy już w szkole. Zaraz mamy tam wejść i zaprezentować to co nam wyszło. Straszni się denerwuję. Minęło pięc minut i nas wezwali.
J: Mary boję się.
M: będzie dobrze.
Przytuliłyśmy się i weszłyśmy. Wchodzimy do sali i co widzimy.. One Direction we własnej osobie. Teraz to już całkiem nie możemy zawalić, jeszcze ich piosnka. Spojrzałyśmy się na siebie i nie wiedziałyśmy co mamy robić, ale ktoś nam przerwał rozmyślenia..
H: noo więc. Jak macie na imię i co zagracie, bądź zaśpiewacie.?
J: Ja jestem Lili a to Mary. Ja zaśpiewamy Last First Kiss.
N: fanki ?
M: takie tycie fanki.
Uśmiechnęłam się do Mary i pokazałam na pianino obok.
Li: no to śpiewajcie.
J: no tylko Louis musi nam pianino zwolnić.
Spojrzał się na nas, uśmiechnął i podszedł do chłopaków. Mary usiadała i położyła ręce na klawiaturze.
M: gotowa ?
J: tak.
M: to zaczynam.
Zaczęło się. Zaczęłam śpiewać. Starałam się jak mogłam. Miny chłopców wcale nie pomagały, wręcz przeciwnie. Boję się jak cholercia, ale staram się rozluźnić.
J: ... Your last first kiss. - zaśpiewałam końcówkę i spojrzałam na Mary, a później na chłopców.
H: wooow.
Li: poczekajcie na korytarzu, zaraz wybierzemy zwycięzców.
Złapałam Mary za rękę i wyszłyśmy.
M: stara byłaś genialna.
J: nie wiem.
M: byłaś meeega. a końcówka. oo kurwa było zajebiście.
J: ty też byłaś mega.
M: teraz tylko musimy poczekać.
Usiadłyśmy pod ścianę i całe się trzęsłyśmy. To było coś niesamowitego.
Z: wszystkich uczestników zapraszamy do środka.
Mary na mnie spojrzała i złapała za rękę.
M: no to teraz módlmy się.
J: chodź.
Weszłyśmy do sali gdzie stali chłopcy i jeszcze jakiś chłopak.
Lou: no więc, zaczynamy.
Li: trzecie miejsce zajmuję ..... Alex.
Dziewczyna spojrzała na nas wszystkich i wyszła.
N: drugie miejsce zajął...... Beck.
Ścisnęłam mocniej rękę Mary. Dziewczyna mnie przytuliła.
H: pierwsze miejsce należy do .....
Lou: dooo Lili i Mary.
J: coo.?!!
Przytuliłyśmy się i płakałyśmy. To było coś pięknego. Wszyscy się rozeszli, zostaliśmy tylko my.
N: ale to nie koniec.
M: ale jak to ?
Z: nagrodą jest to, że wystąpicie na jednym z naszych koncertów.
Nie mogłam w to uwierzyć. Rozpłakałam się i wybiegłam na korytarz. Odruchowo pobiegłam pod swoją szafkę i usiadłam na podłodze opierając się o nią. Podciągnęłam kolana pod brodę i nie mogłam uwierzyć w to co się stało. To jest nie możliwe. Moje największe marzenie właśnie się spełnia.
Lou: wszystko w porządku.?
Podniosłam głowę i zobaczyłam Lou.
J: tak wszystko gra.
L: to dlaczego płaczesz.?
J: nie mogę uwierzyć w to co się dzieje.
Louis mnie przytulił.a ja kretynka nie świadomie powiedziałam:
J: no i właśnie spełniłeś moje drugie marzenie.
Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, a ja się zarumieniłam.
L: nie rozumiem. to co było pierwszym ?
Zaczęłam się śmiać.
J: pierwsze było wystąpienie na dużej scenie, które się dzisiaj spełniło, drugie to było, że .....
L: no mów.
J: wstydzę się.
L: oj no mów, nie masz czego.
J: no dobra zawsze chciałam żebyś mnie przytulił.
Zaczęliśmy się śmiać.
J: ale jest jeszcze jedno.
L: jakie ?
J: tego już ci nie powiem. - odkąd pamiętam zawsze mi się podobał i chciałam z nim być, ale to jest nie możliwe.
L: dlaczego ?
J: boję się.
L: a kiedy mi powiesz ?
J: może po koncercie.
Uśmiechnął się i wstaliśmy. Napisałam Mary, że idę do domu. Louis mnie odprowadził. Świetnie się z nim bawiłam.
~dwa tygodnie później~
Nadszedł dzień koncertu. Ja i Mary straszni się denerwujemy. Teraz śpiewają Little Things, a później mamy wejść my.
J: o kurwa skończyli.
M: nie bój się damy radę.
Nagle Louis wypalił, że mamy już wchodzić.. Mary popchnęła mnie na scene i podeszłyśmy do chłopaków. Rozległ się brawa. J: no to zaczynamy. - powiedziałam do siebie i jak Mary zaczęła grać ja zaczęłam śpiewać. Louis dobrze wiedział, że się denerwuję więc mi pomógł i zaczął śpiewać ze mną. Po skończonej piosence już miałyśmy schodzić ze sceny, kiedy Lou i Harry złapali mnie i Mary. Najpierw zaczął gadać Hazza.
H: Mary ... boo ja no...
M: zamknij się wiem o co chodzi.
Pocałował ją.
H: ale skąd .?
M: na pewnej próbie Lou się wygadał.
znowu zaczęli się całować. Teraz powiedział Lou.
L: miałaś mi dzisiaj powiedzieć swoje trzecie marzenie.
J: spójrz na nich i się domyśl. - odwrócił głowę w ich stronę, za chwilę w moją i mnie pocałował.
L: nie znamy się długo, ale ja cię normalnie kocham.
J: ja ciebie też.
Rozległ się brawa, niektóre dziewczyny płakały, a inne piszczały. Ogólnie moje życie stało się .... nie wiem. Osoba, którą kochał pomogła spełnić mi marzenia, to chyba dobrze nie ?
co sądzicie ? osobiście nie lubie tego imagina, ale coś mnie naszło na takiego. ;0
NIall +18
Na wstępie chce powiedzieć, że to mój pierwszy imagin +18 więc może być słaby. ;/ . Dziękuję za komentarze. <3 ;) + zapraszam do czytania i komentowania. ps. nie jest wesoły, mam zjebany humor przepraszam.
Moim chłopakiem jest Niall Horan. Jesteśmy ze sobą już prawie rok, ale ostatnio coraz częściej się kłócimy i to o błahostki. Siedzi na dole i ogląda telewizje, a ja siedzę w sypialni i słucham polskiego rapu. Tam się wychowałam więc rozumiem. Ostatnio dość często słucham tej piosenki. Ta piosenka jest ... nawet nie wiem jak ją opisać. Tak siedziałam i myślałam, kiedy nagle wszedł blondas. Było mi cholernie smutno. Podczas jednej kłótni polały się słowa, których nigdy nie powinniśmy wypowiadać...
~Ostatnia kłótnia~
Siedziałam w salonie i się o niego martwiłam. Wyszedł koło 11 i nie wraca a jest 22. Nie wiedziałam co mam robić. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam. 1 połączenie - sekretarka, drugie tak samo, 20 też nic. Wstałam i poszłam do sypialni. Położyłam się i usłyszałam jak drzwi się zamykają. Po chwili stał przy drzwiach. Był pijany. Wstałam i chciałam go przytulić, ale mnie odepchnął.
N: zostaw mnie.
J: martwiłam się.
N: idź spać.
J: co się s tobą dzieje ?
N: nic. jesteś przewrażliwiona.
J: to chyba normalne jak nie ma cie całymi dniami w domu...
N: byłem z chłopakami.
J: jak zawsze..
N: kurwa nie mogę wyjść z kumplami .??
J: kurwa mi też się chyba należy jedne dzień spędzony z tobą.
N: ogarnij się wariatko.
J: wódka jest ważniejsza nie ?
N: a żebyś wiedziała, przynajmniej się nie sra o byle co.
J: przegiąłeś nienawidzę cię.
N: a spierniczaj na drzewo.
Po tamtej kłótni się do siebie nie odzywamy. Zabolały mnie te słowa. Spojrzał się na mnie, ja się odwróciłam w stronę okna. Po chwili poczułam jak łóżko się ugina.
N: przepraszam.
Nie odezwałam się. NIe miałam siły. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.Widział, że nie chce za bardzo z nim rozmawiać, ale się uparł. Zszedł z łóżka i podszedł do mnie tak żebym na niego patrzyła.
N: przepraszam.
Zamknęłam oczy nie pozwalając spłynąć łzom.
N: no kurwa przepraszam.!
Wydarł się i popłakał. Wstał i chciał wyjść, ale złapałam go za rękę.
J: chodź.
Pociągnęłam go na łóżka tak, że mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Zdecydowanie mi tego brakowało.
N: przepraszam.
J: oj zamknij się już. - powiedziałam i uciszyłam go pocałunkiem. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny. Niall przewrócił się tak, że leżał na mnie. Jego ręce wylądowały na moim tyłku. Pragnęliśmy siebie i to bardzo. Zaczął ściągać moją koszulkę, nie pozostałam dłużna i też zdjęłam jego bluzę. Powoli zaczął dobierać się spodni, ja z resztą do jego paska również. Leżałam w staniku i majtkach, a NIall w bokserkach. Wyglądał bardzo seksownie. Po chwili chłopak oderwał się od moich ust i zaczął całować szyję. Wygięłam głowę ułatwiając mu to. Z czasem zjeżdżał coraz niżej. Całował dekolt przy okazji pozbył się stanika. Dobrał się do piersi. Całował, przygryzał, ssał sutki tak, że stawały się coraz twardsze. Robiłam się wilgotna. Zjechał niżej, zaczął całować brzuch i podbrzusze, zrobił malinkę na biodrze i zaczął całować moją kobiecość. Z moich ust wydawały się ciche jęki. Spojrzał na mnie, oblizał wargi i znowu powrócił do ust. Zrobiliśmy obrót. Tym razem ja leżałam na nim. Całowałam jego klatkę piersiową, sprawiając mu tym przyjemność. Dotarłam do bokserek. Powoli je ściągnęłam i zobaczyłam jego przyrodzenie. Na początku chwyciłam go w rękę i jeździłam nią w górę i dół. Powoli stawał się coraz twardszy.
N: drażnisz dziewczyno drażnisz. - wysyczał Niall'er i przewrócił nas tak, że znowu był na górze. Od razu zjechał niżej. Zaczął się ze mną drażnić. Wił się językiem we mnie sprawiając mi tym przyjemność. Nie pozostałam mu dłużna i chwyciłam jego przyjaciela. Odwróciliśmy się i znowu byłam na górze. Nie bawiłam się od razu wzięłam go do buzi. Zaczęłam jeździć wokół językiem.
N: oo kurwa. - Powiedział Niall. Te słowa dodały mi otuchy i jeszcze bardziej zaczęłam go podniecać. Odwrócił nas i po chwili we mnie wszedł. Na początku był ból, który po chwili przerodził się w przyjemność. Robił to powoli, doprowadzając mnie do szaleństwa. Jęczałam, ale zatkał mi usta pocałunkiem. Zaczął przyspieszać. Dochodził tak jak ja.
J: oo kurwa. - powiedziałam. Ostatnie mocne pchnięcie i doszłam tak jak i Niall doszedł we mnie. Opadł bez silnie obok mnie na łóżku. Nasze oddechy powoli się uspokajały. Okrył nas kołdrą. Przytuliłam się do niego.
J: kocham cię.
N: ja ciebie też.
J: nie kłócimy się nigdy więcej o takie coś.
N: okej. - powiedział i pocałował.
~dwa tygodnie później.~
Wstałam i zakręciło mi się w głowie. Poczułam, że będę wymiotować. Pobiegłam do łazienki, zdążyłam zamknąć drzwi. Zwymiotowałam. Od kilku dni jest to samo. Muszę iść do lekarza.. obawiam się, nie chce być w ciąży. Oczywiście cieszę się jeśli to prawda, ale jesteśmy za młodzi.
N: kochanie co się dzieje ? - wszedł blondyn. Nie wiem co mam mu powiedzieć.
J: nic. - wymusiłam uśmiech.
N: mnie nie okłamiesz. jedziemy do lekarza.
Pomógł mi wstać i zaprowadził do auta. Po 10 minutach byliśmy w szpitalu. Poczekałam chwilę i lekarz mnie zawołał do gabinetu. Blondyn został na korytarzu.
L: no więc co cię sprowadza.?
J: od kilku dni mam mdłości i kręci mi się w głowie.
L: dobrze zrobimy USG połóż się.
Wykonałam polecenie lekarza i po chwili już wszystko wiedziałam.
L: gratulacje jest pani w ciąży, w drugim tygodniu.
Wyszczerzyłam oczy i nie mogłam uwierzyć. Ale jak to co powie Niall .?! To pytanie krążyło po mojej głowie. Lekarz mi wszystko wyjaśnił i umówił na następną wizytę. Podziękowałam i wyszłam. Rozpłakałam się. NIall od razu podbiegł i przytulił.
N: co się stało ? co ci jest .?
J: ja..... ja... jestem... - nie mogłam dokończyć.
N: jesteś.? co ci jest.?!
J: jestem w ciąży. - powiedziałam ledwo słyszalnie, ale tak żeby on to usłyszał. Przytulił mnie jeszcze mocniej.
N: too super.!!!! - zaczął się wydzierać.
J: ale jak...
N: zawsze chciałem mieć małego horanka.
POciągnął mnie za rękę i poszliśmy do auta. Jednak bardzo się ucieszył. Chłopcy z resztą też. Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu filmów i jedzeniu lodów.
Moim chłopakiem jest Niall Horan. Jesteśmy ze sobą już prawie rok, ale ostatnio coraz częściej się kłócimy i to o błahostki. Siedzi na dole i ogląda telewizje, a ja siedzę w sypialni i słucham polskiego rapu. Tam się wychowałam więc rozumiem. Ostatnio dość często słucham tej piosenki. Ta piosenka jest ... nawet nie wiem jak ją opisać. Tak siedziałam i myślałam, kiedy nagle wszedł blondas. Było mi cholernie smutno. Podczas jednej kłótni polały się słowa, których nigdy nie powinniśmy wypowiadać...
~Ostatnia kłótnia~
Siedziałam w salonie i się o niego martwiłam. Wyszedł koło 11 i nie wraca a jest 22. Nie wiedziałam co mam robić. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam. 1 połączenie - sekretarka, drugie tak samo, 20 też nic. Wstałam i poszłam do sypialni. Położyłam się i usłyszałam jak drzwi się zamykają. Po chwili stał przy drzwiach. Był pijany. Wstałam i chciałam go przytulić, ale mnie odepchnął.
N: zostaw mnie.
J: martwiłam się.
N: idź spać.
J: co się s tobą dzieje ?
N: nic. jesteś przewrażliwiona.
J: to chyba normalne jak nie ma cie całymi dniami w domu...
N: byłem z chłopakami.
J: jak zawsze..
N: kurwa nie mogę wyjść z kumplami .??
J: kurwa mi też się chyba należy jedne dzień spędzony z tobą.
N: ogarnij się wariatko.
J: wódka jest ważniejsza nie ?
N: a żebyś wiedziała, przynajmniej się nie sra o byle co.
J: przegiąłeś nienawidzę cię.
N: a spierniczaj na drzewo.
Po tamtej kłótni się do siebie nie odzywamy. Zabolały mnie te słowa. Spojrzał się na mnie, ja się odwróciłam w stronę okna. Po chwili poczułam jak łóżko się ugina.
N: przepraszam.
Nie odezwałam się. NIe miałam siły. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.Widział, że nie chce za bardzo z nim rozmawiać, ale się uparł. Zszedł z łóżka i podszedł do mnie tak żebym na niego patrzyła.
N: przepraszam.
Zamknęłam oczy nie pozwalając spłynąć łzom.
N: no kurwa przepraszam.!
Wydarł się i popłakał. Wstał i chciał wyjść, ale złapałam go za rękę.
J: chodź.
Pociągnęłam go na łóżka tak, że mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Zdecydowanie mi tego brakowało.
N: przepraszam.
J: oj zamknij się już. - powiedziałam i uciszyłam go pocałunkiem. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny. Niall przewrócił się tak, że leżał na mnie. Jego ręce wylądowały na moim tyłku. Pragnęliśmy siebie i to bardzo. Zaczął ściągać moją koszulkę, nie pozostałam dłużna i też zdjęłam jego bluzę. Powoli zaczął dobierać się spodni, ja z resztą do jego paska również. Leżałam w staniku i majtkach, a NIall w bokserkach. Wyglądał bardzo seksownie. Po chwili chłopak oderwał się od moich ust i zaczął całować szyję. Wygięłam głowę ułatwiając mu to. Z czasem zjeżdżał coraz niżej. Całował dekolt przy okazji pozbył się stanika. Dobrał się do piersi. Całował, przygryzał, ssał sutki tak, że stawały się coraz twardsze. Robiłam się wilgotna. Zjechał niżej, zaczął całować brzuch i podbrzusze, zrobił malinkę na biodrze i zaczął całować moją kobiecość. Z moich ust wydawały się ciche jęki. Spojrzał na mnie, oblizał wargi i znowu powrócił do ust. Zrobiliśmy obrót. Tym razem ja leżałam na nim. Całowałam jego klatkę piersiową, sprawiając mu tym przyjemność. Dotarłam do bokserek. Powoli je ściągnęłam i zobaczyłam jego przyrodzenie. Na początku chwyciłam go w rękę i jeździłam nią w górę i dół. Powoli stawał się coraz twardszy.
N: drażnisz dziewczyno drażnisz. - wysyczał Niall'er i przewrócił nas tak, że znowu był na górze. Od razu zjechał niżej. Zaczął się ze mną drażnić. Wił się językiem we mnie sprawiając mi tym przyjemność. Nie pozostałam mu dłużna i chwyciłam jego przyjaciela. Odwróciliśmy się i znowu byłam na górze. Nie bawiłam się od razu wzięłam go do buzi. Zaczęłam jeździć wokół językiem.
N: oo kurwa. - Powiedział Niall. Te słowa dodały mi otuchy i jeszcze bardziej zaczęłam go podniecać. Odwrócił nas i po chwili we mnie wszedł. Na początku był ból, który po chwili przerodził się w przyjemność. Robił to powoli, doprowadzając mnie do szaleństwa. Jęczałam, ale zatkał mi usta pocałunkiem. Zaczął przyspieszać. Dochodził tak jak ja.
J: oo kurwa. - powiedziałam. Ostatnie mocne pchnięcie i doszłam tak jak i Niall doszedł we mnie. Opadł bez silnie obok mnie na łóżku. Nasze oddechy powoli się uspokajały. Okrył nas kołdrą. Przytuliłam się do niego.
J: kocham cię.
N: ja ciebie też.
J: nie kłócimy się nigdy więcej o takie coś.
N: okej. - powiedział i pocałował.
~dwa tygodnie później.~
Wstałam i zakręciło mi się w głowie. Poczułam, że będę wymiotować. Pobiegłam do łazienki, zdążyłam zamknąć drzwi. Zwymiotowałam. Od kilku dni jest to samo. Muszę iść do lekarza.. obawiam się, nie chce być w ciąży. Oczywiście cieszę się jeśli to prawda, ale jesteśmy za młodzi.
N: kochanie co się dzieje ? - wszedł blondyn. Nie wiem co mam mu powiedzieć.
J: nic. - wymusiłam uśmiech.
N: mnie nie okłamiesz. jedziemy do lekarza.
Pomógł mi wstać i zaprowadził do auta. Po 10 minutach byliśmy w szpitalu. Poczekałam chwilę i lekarz mnie zawołał do gabinetu. Blondyn został na korytarzu.
L: no więc co cię sprowadza.?
J: od kilku dni mam mdłości i kręci mi się w głowie.
L: dobrze zrobimy USG połóż się.
Wykonałam polecenie lekarza i po chwili już wszystko wiedziałam.
L: gratulacje jest pani w ciąży, w drugim tygodniu.
Wyszczerzyłam oczy i nie mogłam uwierzyć. Ale jak to co powie Niall .?! To pytanie krążyło po mojej głowie. Lekarz mi wszystko wyjaśnił i umówił na następną wizytę. Podziękowałam i wyszłam. Rozpłakałam się. NIall od razu podbiegł i przytulił.
N: co się stało ? co ci jest .?
J: ja..... ja... jestem... - nie mogłam dokończyć.
N: jesteś.? co ci jest.?!
J: jestem w ciąży. - powiedziałam ledwo słyszalnie, ale tak żeby on to usłyszał. Przytulił mnie jeszcze mocniej.
N: too super.!!!! - zaczął się wydzierać.
J: ale jak...
N: zawsze chciałem mieć małego horanka.
POciągnął mnie za rękę i poszliśmy do auta. Jednak bardzo się ucieszył. Chłopcy z resztą też. Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu filmów i jedzeniu lodów.
Zawaliłam sprawę. Przepraszam. ;(. Kompletnie mi nie wyszedł, ale wstawiam bo chciałyście +18. Zostwcie po sobie ślad w postaci komentarza. ;)
sobota, 23 lutego 2013
mam do was pytanie.. xD.
Siemanko ziomki. MAm pytanie.. bo nie wiem z kim mam napisac imagina i nie wiem za bardzo jaki... +18, smutny, wesoły itd.. wgl nie mam pomysłu błagam pomóżcie.!!! ps... jak ci się bardzo nudzi popytasz na asku: http://ask.fm/walnijsmajlaisiejaraj budzę się trochę .. ;/
Liam.
Siedziałam nad basenem i grałam na gitarze. W ten sposób zapominałam o świecie, chociaż jak się mieszka z pięcioma chłopakami jest to bardzo trudne. Tak, z One Direction przyjaźnię się od xf. Lubię ich jako zwykłych chłopaków, a nie za to, że są sławni czy bogaci. Umiem zarobić na siebie. Pracuję jako fotograf. Między innymi 1D. Tylko, że jest jedna rzecz, o której nie wiedzą. Czuję coś do Liam'a. Boję się mu powiedzieć o swoich uczuciach, tym bardziej on jest z Dani, chociaż ostatnio zaczęło się między nimi psuć. Nikt nie wie dlaczego. Siedziałam tak i myślałam, gdy nagle podszedł do mnie loczek. Przytulił mnie i położył głowę na moim ramieniu. Był jakiś taki... Zachowywał się jak słodki szczeniaczek, ale zarazem był trochę smutny.
H: dlaczego tu siedzisz ?
J: gram, myślę, zastanawiam się nad wszystkim.
H: chodź do nas.
J: może zaraz przyjdę.
H: to ja posiedzę z tobą.
J: co cie gryzie Harry ?
H: nic.
J: proszę cie. znamy się dość długo wiem kiedy nie mówisz prawdy.
H: nic się nie stało. Jestem smutny, że ostatnio się od siebie oddalamy.
To co on mówi to prawda. Oni mają próby do trasy, a ja coraz więcej sesji. Jest mi przykro z tego powodu, ale to nie nasza wina przecież.
J: Harry mi też jest z tym trudno. - powiedziałam i miałam szklanki w oczach.
H: ej ale nie płacz, bo ja też zacznę.
J: ale to jest na prawdę smutne... kiedyś siedzieliśmy cały czas razem a teraz ? Louis nie wychodzi z pokoju, Zayn'a cały czas nie ma w domu, Niall tylko je, a Liam...? On też cały czas siedzi sam. - nic nie odpowiedział tylko wtulił mnie w swoje ramiona.
H: mam pomysł.!-krzyknął podekscytowany.
J: jaki mój geniuszu ?
H: pojedziemy na biwak ?
J: to jest... Genialne.!
Zaczęliśmy się śmiać.
H: chodź powiedzieć reszcie.
Złapał mnie za rękę i pomógł wstać. Zatrzymałam go na chwilę.
J: dziękuję.
H: nie ma za co. jesteśmy rodziną, więc powinniśmy się wspierać.
J: jaki filozof. - zaśmialiśmy się i weszliśmy do domu. Ja poszłam do kuchni. Siedział tam Niall i o dziwo jeszcze trzeźwy Zayn. Harry poszedł do Louis'a i Liam's.
J: ejj boo ja i Harry mamy sprawę.
N: jesteście razem ?!
J: nie nie.!! no co ty..
Z: co się stało.?
J: jedziemy na biwak. Tak Niall wszyscy ty też. Nie ma wykrętów.
N: no kurde, ale dlaczego ?
J: ostatnio się od siebie bardzo oddaliliśmy.
Z: Niall ona mówi prawdę. Powinniśmy pojechać.
N: to jedziemy.
Zrobiliśmy grupowe tulenie i poszliśmy do salonu. Tam siedziała już reszta.
Li: to kiedy jedziemy i gdzie ?
Lou: może nad jezioro tam gdzie kiedyś.?
J: tak to dobry pomysł.
H; okej to już wiemy gdzie, tylko kiedy ?
Z: może już jutro ?
N: im więcej czasu tym lepiej.
J: czyli jedziemy jutro ?
Wszyscy pokiwali twierdząco głowami i zapadła cisza. NIkt się nie odzywa. Lou i Harry tylko się na siebie patrzą, Niall je kanapkę tak ja cały czas, Zayn coś majstruje w telefonie, a Liam patrzy na stół. Mam tego serdecznie dość.. kiedyś nie brakowało nam tematu, a teraz.? Jakbyśmy się nie znali. To mnie przerasta... Wiedziałam, że kiedyś wybuchnę i to się właśnie zaraz stanie.
J: mam tego dość.!! - krzyknęłam i się rozpłakałam. Zayn aż upuścił telefon... NIall jako, że siedział najbliżej, przytulił mnie.
N: już spokojnie..
J: jak ja mam być spokojna ?! Nie widzicie co się dzieje ?
Wszyscy spojrzeli się na siebie jakby nie wiedzieli o czym mówię.
J: Harry miałeś rację w tym co powiedziałeś nad basenem.
Lou: yyy ale o co chodzi ?
J: kiedyś byliśmy jedną, równie pierdolniętą rodziną, a teraz jesteśmy czym ?
Li: dalej jesteśmy rodziną.
J: nie Liam, nie ma "nas". Jestem ja, jesteś ty, Jest Niall, Zayn, Lou i Hazza. NIe ma tego co było, teraz są tylko zadufane w sobie osoby. Tak ja też. Nikt się o nikogo nie martwi..
H: <t.i.>, ale my dalej jesteśmy rodziną.
J: Nie Harry. Byliśmy rodziną. Teraz jest 6 całkiem nie znanych sobie osób. Idę spać, dobranoc.
Skończyłam swoją wypowiedź i uciekłam do siebie. Weszłam do pokoju i padłam na łóżko. Po jakiś 15 minutach wstała, wzięłam ze sobą piżamę i poszłam się wykąpać. Po drodze zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do łazienki. Jako, że jestem dziewczyną mam łazienkę w pokoju. Weszłam do pomieszczenia, nalałam wody do wanny, rozebrałam się i weszłam. Zdecydowanie tego potrzebowałam. Relaksujące kąpiel i można spokojnie pomyśleć. Siedziałam chyba z godzinę, gdy woda zaczęła się robić coraz chłodniejsza, wyszłam z niej wytarłam się ręcznikiem, ubrałam szorty i bokserkę i wyszłam. Od razu wskoczyłam do łóżka, nim się obejrzałam zasnęłam w objęciach Morfeusza.
~następny dzień, 10~
Obudziły mnie promienie słońca przedostające się do pokoju. Powoli wywlekłam się z łóżka i spojrzałam na zegarek. Coo.?! 10 ? Nie zdążę. Tak o 12 mieliśmy wyjechać, a ja muszę się spakować, ogarnąć, przebrać. Trzeba zagęścić ruchy. Szybko się przebrałam, jako, że było ładnie na dworze założyłam zwiewną sukienkę w kwiaty i niebieskie balerinki. Blond włosy zgarnęłam w niedbałego koczka. Szybko spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Akurat wyrobiłam się na 11.40. W salonie nie było nikogo. Weszłam do kuchni, tam siedzieli wszyscy. Spojrzeliśmy się na siebie, ale nic nie mówiliśmy. Ten wyjazd chyba nie będzie udany... mam takie wrażenie.
Zrobiłam sobie kakao i je powoli wypiłam.
Z: czas się zbierać. Gotowi ?
Pokiwaliśmy głowami, na tak i poszliśmy po walizki. Oczywiście ja ze swoją nie mogłam sobie poradzić. Wyszłam z pokoju i nie mogłam jej znieść.
Li: poczekaj pomogę ci.
J: dziękuję.
Liam wziął moją walizkę i poszliśmy do auta. Nasze auto jest sześcioosobowe. Dwa siedzenia z przodu oczywiście dla kierowcy i obok dla pasażera, z tyłu są trzy siedzenia i za nimi jeszcze jedno. Louis usiadł za kierownicę, obok niego Harry, NIall usiadł za Hazzą, później był Zayn i Liam, a ja usiadłam na tym ostatnim siedzeniu. Na początku było cicho, ale później wszyscy zaczęli gadać. Na mnie nikt nie zwracał uwagi, więc włożyłam słuchawki i puściłam muzykę.
Akurat leciała ich piosenka. Another World. Lubię ją, jest taka w moim stylu. Słuchałam jej i patrzyłam przez okno. Nagle dostałam w łepetyne, od Niall'era. Wygramolił się ze swojego siedzenia i przyszedł do mnie. Na niego też nie zwracali uwagi. Zaczęliśmy gadać i się śmiać. Nagle Niall wyciągnął piłkę.
J: czekaj.. co ty chcesz z nią zrobić.?
N: patrz.
Blondyn wziął ją w ręce i walnął w łeb Zayn'a. Zaczęłam się śmiać jak opętana, bo mina Malika była niezapomniana. Zaczęliśmy się przedrzeźniać. Podróż minęła nam bardzo szybko. Na miejscy chłopacy poszli po kluczyki od naszego domku i mogliśmy wejść. Był prześliczny tak jak zawsze z resztą, tylko, że był problem... Bo nasz domek 6 osobowy był zajęty i dostaliśmy z trzema sypialniami małżeńskimi... Ciekawe z kim będę musiała dzielić pokój.. Tylko nie z Liam'em.. Weszliśmy do salonu i od razu padliśmy na kanapę.
Lou: ej to jak ? kto z kim śpi ?
H: no jak to jak. Ja śpię z Zayn'em, ty z Niall'em a <t.i.> z Liam'em.
Nie mogłam uwierzyć.. Dlaczego ja ? Pewnie się domyslił... Rozbiegli się do swoich pokoi, a ja siedziałam i myślałam co zrobiłam, że mnie tak pokarał ?
Po jakiś 5 minutach zebrałam się z sofy i poszłam do naszego pokoju. Liam stał na balkonie a ja podziwiałam. Bardzo ładnie, tylko czemu jest jedno łóżko ?! Usiadłam na nie i spojrzałam się na chłopaka. Stał oparty o barierkę i myślał, postanowiłam podejść.
J: o czym myślisz ? - powiedziałam i stanęłam obok.
L: o wszystkim.
J: co się stało ?
L: jest pewna dziewczyna, która mi się podoba, ale boję się, że to zniszczy naszą przyjaźń... - zasmuciły mnie te słowa. Poczułam taką dziwną pustkę w sercu.
J: musisz jej powiedzieć, ale co z Dan.?
L: już nie jesteśmy razem, ale to już przeszłość, jak ja mam jej to powiedzieć ?
J: normalnie. Dzwoń do niej.
L: okej.
Wyszłam. Zostawiłam go samego. Zrobiło mi się mega smutno. Wyszłam z domu i poszłam na taki fajny mały pomost. Ostrożnie na nim usiadłam i myślałam. Nagle zadzwonił mój telefon. Liam.
J: no co jest ?
L: chce z tobą pogadać.. gdzie jesteś.?
J: na mostku koło naszego domku.
L: poczekaj na mnie.
J: okej.
Dziwne, ciekawe co chce mi powiedzieć. Nie minęło nawet 5 minut a on już był.
Nic nie powiedział, tylko spojrzał w moje oczy i pocałował. Na początku był to delikatny buziak, który dopiero później przemienił się w pełny zaufania i pragnienia pocałunek.
L: <t.i.> ja cię kocham.
J: Liam ... ja .. też, ale bałam ci się powiedzieć.
L: dlaczego .?
J: nie wiem, po prostu się bałam.
L: kochasz mnie ?
J: tak.
L:dlaczego ?
J: bo inaczej nie umiem bez ciebie żyć.
L: no ale czemu ?
J: no bo tak.
L: to znaczy jak ?
J: no po prostu tak.
L: wyjaśnij.
J: jesteś jak powietrze.
L: ale powietrze jest nie widzialne.
J: ale zawsze jest przy tobie.
L: ale go nie czujesz.
J: zawsze jest obok.
L: nie rozumiem cię.
J: zadam ci pytanie.. umiesz żyć bez powietrza .?
L: noo nie za bardzo.
J: no właśnie, jesteś jak powietrze, nie umiem bez ciebie żyć.
L: jesteś dziwna.
J: jestem sobą.
L: i za to cię kocham.
Po tych słowach złożył na mych ustach pocałunek, który zapamiętam na wieki.
H: dlaczego tu siedzisz ?
J: gram, myślę, zastanawiam się nad wszystkim.
H: chodź do nas.
J: może zaraz przyjdę.
H: to ja posiedzę z tobą.
J: co cie gryzie Harry ?
H: nic.
J: proszę cie. znamy się dość długo wiem kiedy nie mówisz prawdy.
H: nic się nie stało. Jestem smutny, że ostatnio się od siebie oddalamy.
To co on mówi to prawda. Oni mają próby do trasy, a ja coraz więcej sesji. Jest mi przykro z tego powodu, ale to nie nasza wina przecież.
J: Harry mi też jest z tym trudno. - powiedziałam i miałam szklanki w oczach.
H: ej ale nie płacz, bo ja też zacznę.
J: ale to jest na prawdę smutne... kiedyś siedzieliśmy cały czas razem a teraz ? Louis nie wychodzi z pokoju, Zayn'a cały czas nie ma w domu, Niall tylko je, a Liam...? On też cały czas siedzi sam. - nic nie odpowiedział tylko wtulił mnie w swoje ramiona.
H: mam pomysł.!-krzyknął podekscytowany.
J: jaki mój geniuszu ?
H: pojedziemy na biwak ?
J: to jest... Genialne.!
Zaczęliśmy się śmiać.
H: chodź powiedzieć reszcie.
Złapał mnie za rękę i pomógł wstać. Zatrzymałam go na chwilę.
J: dziękuję.
H: nie ma za co. jesteśmy rodziną, więc powinniśmy się wspierać.
J: jaki filozof. - zaśmialiśmy się i weszliśmy do domu. Ja poszłam do kuchni. Siedział tam Niall i o dziwo jeszcze trzeźwy Zayn. Harry poszedł do Louis'a i Liam's.
J: ejj boo ja i Harry mamy sprawę.
N: jesteście razem ?!
J: nie nie.!! no co ty..
Z: co się stało.?
J: jedziemy na biwak. Tak Niall wszyscy ty też. Nie ma wykrętów.
N: no kurde, ale dlaczego ?
J: ostatnio się od siebie bardzo oddaliliśmy.
Z: Niall ona mówi prawdę. Powinniśmy pojechać.
N: to jedziemy.
Zrobiliśmy grupowe tulenie i poszliśmy do salonu. Tam siedziała już reszta.
Li: to kiedy jedziemy i gdzie ?
Lou: może nad jezioro tam gdzie kiedyś.?
J: tak to dobry pomysł.
H; okej to już wiemy gdzie, tylko kiedy ?
Z: może już jutro ?
N: im więcej czasu tym lepiej.
J: czyli jedziemy jutro ?
Wszyscy pokiwali twierdząco głowami i zapadła cisza. NIkt się nie odzywa. Lou i Harry tylko się na siebie patrzą, Niall je kanapkę tak ja cały czas, Zayn coś majstruje w telefonie, a Liam patrzy na stół. Mam tego serdecznie dość.. kiedyś nie brakowało nam tematu, a teraz.? Jakbyśmy się nie znali. To mnie przerasta... Wiedziałam, że kiedyś wybuchnę i to się właśnie zaraz stanie.
J: mam tego dość.!! - krzyknęłam i się rozpłakałam. Zayn aż upuścił telefon... NIall jako, że siedział najbliżej, przytulił mnie.
N: już spokojnie..
J: jak ja mam być spokojna ?! Nie widzicie co się dzieje ?
Wszyscy spojrzeli się na siebie jakby nie wiedzieli o czym mówię.
J: Harry miałeś rację w tym co powiedziałeś nad basenem.
Lou: yyy ale o co chodzi ?
J: kiedyś byliśmy jedną, równie pierdolniętą rodziną, a teraz jesteśmy czym ?
Li: dalej jesteśmy rodziną.
J: nie Liam, nie ma "nas". Jestem ja, jesteś ty, Jest Niall, Zayn, Lou i Hazza. NIe ma tego co było, teraz są tylko zadufane w sobie osoby. Tak ja też. Nikt się o nikogo nie martwi..
H: <t.i.>, ale my dalej jesteśmy rodziną.
J: Nie Harry. Byliśmy rodziną. Teraz jest 6 całkiem nie znanych sobie osób. Idę spać, dobranoc.
Skończyłam swoją wypowiedź i uciekłam do siebie. Weszłam do pokoju i padłam na łóżko. Po jakiś 15 minutach wstała, wzięłam ze sobą piżamę i poszłam się wykąpać. Po drodze zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do łazienki. Jako, że jestem dziewczyną mam łazienkę w pokoju. Weszłam do pomieszczenia, nalałam wody do wanny, rozebrałam się i weszłam. Zdecydowanie tego potrzebowałam. Relaksujące kąpiel i można spokojnie pomyśleć. Siedziałam chyba z godzinę, gdy woda zaczęła się robić coraz chłodniejsza, wyszłam z niej wytarłam się ręcznikiem, ubrałam szorty i bokserkę i wyszłam. Od razu wskoczyłam do łóżka, nim się obejrzałam zasnęłam w objęciach Morfeusza.
~następny dzień, 10~
Obudziły mnie promienie słońca przedostające się do pokoju. Powoli wywlekłam się z łóżka i spojrzałam na zegarek. Coo.?! 10 ? Nie zdążę. Tak o 12 mieliśmy wyjechać, a ja muszę się spakować, ogarnąć, przebrać. Trzeba zagęścić ruchy. Szybko się przebrałam, jako, że było ładnie na dworze założyłam zwiewną sukienkę w kwiaty i niebieskie balerinki. Blond włosy zgarnęłam w niedbałego koczka. Szybko spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Akurat wyrobiłam się na 11.40. W salonie nie było nikogo. Weszłam do kuchni, tam siedzieli wszyscy. Spojrzeliśmy się na siebie, ale nic nie mówiliśmy. Ten wyjazd chyba nie będzie udany... mam takie wrażenie.
Zrobiłam sobie kakao i je powoli wypiłam.
Z: czas się zbierać. Gotowi ?
Pokiwaliśmy głowami, na tak i poszliśmy po walizki. Oczywiście ja ze swoją nie mogłam sobie poradzić. Wyszłam z pokoju i nie mogłam jej znieść.
Li: poczekaj pomogę ci.
J: dziękuję.
Liam wziął moją walizkę i poszliśmy do auta. Nasze auto jest sześcioosobowe. Dwa siedzenia z przodu oczywiście dla kierowcy i obok dla pasażera, z tyłu są trzy siedzenia i za nimi jeszcze jedno. Louis usiadł za kierownicę, obok niego Harry, NIall usiadł za Hazzą, później był Zayn i Liam, a ja usiadłam na tym ostatnim siedzeniu. Na początku było cicho, ale później wszyscy zaczęli gadać. Na mnie nikt nie zwracał uwagi, więc włożyłam słuchawki i puściłam muzykę.
Akurat leciała ich piosenka. Another World. Lubię ją, jest taka w moim stylu. Słuchałam jej i patrzyłam przez okno. Nagle dostałam w łepetyne, od Niall'era. Wygramolił się ze swojego siedzenia i przyszedł do mnie. Na niego też nie zwracali uwagi. Zaczęliśmy gadać i się śmiać. Nagle Niall wyciągnął piłkę.
J: czekaj.. co ty chcesz z nią zrobić.?
N: patrz.
Blondyn wziął ją w ręce i walnął w łeb Zayn'a. Zaczęłam się śmiać jak opętana, bo mina Malika była niezapomniana. Zaczęliśmy się przedrzeźniać. Podróż minęła nam bardzo szybko. Na miejscy chłopacy poszli po kluczyki od naszego domku i mogliśmy wejść. Był prześliczny tak jak zawsze z resztą, tylko, że był problem... Bo nasz domek 6 osobowy był zajęty i dostaliśmy z trzema sypialniami małżeńskimi... Ciekawe z kim będę musiała dzielić pokój.. Tylko nie z Liam'em.. Weszliśmy do salonu i od razu padliśmy na kanapę.
Lou: ej to jak ? kto z kim śpi ?
H: no jak to jak. Ja śpię z Zayn'em, ty z Niall'em a <t.i.> z Liam'em.
Nie mogłam uwierzyć.. Dlaczego ja ? Pewnie się domyslił... Rozbiegli się do swoich pokoi, a ja siedziałam i myślałam co zrobiłam, że mnie tak pokarał ?
Po jakiś 5 minutach zebrałam się z sofy i poszłam do naszego pokoju. Liam stał na balkonie a ja podziwiałam. Bardzo ładnie, tylko czemu jest jedno łóżko ?! Usiadłam na nie i spojrzałam się na chłopaka. Stał oparty o barierkę i myślał, postanowiłam podejść.
J: o czym myślisz ? - powiedziałam i stanęłam obok.
L: o wszystkim.
J: co się stało ?
L: jest pewna dziewczyna, która mi się podoba, ale boję się, że to zniszczy naszą przyjaźń... - zasmuciły mnie te słowa. Poczułam taką dziwną pustkę w sercu.
J: musisz jej powiedzieć, ale co z Dan.?
L: już nie jesteśmy razem, ale to już przeszłość, jak ja mam jej to powiedzieć ?
J: normalnie. Dzwoń do niej.
L: okej.
Wyszłam. Zostawiłam go samego. Zrobiło mi się mega smutno. Wyszłam z domu i poszłam na taki fajny mały pomost. Ostrożnie na nim usiadłam i myślałam. Nagle zadzwonił mój telefon. Liam.
J: no co jest ?
L: chce z tobą pogadać.. gdzie jesteś.?
J: na mostku koło naszego domku.
L: poczekaj na mnie.
J: okej.
Dziwne, ciekawe co chce mi powiedzieć. Nie minęło nawet 5 minut a on już był.
Nic nie powiedział, tylko spojrzał w moje oczy i pocałował. Na początku był to delikatny buziak, który dopiero później przemienił się w pełny zaufania i pragnienia pocałunek.
L: <t.i.> ja cię kocham.
J: Liam ... ja .. też, ale bałam ci się powiedzieć.
L: dlaczego .?
J: nie wiem, po prostu się bałam.
L: kochasz mnie ?
J: tak.
L:dlaczego ?
J: bo inaczej nie umiem bez ciebie żyć.
L: no ale czemu ?
J: no bo tak.
L: to znaczy jak ?
J: no po prostu tak.
L: wyjaśnij.
J: jesteś jak powietrze.
L: ale powietrze jest nie widzialne.
J: ale zawsze jest przy tobie.
L: ale go nie czujesz.
J: zawsze jest obok.
L: nie rozumiem cię.
J: zadam ci pytanie.. umiesz żyć bez powietrza .?
L: noo nie za bardzo.
J: no właśnie, jesteś jak powietrze, nie umiem bez ciebie żyć.
L: jesteś dziwna.
J: jestem sobą.
L: i za to cię kocham.
Po tych słowach złożył na mych ustach pocałunek, który zapamiętam na wieki.
No i powstał Liaś. To jest dziwne, nawet bardzo.. ;/ ale chce znać wasza opinię, którą możecie zostawić w postaci komentarza, anonimki też. ;) <3
piątek, 22 lutego 2013
Zayn.
Zapytałyście się czy może być Zayn, więc jest z dedykacją dla Justyny. <3 Mam nadzieję, że to czytasz i zostawisz komentarz. Proszę o szczere opinię i o komentarze oraz dziękuję za liczbę odwiedzin, która cały czas rośnie. ;)
Leżałam na łóżku w swoim pokoju, zwinięta w kłębek, głowa mnie bolała strasznie i jeszcze ta bójka.. Ja wiem, że ludzie po pijaku nie wiedzą co robią, ale to już przesada.. Jeszcze jak Zayn wsadził rękę pod moją bluzkę to już się wystraszyłam nie na żarty. To było przegięcie. Bardzo dziękuję El, która zawołała Louis'a i go odciągnął. Leżałam i płakałam. El mnie pocieszała, tak samo z resztą jak chłopacy. Zayna nie chce widzieć na oczy. Brzydzę się nim. To było okropne. Trzęsłam się i płakałam. Do pokoju ktoś wszedł. Wiedziałam, że to on. Tylko jedna osoba nigdy nie puka Zayn.
J: wyjdź.
Z: przepraszam.
J: zostaw mnie w spokoju..
Z: jest mi cholernie przykro, zachowałem się jak świnia.
J: wyjdź.! nie chce cie widzieć, ani słyszeć.!
Z: Przepraszam. - powiedział i wyszedł. Ten frajer zepsuł mi ferie. Tak jesteśmy na feriach w górach. Podeszłam do szafy i chciałam wyciągnąć swój sweter, było mi zimno. Nie ma go tu, czyli jest u El. Wyszłam z pokoju i podeszłam do drzwi na przeciwko. Zapukałam, nic, czyli El jest na dole. Trzeba się przełamać i zejść. Schodzę po schodach i słyszę śmiechy z kuchni. Podeszłam tam. Siedział przy stole, spojrzałam na niego i podeszłam do szczuplutkiej brunetki.
J: El wiesz gdzie jest mój sweterek ? Ten co od ciebie dostałam ?
E: u mnie a coś się stało ?
J: chciałabym się przejść możesz mi go dać.?
E: Tak pewnie chodź. - wymusiłam uśmiech i poszłyśmy.
E: o prosze tu jest.
J: dziękuję, a właściwie to ...
E: coś się stało ?
J: możesz iść ze mną ? bez chłopaków, chciałabym pogadać z przyjaciółką.
E: no pewnie.
J: to chodźmy.
Przebrałyśmy się szybko i zeszłyśmy na dół.
E: my wychodzimy.! - krzyknęła brunetka, już chciałyśmy wyjśc, ale Lou nas zatrzymał.
L: gdzie idziecie ?
E: przejść się SAME.- El się jeszcze z nim trochę podroczyła i wyszłyśmy.
Łaziłyśmy po miasteczku i trafiłyśmy do mini wesołego miasteczka. Rozmawiałyśmy i wygłupiłyśmy się, chociaż na chwilę zapomniałam o tej sytuacji. Tego potrzebowałam. Świetnej zabawy z przyjaciółką.
J: El dziękuję.
E: nie ma za co.
Przytuliłyśmy się.
E: a wracając, to powinnaś wybaczyć Zayn'owi.
J: ale to było straszne, ja nie wiem czy potrafię.
E: uwierz mi on tego żałuję.
J: skąd wiesz ?
E: siedział u mnie całą noc i płakał.
J: okej pogadam z nim w domu.
Zmieniłyśmy temat i poszłyśmy w kierunku naszego domku. Droga nie zajęła nam długo. Weszłyśmy do środka, zdjęłyśmy kurtki i poszłyśmy się napić. Po drodze stwierdziłyśmy, że po wkurzamy chłopaków.
Lou: już jesteście ?
J: jak widać.
H: a co ty taka radosna ?
J: no wiesz jak się spędziło dzień z najlepszą przyjaciółką i mega chłopakiem to się tak ma.
Lou: czekaj, czekaj.. z jakim chłopakiem?!
E: no wiesz,był taki przystojny, pokazał nam miasteczko i wgl.
J: noo był zajebisty, nie to co wy.
Zaśmiałyśmy się z El i przybiłyśmy tak zwaną "piątkę".
N: sory, ale nie ma lepszych od nas.
E: haha to jesteś w błędzie. Jak wy to bogowie sexu to tamten to był chyba poczwórny bóg sexu.
J: a tak na serio to wy jesteście zajebiści i my o tym wiemy.
Pogadaliśmy jeszcze chwile i rozeszliśmy się do siebie. Siedziałam i myślałam o Zayn'ie. Chce z nim porozmawiać. Mimo tego jak się zachował to zrozumiał swój błąd i postanowiłam mu wybaczyć. Zebrałam się z łóżka i poszłam do niego. Zapukałam.
Z: proszę.
J: chce pogadać.
Z: ja przepraszam, na prawdę nie chciałem, ja wie...
Przerwałam mu buziakiem. Na początku był skołowany, ale później odwzajemnił.
Z: yy..?
J: masz ostatnią szansę, nie zmarnuj jej.
Z: kocham cię <t.i.>
J: ja ciebie też Zayn, ale nigdy więcej tego nie rób.
Z: obiecuję.
J: kocham cię.
Z: ja ciebie mocniej.
Wieczór spędziliśmy razem. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Wiem, że dobrze zrobiłam dając mu tą szansę i mam nadzieję, że jej nie zmarnuje. Stara się to widać. Tymczasem wróciliśmy już do Londynu. Dzisiaj ide z Zayn'em na kolację. Ubrałam czarną sukienkę, która podkreślała moje długie nogi, blond włosy lekko podkręciłam, zrobiłam lekki makijaż i założyłam czarne platformy. Zeszłam na dół gdzie czekał mulat.
Z: yy wow.
J: idziemy ?
Z: jasne.
Pojechaliśmy do restauracji, w której się poznaliśmy. Było na prawdę fajnie. Zjedliśmy posiłek i już mieliśmy wychodzić, kiedy Zayn uklęknął na jedno kolano.
Z: <t.i.> ... znamy się już dość długo, kocham cię jak nikogo innego na świecie, chce żebyś to była matką moich dzieci i to z tobą chce przejść przez życie.... więc mam pytanie.... - denerwował się. Ja z resztą też całym tym zdarzeniem, ale i jeszcze jedną rzeczą. Dzisiaj miałam mu coś powiedzieć. Nie wiem czy będzie zadowolony, ale zaraz się przekonamy.
Z: <t.i.> nie będę przeciągał. Czy zechciałabyś uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostać moją żoną.?
J: Zayn... jaa... muszę ci coś powiedzieć..
Z: co się stało ?
J: zgadzam się. Zostaną panią Malik.
Zayn założył mi śliczny pierścionek na palec i pocałował. Ludzie dookoła zaczęli bić brawa. Zayn bardzo mocno mnie przytulił.
J: Zayn trochę lżej.
Z: ale dlaczego ?
J: możesz coś nam zrobić ..
Z: a już prze... ale że jakim "nam".?!
J: Mi i naszemu maluszkowi.
Z: czekaj czekaj coo.?! będę ojcem.?
J: tak.
Zayn zaczął się wydzierać "będę ojcem, będę ojcem". Uspokoił się i jeszcze raz mnie pocałował. Nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego dnia z mężczyznom moich snów.
Leżałam na łóżku w swoim pokoju, zwinięta w kłębek, głowa mnie bolała strasznie i jeszcze ta bójka.. Ja wiem, że ludzie po pijaku nie wiedzą co robią, ale to już przesada.. Jeszcze jak Zayn wsadził rękę pod moją bluzkę to już się wystraszyłam nie na żarty. To było przegięcie. Bardzo dziękuję El, która zawołała Louis'a i go odciągnął. Leżałam i płakałam. El mnie pocieszała, tak samo z resztą jak chłopacy. Zayna nie chce widzieć na oczy. Brzydzę się nim. To było okropne. Trzęsłam się i płakałam. Do pokoju ktoś wszedł. Wiedziałam, że to on. Tylko jedna osoba nigdy nie puka Zayn.
J: wyjdź.
Z: przepraszam.
J: zostaw mnie w spokoju..
Z: jest mi cholernie przykro, zachowałem się jak świnia.
J: wyjdź.! nie chce cie widzieć, ani słyszeć.!
Z: Przepraszam. - powiedział i wyszedł. Ten frajer zepsuł mi ferie. Tak jesteśmy na feriach w górach. Podeszłam do szafy i chciałam wyciągnąć swój sweter, było mi zimno. Nie ma go tu, czyli jest u El. Wyszłam z pokoju i podeszłam do drzwi na przeciwko. Zapukałam, nic, czyli El jest na dole. Trzeba się przełamać i zejść. Schodzę po schodach i słyszę śmiechy z kuchni. Podeszłam tam. Siedział przy stole, spojrzałam na niego i podeszłam do szczuplutkiej brunetki.
J: El wiesz gdzie jest mój sweterek ? Ten co od ciebie dostałam ?
E: u mnie a coś się stało ?
J: chciałabym się przejść możesz mi go dać.?
E: Tak pewnie chodź. - wymusiłam uśmiech i poszłyśmy.
E: o prosze tu jest.
J: dziękuję, a właściwie to ...
E: coś się stało ?
J: możesz iść ze mną ? bez chłopaków, chciałabym pogadać z przyjaciółką.
E: no pewnie.
J: to chodźmy.
Przebrałyśmy się szybko i zeszłyśmy na dół.
E: my wychodzimy.! - krzyknęła brunetka, już chciałyśmy wyjśc, ale Lou nas zatrzymał.
L: gdzie idziecie ?
E: przejść się SAME.- El się jeszcze z nim trochę podroczyła i wyszłyśmy.
Łaziłyśmy po miasteczku i trafiłyśmy do mini wesołego miasteczka. Rozmawiałyśmy i wygłupiłyśmy się, chociaż na chwilę zapomniałam o tej sytuacji. Tego potrzebowałam. Świetnej zabawy z przyjaciółką.
J: El dziękuję.
E: nie ma za co.
Przytuliłyśmy się.
E: a wracając, to powinnaś wybaczyć Zayn'owi.
J: ale to było straszne, ja nie wiem czy potrafię.
E: uwierz mi on tego żałuję.
J: skąd wiesz ?
E: siedział u mnie całą noc i płakał.
J: okej pogadam z nim w domu.
Zmieniłyśmy temat i poszłyśmy w kierunku naszego domku. Droga nie zajęła nam długo. Weszłyśmy do środka, zdjęłyśmy kurtki i poszłyśmy się napić. Po drodze stwierdziłyśmy, że po wkurzamy chłopaków.
Lou: już jesteście ?
J: jak widać.
H: a co ty taka radosna ?
J: no wiesz jak się spędziło dzień z najlepszą przyjaciółką i mega chłopakiem to się tak ma.
Lou: czekaj, czekaj.. z jakim chłopakiem?!
E: no wiesz,był taki przystojny, pokazał nam miasteczko i wgl.
J: noo był zajebisty, nie to co wy.
Zaśmiałyśmy się z El i przybiłyśmy tak zwaną "piątkę".
N: sory, ale nie ma lepszych od nas.
E: haha to jesteś w błędzie. Jak wy to bogowie sexu to tamten to był chyba poczwórny bóg sexu.
J: a tak na serio to wy jesteście zajebiści i my o tym wiemy.
Pogadaliśmy jeszcze chwile i rozeszliśmy się do siebie. Siedziałam i myślałam o Zayn'ie. Chce z nim porozmawiać. Mimo tego jak się zachował to zrozumiał swój błąd i postanowiłam mu wybaczyć. Zebrałam się z łóżka i poszłam do niego. Zapukałam.
Z: proszę.
J: chce pogadać.
Z: ja przepraszam, na prawdę nie chciałem, ja wie...
Przerwałam mu buziakiem. Na początku był skołowany, ale później odwzajemnił.
Z: yy..?
J: masz ostatnią szansę, nie zmarnuj jej.
Z: kocham cię <t.i.>
J: ja ciebie też Zayn, ale nigdy więcej tego nie rób.
Z: obiecuję.
J: kocham cię.
Z: ja ciebie mocniej.
Wieczór spędziliśmy razem. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Wiem, że dobrze zrobiłam dając mu tą szansę i mam nadzieję, że jej nie zmarnuje. Stara się to widać. Tymczasem wróciliśmy już do Londynu. Dzisiaj ide z Zayn'em na kolację. Ubrałam czarną sukienkę, która podkreślała moje długie nogi, blond włosy lekko podkręciłam, zrobiłam lekki makijaż i założyłam czarne platformy. Zeszłam na dół gdzie czekał mulat.
Z: yy wow.
J: idziemy ?
Z: jasne.
Pojechaliśmy do restauracji, w której się poznaliśmy. Było na prawdę fajnie. Zjedliśmy posiłek i już mieliśmy wychodzić, kiedy Zayn uklęknął na jedno kolano.
Z: <t.i.> ... znamy się już dość długo, kocham cię jak nikogo innego na świecie, chce żebyś to była matką moich dzieci i to z tobą chce przejść przez życie.... więc mam pytanie.... - denerwował się. Ja z resztą też całym tym zdarzeniem, ale i jeszcze jedną rzeczą. Dzisiaj miałam mu coś powiedzieć. Nie wiem czy będzie zadowolony, ale zaraz się przekonamy.
Z: <t.i.> nie będę przeciągał. Czy zechciałabyś uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostać moją żoną.?
J: Zayn... jaa... muszę ci coś powiedzieć..
Z: co się stało ?
J: zgadzam się. Zostaną panią Malik.
Zayn założył mi śliczny pierścionek na palec i pocałował. Ludzie dookoła zaczęli bić brawa. Zayn bardzo mocno mnie przytulił.
J: Zayn trochę lżej.
Z: ale dlaczego ?
J: możesz coś nam zrobić ..
Z: a już prze... ale że jakim "nam".?!
J: Mi i naszemu maluszkowi.
Z: czekaj czekaj coo.?! będę ojcem.?
J: tak.
Zayn zaczął się wydzierać "będę ojcem, będę ojcem". Uspokoił się i jeszcze raz mnie pocałował. Nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego dnia z mężczyznom moich snów.
Chciałabym powiedzieć, że nie zbyt mi się to podoba.... nie jestem zadowolona...
przepraszam za błędy jak jakieś są i proszę o komentarze.
<3
czwartek, 21 lutego 2013
prosze pomóż.!
Hej. Mam sprawę. Bo narysowałam to:
Możecie mi powiedzieć co o tym sądzicie ? To jest dla koleżanki, ale nie wiem co ona na to powie. ;(
Harry.
W razie co anonimki też mogą komentować. ;)
Wracałam parkiem do domu. Koniec roku szkolnego=niezapomniane wakacje. Mam bardzo dobry humor. Nie nie jest w stanie go zepsuć. Szłam uśmiechnięta i się rozmarzyłam. Nagle poczułam mocne uderzenie w głowę i miałam ciemność przed oczami.
Obudziło mnie bardzo jasne światło. Przymrużyłam oczy i znowu otworzyłam. Rozejrzałam się po pokoju.
H:już się obudziłaś .- odwróciłam się w stronę drzwi.
J: yyy... kim jesteś ?
H: jestem Harry. Ty za pewne jesteś <t.i.>
J; tak.. skąd wiesz .? i czy możesz mi powiedzieć gdzie jestem?
H: zderzyliśmy się w parku, upadłaś i zemdlałaś, dlatego zawiozłem Cię do szpitala.
J: a długo już tu jestem ?
H: nie z dwie godziny tylko, pójdę po lekarza.
Uśmiechnęłam się i wyszedł.. Ja go skądś znam tylko skąd ? Myślałam nad tym i wszedł lekarz. ZAczął mnie badać i powiedział, że to nic groźnego, i że mogę dzisiaj wyjść do domu tylko mam uważać. Porozmawiałam jeszcze chwile z doktorem i wyszedł. Za chwilę jego miejsce zajął Harry.
H: i co powiedział lekarz.?
J: że to nic poważnego i mogę iść do domu. - chciałam wstać, ale zabolała mnie głowa, a konkretniej tył głowy.
H: Poczekaj pomogę ci.
J: Dzięki. Zabrałam swoje rzeczy i wyszliśmy na korytarz. Podeszłam do lekarza, które dał mi wypis i mogłam wracać. Podziękowałam i wyszliśmy przed budynek. I przy okazji już wiem skąd go znam. Przecież to Hazza z 1D. Nie mogę wyjść na idiotkę. xD.
J: Dziękuję za wszystko, choć nie wiele pamiętam.
H: Nie ma za co dziękować.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
J: to cześć.
H: narka.
i poszłam. Zrobiłam jakieś dwa kroki i usłyszałam za sobą wołanie. Nagle ktoś do mnie podbiegł i złapał za rękę.
H: Jednak wolę Cie odprowadzić.
J: ale na prawdę nie musisz.
H: a jakby ci się coś stało ? Miałbym cię na sumieniu.
J: jestem duża, dam radę, na serio nie musisz.
H: idę i koniec
J: ale... - nie zdążyłam bo się na mnie spojrzał jakby mnie zabić chciał.
J: no dobrze.
Uśmiechnął się i poszliśmy. Przez całą drogę gadaliśmy. Poznaliśmy się lepiej. To bardzo fajny chłopak. PO jakiś 30 minutach doszliśmy pod mały domek, na przedmieściach, który należał do mnie.
J:no to jesteśmy.
H: tutaj mieszkasz ?
J: noo tak a coś nie tak ?
H: nie, ale ja mieszkam tam. - pokazał na budynek, który znajdował się dwa domki obok.
J:na prawdę tam mieszkasz ?
H: yhyym.
J:Czemu Cię wcześniej nie widziałam ?
H:dopiero się tu wprowadziliśmy.
J: fajnie.
H:to ja już pójdę.
J:okej..
H:papa.
J; ej nie zaczekaj. może wejdziesz ?
H:nie chce się narzucać.
J: chodź.
Pociągnęłam go za rękaw bluzy i weszliśmy do domu. Usiedliśmy w salonie . Rozmawialiśmy o sobie i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Wypadło na komedię romantyczną. Minęło z pół godziny i poczułam ciepłą rękę na swojej tali. Mimowolnie się uśmiechnęłam i przybliżyłam. Nim się obróciłam zasnęłam w ramionach Harrego.
M: i to tak poznałaś tatusia ?
J: tak. tak poznałam twojego tatusia.
M: a gdzie on teraz jest ?
J: Mi tatuś siedzi na dole z wujkami i ogląda mecz.
M: ja chce do tatusia.
J: to chodź.
Wzięłam małą za rękę i zeszłyśmy na dół. Akurat Niall wyszedł z wc.
M: wujek Nejl.
N: jestem Niall i cześć mała.
Mia pobiegła do wujka i się na niego rzuciła. Ja podeszłam do Hazzy i usiadałam obok. Mała się bawiła z każdym, a Harrego miała w głębokim poważaniu, ale tak to jest jak są u nas jej ulubieni wujkowie, czyli Zayn, Liam, Niall i Louis. Przez chwilę było cicho, ale Mia zakłóciła spokój.
M: mam fajnych wujków.
J: wiem mała.
M: kocham was wujki.! - krzyknęła mała i się zaczęła przytulać do każdego z chłopaków.
H: no i wychodzi na to, że jestem zazdrosny.
J: dlaczego ? - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
H: moja córka woli przytulać się do nich niż do swojego tatusia.
Po chwili mała podbiegła do Hazzy i przytuliła jego nogę. Ona ma tylko 4 latka więc fajnie to wyglądało. Hazza podniósł ją i pocałował w czoło. Dzisiaj stwierdzam, że opłacił mi się wtedy ten upadek. Gdyby nie to nie było by dzisiaj Mi i Hazzy ze mną. Kocham ich i oddałabym za nich życie. ;)
Wracałam parkiem do domu. Koniec roku szkolnego=niezapomniane wakacje. Mam bardzo dobry humor. Nie nie jest w stanie go zepsuć. Szłam uśmiechnięta i się rozmarzyłam. Nagle poczułam mocne uderzenie w głowę i miałam ciemność przed oczami.
Obudziło mnie bardzo jasne światło. Przymrużyłam oczy i znowu otworzyłam. Rozejrzałam się po pokoju.
H:już się obudziłaś .- odwróciłam się w stronę drzwi.
J: yyy... kim jesteś ?
H: jestem Harry. Ty za pewne jesteś <t.i.>
J; tak.. skąd wiesz .? i czy możesz mi powiedzieć gdzie jestem?
H: zderzyliśmy się w parku, upadłaś i zemdlałaś, dlatego zawiozłem Cię do szpitala.
J: a długo już tu jestem ?
H: nie z dwie godziny tylko, pójdę po lekarza.
Uśmiechnęłam się i wyszedł.. Ja go skądś znam tylko skąd ? Myślałam nad tym i wszedł lekarz. ZAczął mnie badać i powiedział, że to nic groźnego, i że mogę dzisiaj wyjść do domu tylko mam uważać. Porozmawiałam jeszcze chwile z doktorem i wyszedł. Za chwilę jego miejsce zajął Harry.
H: i co powiedział lekarz.?
J: że to nic poważnego i mogę iść do domu. - chciałam wstać, ale zabolała mnie głowa, a konkretniej tył głowy.
H: Poczekaj pomogę ci.
J: Dzięki. Zabrałam swoje rzeczy i wyszliśmy na korytarz. Podeszłam do lekarza, które dał mi wypis i mogłam wracać. Podziękowałam i wyszliśmy przed budynek. I przy okazji już wiem skąd go znam. Przecież to Hazza z 1D. Nie mogę wyjść na idiotkę. xD.
J: Dziękuję za wszystko, choć nie wiele pamiętam.
H: Nie ma za co dziękować.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
J: to cześć.
H: narka.
i poszłam. Zrobiłam jakieś dwa kroki i usłyszałam za sobą wołanie. Nagle ktoś do mnie podbiegł i złapał za rękę.
H: Jednak wolę Cie odprowadzić.
J: ale na prawdę nie musisz.
H: a jakby ci się coś stało ? Miałbym cię na sumieniu.
J: jestem duża, dam radę, na serio nie musisz.
H: idę i koniec
J: ale... - nie zdążyłam bo się na mnie spojrzał jakby mnie zabić chciał.
J: no dobrze.
Uśmiechnął się i poszliśmy. Przez całą drogę gadaliśmy. Poznaliśmy się lepiej. To bardzo fajny chłopak. PO jakiś 30 minutach doszliśmy pod mały domek, na przedmieściach, który należał do mnie.
J:no to jesteśmy.
H: tutaj mieszkasz ?
J: noo tak a coś nie tak ?
H: nie, ale ja mieszkam tam. - pokazał na budynek, który znajdował się dwa domki obok.
J:na prawdę tam mieszkasz ?
H: yhyym.
J:Czemu Cię wcześniej nie widziałam ?
H:dopiero się tu wprowadziliśmy.
J: fajnie.
H:to ja już pójdę.
J:okej..
H:papa.
J; ej nie zaczekaj. może wejdziesz ?
H:nie chce się narzucać.
J: chodź.
Pociągnęłam go za rękaw bluzy i weszliśmy do domu. Usiedliśmy w salonie . Rozmawialiśmy o sobie i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Wypadło na komedię romantyczną. Minęło z pół godziny i poczułam ciepłą rękę na swojej tali. Mimowolnie się uśmiechnęłam i przybliżyłam. Nim się obróciłam zasnęłam w ramionach Harrego.
M: i to tak poznałaś tatusia ?
J: tak. tak poznałam twojego tatusia.
M: a gdzie on teraz jest ?
J: Mi tatuś siedzi na dole z wujkami i ogląda mecz.
M: ja chce do tatusia.
J: to chodź.
Wzięłam małą za rękę i zeszłyśmy na dół. Akurat Niall wyszedł z wc.
M: wujek Nejl.
N: jestem Niall i cześć mała.
Mia pobiegła do wujka i się na niego rzuciła. Ja podeszłam do Hazzy i usiadałam obok. Mała się bawiła z każdym, a Harrego miała w głębokim poważaniu, ale tak to jest jak są u nas jej ulubieni wujkowie, czyli Zayn, Liam, Niall i Louis. Przez chwilę było cicho, ale Mia zakłóciła spokój.
M: mam fajnych wujków.
J: wiem mała.
M: kocham was wujki.! - krzyknęła mała i się zaczęła przytulać do każdego z chłopaków.
H: no i wychodzi na to, że jestem zazdrosny.
J: dlaczego ? - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
H: moja córka woli przytulać się do nich niż do swojego tatusia.
Po chwili mała podbiegła do Hazzy i przytuliła jego nogę. Ona ma tylko 4 latka więc fajnie to wyglądało. Hazza podniósł ją i pocałował w czoło. Dzisiaj stwierdzam, że opłacił mi się wtedy ten upadek. Gdyby nie to nie było by dzisiaj Mi i Hazzy ze mną. Kocham ich i oddałabym za nich życie. ;)
Chciałyście Hazze to jest Hazza. Jakiś taki ... xd, ale do was należy ostatnie słowo. <3
I co sądzicie o tym: http://www.youtube.com/watch?v=36mCEZzzQ3o
haha kocham tych wariatów. !! <3 <3 Niall i Zayn owww.. *.*. M. <3
ps. nie wiem czemu, ale jak Niall robi te swoje miny to kojaży mi się z Kubą z rodzinki.pl. haha Wam też ? ;)
środa, 20 lutego 2013
Liebster Blog Adward
Hej. Zostałam nominowana do Liebster Blog Adward nie wiem czemu, ale dziękuję.
Moje genialne odpowiedzi:
1. Co sądzisz o Polskich piosenkarzach?
Są spoko, ale niektórzy przesadzają.
2. Co chcesz w tym roku osiągnąć?
Chciałabym dobrze skończyć II klasę gimnazjum. (czyli obecną)
3. Największe marzenie?
Skończyć techinkum, wyjechać do Londynu, hajtnąć się z Niall'em. <3 *.*
4. Gdybyś dostała milion dolarów, jaka byłaby twoja reakcja?
Zaczęłabym się jarać, jak debilka.
5. Jak w trzech słowach opisałabyś szkołę, do której chodzisz?
trudne pytanie... nudna, nudna i jeszcze raz nudna.
6. Twoje ulubione zajęcie?
Słuchanie muzyki. <3
7. Ideał chłopaka?
Blondyn, wyższy ode mnie, niebieskie oczy, słodki i powinien umieć śmiać się z samego siebie.
8. Co najbardziej podoba ci się w twoim blogu?
Hmm.. chyba tło. xD
9. Czym się interesujesz?
Muzyką i fotografią.
10. Dobrze się uczysz?
Przeciętnie.
11. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Londyn. *.*
Blogi nominowane prze ze mnie:
1.
2.
3.
Moje pytania:
1.Lubisz dziewczyny chłopców.?
2.Jak tak, to którą najbardziej ?
3.Gdzie chcesz zamieszkać w przyszłości?
4.Jak chcesz nazwać swoje dzieci?
5.Co teraz myślisz?
6.Masz rodzeństwo ?
7.Pies vs kot ?
8.Masz zwierzątko ?
9. Twoje drugie imię to...?
10.Co być zrobił/a gdybyś się dowiedziała, że twoja mama jest w ciąży.?
11.Gdyby okazało się, że jesteś daleką rodziną, któregoś z chłopaków. Co byś zrobiła i jaka by była twoja reakcje ? <3
Moje genialne odpowiedzi:
1. Co sądzisz o Polskich piosenkarzach?
Są spoko, ale niektórzy przesadzają.
2. Co chcesz w tym roku osiągnąć?
Chciałabym dobrze skończyć II klasę gimnazjum. (czyli obecną)
3. Największe marzenie?
Skończyć techinkum, wyjechać do Londynu, hajtnąć się z Niall'em. <3 *.*
4. Gdybyś dostała milion dolarów, jaka byłaby twoja reakcja?
Zaczęłabym się jarać, jak debilka.
5. Jak w trzech słowach opisałabyś szkołę, do której chodzisz?
trudne pytanie... nudna, nudna i jeszcze raz nudna.
6. Twoje ulubione zajęcie?
Słuchanie muzyki. <3
7. Ideał chłopaka?
Blondyn, wyższy ode mnie, niebieskie oczy, słodki i powinien umieć śmiać się z samego siebie.
8. Co najbardziej podoba ci się w twoim blogu?
Hmm.. chyba tło. xD
9. Czym się interesujesz?
Muzyką i fotografią.
10. Dobrze się uczysz?
Przeciętnie.
11. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Londyn. *.*
Blogi nominowane prze ze mnie:
1.
2.
3.
Moje pytania:
1.Lubisz dziewczyny chłopców.?
2.Jak tak, to którą najbardziej ?
3.Gdzie chcesz zamieszkać w przyszłości?
4.Jak chcesz nazwać swoje dzieci?
5.Co teraz myślisz?
6.Masz rodzeństwo ?
7.Pies vs kot ?
8.Masz zwierzątko ?
9. Twoje drugie imię to...?
10.Co być zrobił/a gdybyś się dowiedziała, że twoja mama jest w ciąży.?
11.Gdyby okazało się, że jesteś daleką rodziną, któregoś z chłopaków. Co byś zrobiła i jaka by była twoja reakcje ? <3
wtorek, 19 lutego 2013
Niall.
Hej. Na wstępie chce powiedzieć, że zmieniłam ustawienie i można komentować z anonima. Mam nadzieję, że pojawią się komentarze. PLUS.! Tego imagina chciałabym zadedykować pewnej dziewczynie, a mianowicie Julii Koralewskiej. Bardzo dziękuję Ci za pomoc... Ja czub bym na to nie wpadła. <3
Siedzimy w salonie. Chłopcy grają na x-box'ie, a ja się nudzę. Grają w fife. Wielkie emocje i w ogóle, a ja mam wrażenie, że jestem niewidzialna. Jakbym zniknęła to nawet by nie zauważyli.
J:ide do kuchni, chcecie coś do picia.? - cisza. Brak reakcji. Westchnęłam i poszłam się napić. Gdy wróciłam dalej naparzali w tą gra, którą ja uważam za bezsensowną. Zaraz zobaczę czy w ogóle mnie słuchają.
J:wychodzę.
-yhyy- Super odpowiedź. Wszyscy na razy "yhyyy". Jak w piosence.
J:nie wiem kiedy wrócę.
Cisza. Nikt się nie odezwał. Ostatni "test". Teraz na serio zobaczymy czy słuchają.
J:mam dość. idę na most. nie szukajcie mnie bo mnie nie będzie.
N:jak będziesz wracać to kup bułki.
J: co ty powiedziałeś?! Ja mówie, że ide się zabić, a ty z bułkami wyskakujesz ?!
H:i piwo też kup.
J:nie wiedziałam, że tacy jesteście... - popłakałam się i wybiegłam do ogrodu. Środek zimy, a ja w dresach i koszulce wybiegłam. Trzasnęłam drzwiami. Wtedy dopiero zauważyli. Pokazałam im środkowy palce i uciekłam. Nie wiedziałam, że oni tacy są. Popłakałam się. To smutne usłyszeć takie coś od przyjaciół. Włóczyłam się po mieście dobre kilka godzin. Było mi zimno jak cholera, ale nie wracałam do domu.
~2 i pół godziny później~
Stoję przed domem i się trzęsę jak galareta. Jest mi strasznie zimno. Zastanawiam się czy wejść, ale jak nie chce zamarznąć to muszę. Weszłam do środka i nagle mnie zauważyli.
Lou:Gdzie ty kurwa byłaś.?!
H:wiesz jak się o ciebie martwiliśmy?!!
J:a weźcie wy mi dajcie święty spokój.
Z:co się stało.?
J:nie twój interes. ide do siebie.
Byłam trochę wkurzona i poszłam do siebie. Weszłam do pokoju i się przebrałam w cieplejsze ubrania. Siedziałam na łóżku i wpatrywałam się w okno, powoli się uspokajałam, ale ktoś zakłócił mi spokój. Dobre chociaż to, że godzine nie musiałam ich słuchać.
N:co się stało ?
J:nic.
H: <t.i.> mów.
J:możecie stąd wyjść.?
Z:jesteśmy u siebie w domu możemy tu przebywać.
Nie no wkurzył mnie. Jeszcze ten tekst "Jesteśmy u siebie w domu.." Wstałam z łóżka i wyciągnęłam walizkę.
Li: co ty robisz ?
J:skoro to jest wasz dom, ja od dzisiaj mieszkam pod mostem.
N:ej no nie wygłupiaj się.
J: ale ja mówie całkiem poważnie.
Zrzuciłam wszystkie ubrania z szafki do torby, zamknęłam ją i wyszłam z pokoju.
Lou:stój.!!
J:NIE.! mam tego dość.
Zabrałam kurtę i wyszłam. Łaziłam z tą walizką jak idiotka, ale nie chce tam wracać. nie po tym jak mnie potraktowali. Poszłam do naszego parku i usiadłam na ławce pod drzewem. Mój telefon dzwonił cały czas, ale i tak go nie odbierałam. Koło 23 zaczęłam się bać. Telefon już trochę ucichł. Teraz dzwonił tylko Niall. Odebrałam, bo się bałam tu siedzieć.
rozmowa telefoniczna:
N:gdzie jesteś.?!
J:spokojnie żyję. co chcesz ?
N:martwiłem się, gdzie jesteś.
J:daruj sobie te tekst okej ?
N:co ci się stało.?
J:kurwa po za tym, że dzisiaj Ci powiedziałam, że ide się zabić, a ty powiedziałeś "jak będziesz wracać to kup bułki" to kurwa nic.!!
N:przepraszam.
J:wiesz jak ja się poczułam ?
N:gdzie jesteś przyjadę i pogadamy.
J:w parku.
N:zaraz będę.
J:okej.
Rozłączyłam się. Nie wiem co się z nimi dzisiaj stało. Zazwyczaj są bardzo nadopiekuńczy, a jak przyprowadzę chłopaka to już całkiem... Ostatni uciekł..
Siedze i czekam na tego kretyna, gdy podszedł jakiś żul.
Ż:wiiitaa---m piękną damę. - powiedział i się zatoczył.
J:a ja żegnam.
Ż:ostra lubie takie. - położył mi rękę na udzie i jechał wyżej.
J:zostaw mnie oblechu.!! - darłam się. Bałam się jak cholera.
N:zostaw ją.!!!
Odwróciłam się i zobaczyłam Niall'a jak do nas biegł. Odciągnął tego menela i strzelił mu bombe. Ten mężczyzna poszedł, a Niall mnie przytulił. Rozpłakałam się mu w ramię.
N:ciii już wszystko dobrze.
J:dziękuję.
N:a ja przepraszam. nie chciałem cię zranić.
J:przyjmę przeprosiny, ale to nie oznacza, że ci to ujdzie.
N:co mam zrobić?
J:nie wiem.
N:a ja wiem. - po chwili czułam ciepłe wargi chłopaka na swoich. Jego usta smakowały truskawkami. Na początku pocałunek był niewinny, ale jak go odwzajemniłam Niall zaczął go pogłębiać.
N:Przepraszam Cię za dzisiaj.
J:wybaczam.
N:wiesz chce ci coś powiedzieć...
J:ja ciebie też.
N:na serio.?
J:tak.
Uśmiechnęliśmy się i znowu pocałowaliśmy. NIall przyłożył czoło do mojego i powedział:
N:wracamy do domu ?
J:zależy.
N:wracamy do NASZEGO domu ? - przed ostatnie słowo specjalnie podkreślił.
J:teraz możemy wracać.
Złapał mnie za rękę i poszliśmy.
Siedzimy w salonie. Chłopcy grają na x-box'ie, a ja się nudzę. Grają w fife. Wielkie emocje i w ogóle, a ja mam wrażenie, że jestem niewidzialna. Jakbym zniknęła to nawet by nie zauważyli.
J:ide do kuchni, chcecie coś do picia.? - cisza. Brak reakcji. Westchnęłam i poszłam się napić. Gdy wróciłam dalej naparzali w tą gra, którą ja uważam za bezsensowną. Zaraz zobaczę czy w ogóle mnie słuchają.
J:wychodzę.
-yhyy- Super odpowiedź. Wszyscy na razy "yhyyy". Jak w piosence.
J:nie wiem kiedy wrócę.
Cisza. Nikt się nie odezwał. Ostatni "test". Teraz na serio zobaczymy czy słuchają.
J:mam dość. idę na most. nie szukajcie mnie bo mnie nie będzie.
N:jak będziesz wracać to kup bułki.
J: co ty powiedziałeś?! Ja mówie, że ide się zabić, a ty z bułkami wyskakujesz ?!
H:i piwo też kup.
J:nie wiedziałam, że tacy jesteście... - popłakałam się i wybiegłam do ogrodu. Środek zimy, a ja w dresach i koszulce wybiegłam. Trzasnęłam drzwiami. Wtedy dopiero zauważyli. Pokazałam im środkowy palce i uciekłam. Nie wiedziałam, że oni tacy są. Popłakałam się. To smutne usłyszeć takie coś od przyjaciół. Włóczyłam się po mieście dobre kilka godzin. Było mi zimno jak cholera, ale nie wracałam do domu.
~2 i pół godziny później~
Stoję przed domem i się trzęsę jak galareta. Jest mi strasznie zimno. Zastanawiam się czy wejść, ale jak nie chce zamarznąć to muszę. Weszłam do środka i nagle mnie zauważyli.
Lou:Gdzie ty kurwa byłaś.?!
H:wiesz jak się o ciebie martwiliśmy?!!
J:a weźcie wy mi dajcie święty spokój.
Z:co się stało.?
J:nie twój interes. ide do siebie.
Byłam trochę wkurzona i poszłam do siebie. Weszłam do pokoju i się przebrałam w cieplejsze ubrania. Siedziałam na łóżku i wpatrywałam się w okno, powoli się uspokajałam, ale ktoś zakłócił mi spokój. Dobre chociaż to, że godzine nie musiałam ich słuchać.
N:co się stało ?
J:nic.
H: <t.i.> mów.
J:możecie stąd wyjść.?
Z:jesteśmy u siebie w domu możemy tu przebywać.
Nie no wkurzył mnie. Jeszcze ten tekst "Jesteśmy u siebie w domu.." Wstałam z łóżka i wyciągnęłam walizkę.
Li: co ty robisz ?
J:skoro to jest wasz dom, ja od dzisiaj mieszkam pod mostem.
N:ej no nie wygłupiaj się.
J: ale ja mówie całkiem poważnie.
Zrzuciłam wszystkie ubrania z szafki do torby, zamknęłam ją i wyszłam z pokoju.
Lou:stój.!!
J:NIE.! mam tego dość.
Zabrałam kurtę i wyszłam. Łaziłam z tą walizką jak idiotka, ale nie chce tam wracać. nie po tym jak mnie potraktowali. Poszłam do naszego parku i usiadłam na ławce pod drzewem. Mój telefon dzwonił cały czas, ale i tak go nie odbierałam. Koło 23 zaczęłam się bać. Telefon już trochę ucichł. Teraz dzwonił tylko Niall. Odebrałam, bo się bałam tu siedzieć.
rozmowa telefoniczna:
N:gdzie jesteś.?!
J:spokojnie żyję. co chcesz ?
N:martwiłem się, gdzie jesteś.
J:daruj sobie te tekst okej ?
N:co ci się stało.?
J:kurwa po za tym, że dzisiaj Ci powiedziałam, że ide się zabić, a ty powiedziałeś "jak będziesz wracać to kup bułki" to kurwa nic.!!
N:przepraszam.
J:wiesz jak ja się poczułam ?
N:gdzie jesteś przyjadę i pogadamy.
J:w parku.
N:zaraz będę.
J:okej.
Rozłączyłam się. Nie wiem co się z nimi dzisiaj stało. Zazwyczaj są bardzo nadopiekuńczy, a jak przyprowadzę chłopaka to już całkiem... Ostatni uciekł..
Siedze i czekam na tego kretyna, gdy podszedł jakiś żul.
Ż:wiiitaa---m piękną damę. - powiedział i się zatoczył.
J:a ja żegnam.
Ż:ostra lubie takie. - położył mi rękę na udzie i jechał wyżej.
J:zostaw mnie oblechu.!! - darłam się. Bałam się jak cholera.
N:zostaw ją.!!!
Odwróciłam się i zobaczyłam Niall'a jak do nas biegł. Odciągnął tego menela i strzelił mu bombe. Ten mężczyzna poszedł, a Niall mnie przytulił. Rozpłakałam się mu w ramię.
N:ciii już wszystko dobrze.
J:dziękuję.
N:a ja przepraszam. nie chciałem cię zranić.
J:przyjmę przeprosiny, ale to nie oznacza, że ci to ujdzie.
N:co mam zrobić?
J:nie wiem.
N:a ja wiem. - po chwili czułam ciepłe wargi chłopaka na swoich. Jego usta smakowały truskawkami. Na początku pocałunek był niewinny, ale jak go odwzajemniłam Niall zaczął go pogłębiać.
N:Przepraszam Cię za dzisiaj.
J:wybaczam.
N:wiesz chce ci coś powiedzieć...
J:ja ciebie też.
N:na serio.?
J:tak.
Uśmiechnęliśmy się i znowu pocałowaliśmy. NIall przyłożył czoło do mojego i powedział:
N:wracamy do domu ?
J:zależy.
N:wracamy do NASZEGO domu ? - przed ostatnie słowo specjalnie podkreślił.
J:teraz możemy wracać.
Złapał mnie za rękę i poszliśmy.
Dziwnie mi to wyszło. Mam takie wrażenie przynajmniej, ale opinie zostawcie w komentarzach, anonimki też mogą. ;) MOże będzie do tego druga część, ale to wy zdecydujcie.
ps... z kim następny imagin ma się pojawić ? ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






