kocham Cię i na pewno nie zapomnę.
Twoja <T.I.>
Włożyłam list do koperty. Położyłam na biurku i zasnęłam.
Po około 3 godzinach obudziłam się i zobaczyłam, że go nie ma.
-mamo gdzie jest list z mojego biurka ? - krzyknęłam zbiegając ze schodów.
-no jak to gdzie. Wysłałam.
-o nie.!!
-przecież on był do Louis'a.
-ale on miał tego nigdy nie przeczytać.!
Rozpłakałam się i wybiegłam z domu. Łaziłam po mieście zastanawiając się co mam zrobić. Siedziałam w parku cały dzień. Pod wieczór wróciłam, od razu poszłam do siebie i zasnęłam.
~kilka dni później, w domu chłopaków~
-Louis list do Ciebie. - krzyknął Niall wchodząc do salonu.
-jak to do mnie ?
Podał mi kopertę. Nie wiedziałem co to. Poszedłem do siebie na górę. Położyłem się na łóżku i zacząłem czytać. List od <T.I.>. Gdy to czytałem popłakałem się. Tym listem uświadomiła mi, jaką wyrządziłem jej krzywdę. Niby jestem z El, ale ja do niej nic nie czuję. Końcówka listu mnie zszokowała. Ona jest zdolna do wszystkiego. Co jeśli sobie coś zrobi ? I to przeze mnie ..
-Louis wszystko w porządku ? - zapytał mnie loczek.
-nic już kurwa nie będzie dobrze.! - rozryczałem się. Harry mnie przytulił. Po chwili się opanowałem. Opowiedziałem o co chodzi.
-ruszaj dupe. Jedziemy.! - loczek zaczął krzyczeć.
-ale gdzie ?
-no jak to gdzie.!! do <T.I.>
Szybko się ogarnąłem. Hazza w tym czasie powiedział chłopakom o co chodzi. Gdy zszedłem wszyscy siedzieli w aucie. Cieszę się, że mam takich przyjaciół. Liam usiadł za kierownicę i pojechaliśmy.
~ten sam dzień, tylko trochę później~
Cholernie się źle czuję. Co jak on dostał ten list ? Nad tym cały czas myślałam. Co ja wtedy zrobię ? Siedziałam na polanie za działkami. Kiedyś siedzieliśmy tu razem. Nie wiedziałam co robić. Spojrzałam na swoją rękę. Blizny. Dużo blizn. Zastanawiam się po co ja to robię ? Nie wytrzymuję. To jest za trudne. On mnie niszczy. To wszystko jest tak cholernie trudne. Jeszcze ta cała El.. już całkiem mnie wiem co i jak. Ciekawe czy dostał list. Oby nie,a jeśli tak to pewnie uważa mnie za idiotkę. Znowu płaczę. Miałam tego nie robić, ale jak o nim pomyśle to nie wytrzymuję. To wszystko jest cholerne. Po co komu miłość .? Takie uczucie.. Niby jesteś szczęśliwy, ale jak przyjdzie co do czego to serce nie wytrzymuję.
- <T.I.> - o nie.! co on tu robi ? Odwróciłam się i zobaczyłam osobę, którą kocham i nienawidzę jednocześnie. Stał z kolegami.. Pewnie nowi przyjaciele.
-zostaw mnie.. - wydukałam przez łzy.
-proszę daj mi wytłumaczyć.
-spierdalaj stąd.! Nienawidzę cię.! - krzyknęłam i jeszcze bardziej się rozpłakałam. Podszedł do mnie i usiadł na przeciwko.
Spojrzałam na niego, a on na mnie.
-to nie tak.. Ja za tobą tęskniłem cholernie.
-tak.?! To czemu ani razu nie odebrałeś ? ani razu nie napisałeś chociaż głupiego spierdalaj ? Nienawidzę cie rozumiesz.!! Nienawidzę.!!
Wstałam i chciałam odejść, ale jeden z jego koleżków mnie zatrzymał.
-ja za tobą cholernie tęsknie. To mnie boli.
-Po co te bajki, że bardzo też to boli Cię ?! Przestań pierdolić te głupoty proszę Cię.!!!! Ciebie to boli ?! Chociaż raz pomyślałeś o mnie ? jak ja się czuję ? Nie.!! bo jesteś pierdolonym egoistą.!!
Jego farbowany kolega cały czas trzymał mnie za nadgarstek, bo chyba bym mu krzywdę zrobiła. Jak on w ogóle miał czelność to powiedzieć ? Spojrzałam na niego. Widać było w jego oczach, że zabolały go te słowa, ale nikt nie powiedział, że zawsze jest kolorowo. Przykro mi, ale prawda boli.
-puścisz mnie w końcu ? - teraz powiedziałam to do blondyna.
Nareszcie zostawił mój nadgarstek.
-Nie jestem już z El. Chciałem Ci coś powiedzieć. Ja ją kocham, ale... -przerwałam mu.
-Ja pierdole czemu mi to robisz kiedy KOCHAM CIĘ.!!! - ostatnie dwa słowa wręcz wywrzeszczałam.
-Kurwa dasz mu coś powiedzieć ? - krzyknął na mnie ten z lokami. Wystraszyłam się. - on tu kurwa do Ciebie przyjechał a ty na niego morde wydzierasz .! -- o teraz to mnie wkurzył i to bardzo.
-po pierwsze kim ty kurwa jesteś żeby na mnie krzyczeć ?! po drugie nie wiesz co ja przeszłam przez niego.! w dupie mam, że to twój przyjaciel.! Wiesz jak on mnie zranił ? Nie.! chcesz moge ci pokazać.! - wtedy podciągnęłam rękawy w bluzie. Zobaczył moje blizny. Pierwsza osoba, której je pokazałam sama z siebie. Widać, że zrobiło mu się głupio. Wtedy odwróciłam się w stronę Louis'a.
Nie wiedział co powiedzieć. Podszedł i mnie przytulił. Jak ja za nim tęskniłam. Z tymi perfumami, za nim.
-przepraszam. nie chciałem. - powiedział i zaczął płakać. Zabrało mi mowę. Bolało mnie to co zrobił, ale chyba każdy zasługuję na drugą szansę ? Nie wiedziałam co zrobić. odkleiłam się i go pocałowałam. Czułam jak się uśmiecha.
-kocham cię <T.I.>
-ja ciebie też.
Tak więc powstał Louis. Zjechany dzień. ;/ imagin nawet mi się podoba, ale ocene pozostawiam Wam. Przepraszam za błędy. <3 ;**

Smutny, ale piękny <33
OdpowiedzUsuńNo pod koniec to ze szczęścia zaczęłam piszczeć:D
Wspaniały imagin :) Mówiąc krótko, podoba mi się i to strasznie ;*
A to jak się z Harrym zaczęli na siebie wydzierać, rewelacyjne :]
Pozdrawiam, Jula ;P
+ Zapraszam do sb na milosc-niejedno-ma-imie.blogspot.com
Dziękuję za miłe słowa. <3 haha. Na akcje z Harrym wpadłam pod koniec i musiałam zmieniać imagin, ale było warto. haha. <3 <3
OdpowiedzUsuńSuper, lubię jak piszesz.! ;)
OdpowiedzUsuń