poniedziałek, 27 stycznia 2014

Hazz.♥

Imagin z dedykacją dla mojego skarba: Ania kochanie przepraszam, że tak długo czekałaś, ale blogger nie chciał mi załadować posta nie wiem dlaczego. ;/ Przepraszam, mam nadzieje, że sie spodoba. ♥ (w imaginie wstawiam [t.i] bo łatwiej mi sie tak pisze, mam nadzieje, że każdy wie co to znaczy;*)



-No pośpiesz sie! 
-Wyluzuj. Prawie skończyłam. - [t.i] zacisnęła zęby i kucając w ciemnościach rozproszonych przez światło latarki Marka, dokończyła malowanie drzwi. Echo niosło sie po pustym korytarzu. Usłyszawszy nagły trzask, oboje podskoczyli. Nagle rozbłysły sie jarzeniówki. W drzwiach stanęli dwaj umundurowani policjanci. [T.i] upuściła puszke ze sprayem. 
-Uciekaj! - krzyknęła i zaczęła biec. Powstrzymywała sie przed spojrzeniem do tyłu i sprawdzeniem, czy Mark biegnie za nią. Nie wiedziała co ma zrobić. W pędzie ścięła zakręt i wbiegła do ciemnego korytarza. Uderzyła z rozpędu w drzwi. Metal nawet nie drgnął. Podbiegła do kolejnych. Dalej nic. Zauważyła następne.
-ku*wa. - powiedziała pod nosem, kiedy okazało sie, że drzwi są zamknięte. W pewnej chwili zauważyła schowek na szczotki.
-tak! - powiedziała do siebie, gdy stare, drewniane drzwi sie otworzyły. 
-teraz tylko musze czekać. - szeptała z urywanym, niespokojnym oddechem.  Nie mogła wytrzymać. Czuła sie jakby ściany sie ruszały. Zaczęła walić w drzwi gdy okazało się, że od wewnątrz nie ma klamki.
-pomocy! Ratunku! Niech ktoś to otworzy!! Pomocy... - czuła jak łzy spływają jej po twarz. Nagle drzwi sie otworzyły. Dziewczyna prawie wypadła, w ostatniej chailii złapał ją jeden z mundurowych. 

... ~kilka godzin później~... ~[t.i] POV~...
Ojciec spojrzał na mnie zmieszanym wzrokiem gdy opuszczaliśmy komisariat.
-trzeci raz w ciągu 4 miesięcy. Co z tobą jest nie tak?! - krzyknął opuszczając bezradnie ręce.
-tata, ja..
-nie. Nic nie mów. 
Gdy dojechaliśmy do domu, mama czekała już w salonie. Ojciec usiadł koło niej.
Chciałam iść na góre, do swojego pokoju, ale mnie powstrzymali. Usiadłam na fltelu podciągając kolana pod brode. 
-nie jest to dla nas łatwe i zastanawialiśmy sie nad tym od dłuższego czasu..
-o czym ty mówisz? Co sie stało?
-wraz z ojcem postanowiliśmy, że wyjeżdżasz do szkoły z internatem, z dala od Londynu. - gdy mama to oznajmiła wbiło mnie w fotel. Jak to internat? Co z Markiem? 
-co? Jak, dlaczego..? 
-już 3 raz odbieramy cie z komisariatu i zawsze jest z tobą Mark. Wyjeżdżasz. To już postanowione. Teraz oddaj swój telefon. Komputer i mp4 już zabrałam.

~3 dni później~
Akademia Cimmeria*. Jestem tu od dwóch dni. Na starcie przywitały mnie krzyae spojrzenia Katie i jej paczki, ale poznałam Jo. Jest cudowną dziewczyną. Od razu sie zaprzyjaźniłyśmy. Jo, ja i jej chłopak - Louis, idziemy dzisiaj do jego kolegów. Louis też chodzi tu do szkoły, tylko jest o rok starszy. 
-[t.i] zbieraj sie, wychodzimy. - poprawiłam mundurek i wyszłam razem z Jo. Lou czekał za drzwiami. 
-gotowe? -pokiwałyśmy głowami i poszliśmy w strone ogniska. Gdy dotarliśmy na miejsce ujrzałam 4 chłopaków. Jeden siedział bez koszulki - wytatuowany mulat, jak później sie okazało jest to Zayn, wraz z nim siedziało jeszcze trzech chłopaków. Niall - blondyn, grał na gitarze, Liam patrzył w ognisko i rysował coś kijkiem, a Harry patrzył na nas. 
-cześć chłopaki. - przywitał sie Louis.
-ty pewnie musisz być Jo. - zapytał Zayn gdy wstali sie przywitać.
-tak to ja. - odpowiedziała z uśmiechem podając chłopakowi ręke.
-a ty to...? 
-[t.i] przyjaciółka Jo. - odpowiedziałam i przywitałam sie ze wszystkimi. Razem usiedliśmy przy ognisku i zaczęliśmy rozmawiać. Ni w dupe, ni w oko Harry zapytał jak znalazłam sie w Cimmerii. 
-zostałam aresztowana.
-ahaa - spojrzał z kpiarskim uśmiechem
-3 razy - odpowiedziałam.
-i co w związku z tym?
-w ciągu 4 miesięcy. - popatrzyłam z wrednym uśmieszkiem. Chłopak zagwizdał z wrażenia.
-nie spodziewałbym sie, ale dlaczego akurat tutaj? Dlaczego w Cimmerii?
-rodzice mnie tu wywieźli sądząc, że jest to szkoła dla takich osób jak ja. Po pewnym czasie przestaliśmy rozmawiać na ten temat. Postanowiliśmy sie zbierać bo za niedługo będzie cisza nocna. Wstając i idąc za Harrym nie zauważyłam gałęzi, o którą sie potknęłam i zdarłam kolano. 
-nic ci nie jest? - zapytał zielonooki pomagając mi wstać.
-nie, to tylko kolano. - powiedziałam otrzepując ręce z piasku. Niby zwykłe kolano, ale z każdym krokiem coraz ciężej mi sie szło.
-chodź tu. - powiedział i wziął mnie na ręce.
-dziękuje. - odpowiedziałam łapiąc sie ramion chłopaka. Gdy doszliśmy do szkoły zaprowadził mnie do pielęgniarki, która starannie opatrzyła rane. Loczek pomógł mi dojść do pokoju.
-dziękuje Harry. - powiedziałam odwracając sie w jego strone.
-nie ma za co.
-to .. dobranoc. - odpowiedziałam lekko sie rumienią, ponieważ wpatrywał sie w moją twarz. Odwróciłam sie i chciałam wejść, kiedy pociągnął mnie za łokieć odwracając w swoją strone, a jego usta znalazły sie na moich. 
-mam nadzieje, że kiedyś to powtórzymy, ale sami?
-ymm ta...aak. - wyjąkałam sie lekko. Hazz pocałował mnie jeszcze w policzek i poszedł do siebie, a ja wbiegłam do pokoju, wskoczyłam na łóżko i myślałam o tym jak chłopak w ciągu kilku godzin zawrócił mi w głowie. 


*Akademia Cimmeria, wymyślona szkoła z książki pt. "WYBRANI"
Przepraszam, że taki kiepski. 
I już tłumacze jakby ktoś nie wiedział: [t.i] = Twoje imie, 
POV = point of view = punkt widzenia.
Marta ♥

sobota, 4 stycznia 2014

notka, ale niezbyt ważna :)

No więc... Jezusie dorgi.. hahaha przeczytałam sobie ostatnio moje pierwsze imaginy i nie wierze w siebie.. prosze Was nie czytajcie tego już. Hahahaha Przepraszam, że teraz nic nie dodawałam, ale nie było mnie w Polsce i jak chciałam sie zalogować na blogger'a to nie chciał sie załadować i padał komputer. -.- Także co do następnego imaginu. Postaram sie zrobić tak żeby pojawił sie jutro, ale nie obiecuje! Ewentualnie pojawi sie on w poniedziałek wieczorem. ♥
Marta.xx

niedziela, 29 grudnia 2013

Nialler ♥ (część II)

Obudziłam się około 11. Od rana byłam bardzo szczęśliwa i nie mogłam się doczekać spotkania z blondynem. Wzięłam czystą bieliznę z szuflady i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Gdy się wykąpałam, zaczęłam suszyć włosy. Nie chciało mi się ich prostować dlatego, zostawiłam je lekko pofalowane. Na twarz nałożyłam lekki makijaż i poszłam do pokoju wybrać ubranie na dzisiaj. Gdy w końcu udało mi się wybrać coś co mogłam założyć, włożyłam to na siebie i zeszłam na dół zrobić siebie śniadanio-obiad. Zrobienie jajecznicy i tostów zajęło mi jakieś 40 minut. Gdy usiadłam żeby zjeść była 14. Około 30 minut później wyszłam z domu żeby zdążyć na miejsce na 15. Po pół godzinnym spacerze dotarłam na miejsce. Rozglądnęłam się po placu i zobaczyłam niebieskookiego siedzącego na ławce i bawiącego się telefonem. Wyrównałam oddech i podeszłam.
-Cześć Niall. Długo czekasz? - powiedziałam z uśmiechem. Chłopak podniósł głowę i wstał.
-Hej [t.i]. Nie przed chwilą przyszedłem. To dla ciebie. - powiedział wręczając mi czerwoną róże.
-Dziękuje, nie musiałeś. - wyznałam, wąchając kwiatka.
-Piękna róża dla pięknej dziewczyny. - mogę się założyć, że w tym momencie moja twarz wyglądała jak dojrzały pomidor.
-To gdzie idziemy? - zapytałam, łapiąc chłopaka "pod rękę". Uśmiechnął się uroczo.
-A co proponujesz? - odpowiedział, zakładając mi kosmyk włosów za ucho, przez co uśmiech wkradł mi się na usta. 
-Może chodźmy się przejść? 
-Jasne. - poszliśmy do parku koło pałacu Buckingham. Rozmawiało nam się świetnie. Wygłupialiśmy się jak małe dzieci, biegaliśmy, rzucaliśmy liśćmi. Po prostu było tak jak sobie to wymarzyłam. Gdy zrobiło się trochę zimniej poszliśmy na gorącą czekoladę do kawiarenki koło Tower Bridge. Gdy wypiliśmy swoje napoje postanowiliśmy się zbierać. Niall postanowił mnie odprowadzić. Szliśmy powoli przez miasto. Zrobiło mi się zimno w ręce. 
-Zimno ci w ręce? - zapytał chłopak.
-Tak trochę. - powiedziałam trąc ręce o siebie. Blondyn złapał mnie za ręce i schował do swoich kieszeni przez co się do siebie przytuliliśmy.
-Cieplej? - powiedział patrząc na mnie z góry.
-Tak dziękuje. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. Idąc dalej trzymał mnie za rękę co w ogóle mi nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, bardzo mi się to podobało. Gdy dotarliśmy pod mój mały domek patrzyliśmy się na siebie bez żadnych słów, ale ta cisza nie była krępująca, oboje czuliśmy się w niej bardzo dobrze.
-Mam nadzieje, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie. - powiedziałam przerywając spokój w jakim trwaliśmy. 
-Na pewno nie. - powiedział patrząc w moje oczy. Nasze głowy powoli się do siebie zbliżały. Nieświadoma przygryzłam wargę. Za chwilę czułam jego ciepłe usta na swoich. Smakował truskawkami z czekoladą. Gdy oderwaliśmy się od siebie spojrzałam w jego głębokie, błękitne oczy. 
-ja.. przepraszam. - powiedział zakłopotany.
-nic się nie stało.. właściwie to mi się podobało. - odparłam z uśmiechem. -może wjedziesz do środka? - chłopak pokiwał głową zgadzając się. Złapałam jego ciepłą rękę i podeszliśmy do drzwi. Odkluczyłam je i weszliśmy do środka, gdzie spędziliśmy bardzo miły wieczór. 
~przez przypadkowe spotkanie, wyznali sobie miłość przy palącym się kominku, gdzie później oboje zasnęli w tym samym miejscu~



Mam nadzieję, że się podoba. Może zaproponujecie z kim kolejny imagin? <3
Marta.xx

sobota, 28 grudnia 2013

Nialler ♥ (część I)

Dzień jak dzień. Od rana chodze i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wstałam koło 11, wykąpałam się, zjadłam i obijałam się przed telewizorem. Koło godziny 15 zadzwoniła moja przyjaciółka. [I.p] zapytała czy chciałabym pójść z nią i jej bratankiem do kina, a później na łyżwy. Bez zasatanowienia zgodziłam się, bo nie chciałam spędzić reszty dnia w ten sposób co cały dzień. Umówiłyśmy się na godzine 17. Zaczełam się zbierać. Wyprosyowałam włosy, zrobiłam make up, ubrałam na siebie jeansowe rurki i bluze z batmanem. Założyam air maxy i wyszłam powoli z domy bo była już 16.40. Słuchając muzyki szybko doszłam do domu koleżanki. Nacisnęłam dzwonek i czekałam aż [i.p] z [i.b] wyjdą z domu. Troche się zdziwiłam gdy zobaczyłam, że jej bratanek ma 12 lat. Szczerze mówiąc myślałam, że jest mały, a on jest młodszy od nas tylko o 7 lat. Film zaczynał się o 18.30. Kupiliśmy bilety, popcorn i picie i poszliśmy do sali czekając aż się zacznie. Gdy się zaczęło nie mogłam sie na niczym skupić. Miałam wrażenie, że coś złego sie dzisiaj stanie. Po 21 dotarliśmy na lodowisko. Nie było dużo ludzi. Byliśmy my, jakaś 5 chłopaków czyt. One direction (*.*) i jakieś starsze małżeństwo z dziećmi. Założyliśmy łyżwy i poszliśmy pośmigać po zamarzniętej tafli wody. Ścigaliśmy się, wygłupialiśmy i oczywiście nie obyło sie bez wypadków. Gdy poprawiałam swoją łyżwe przy barierce ktoś na mnie wpadł przez co oboje wylądowaliśmy na tyłkach. Gdy próbowałam sie podnieść znowu sie wywaliłam. 
-ałć. -powiedziałam, łapiąc sie za bolące miejsce.
-nic ci nie jest? -zapytał chłopak ten co leżał obok mnie i też próbował sie podnieść.
-nie nic mi nie jest. - powiedziałam wyciągając ręke by pomóc mu wstać.
-jestem Niall. -powiedział wstając.
-[t.i]
-przepraszam nie chciałem w ciebie wjechać.
-nic sie nie stało, ale chyba koledzy na ciebie czekają. -wskazałam głową na 4 chłopaków, którzy dziwnie sie na na patrzyli. 
-mogą poczekać. Ymm może byśmy sie spotkali jeszcze kiedyś? -zapytał rumieniąc sie.
-jasne czemu nie, daj telefon to zapisze ci swój numer. -powiedziałam szczerząc sie jak głupia, bo nigdy w życiu nie miałam okazji rozmawiać ze swoim idolem, a co dopiero spotkać sie z nim jeszcze raz. Blondyn podał mi swojego iPhona, a ja wstukałam numer.
-super nie moge sie doczekać, pa. -przytulił mnie i odjechał. Byłam w szoku. Od razu podjechała do mnie [i.p]. 
-aaaa!! -wydarła sie i wtuliła we mnie. Młody poszedł zdjąc już łyżwy, a my jechałyśmy wolno żebym mogła zdać jej szczegóły. Koło godziny 23 wróciłam do domu. Byłam strasznie wyczerpana. Wzięłam prysznic, włożyłam piżame i wskoczyłam do łóżka. Włączyłam telewizje i znalazłam jakiś ciekawy film. Telewizor ustawiłam tak żeby sie sam wyłączył gdybym zasnęła. Już miałam zamiar zamknąć oczy gdy zawibrował mój telefon. Otworzyłam wiadomość.
"Przapraszam, że tak późno, ale może spotkalibyśmy sie jutro koło 15 koło big bena? Niall.xx" przeczytałam wiadomość z uśmiechem.
"Nic sie nie stało, z chęcią. Na pewno przyjdę. Nie moge sie doczekać, ale teraz ide spać więc dobranoc ♡. [T.i]xx"
Gdy otrzymałam wiadomość o treści "dobranoc słońce. Niallxx" zasnęłam podekscytowana. 
~Co przyniesie kolejne spotkanie? Możliwe, że dowiecie sie tego w II części.~




Jeżeli pojawiły sie jakieś błędy to przepraszam bo pisałam na telefonie. Mam nadzieje, że sie spodoba ♥ Marta.xx

piątek, 27 grudnia 2013

i taak źle, i tak niedobrze

Wiem, że wielu z Was się na mnie zawiodło i przestało odwiedzać już bloga, wiem dobrze, że nawaliłam (jak zawsze z resztą. ;/). przez jakiś czas  miałam kłopoty. Nawet bardzo duże kłopoty. Kłopoty z rodzicami, ze szkołą, ze wszystkim. Dzisiaj ja sama się zastanawiam jak to wszystko ogarnęłam. Przez ten czas blog był tak jakby zawieszony. Długie godziny w szpitalu też mnie wykończyły, przez co musiałam sobie zrobić przerwę. Dzisiaj postanowiłam odwiesić bloga. To nie jest tak, że o Was zapomniałam. Wręcz przeciwnie, myślałam o tym cały czas, nie dawało mi to spokoju. Tak więc BLOG OFICJALNIE BĘDZIE DALEJ FUNKCJONOWAŁ. Nie wiem czy dam radę dzisiaj coś dodać, ale jutro NA PEWNO się coś pojawi. 
Przepraszam Was ogromnie z całego serca (chociaż wiem, że to nic nie zmieni) i obiecuję, że postaram się odbudować tego bloga. <3
Marta. <3
ps. zmieniłam link bloga.
nie jest to już "ultraviolet-imaginy1d.blogspot.pl"

poniedziałek, 14 października 2013

Louis.

Jestem z Louis'em już dwa lata. Dzisiaj zostaliśmy zaproszeni na impreze do Zayn'a i Perrie. Ubrałam czarną, koronkową sukienkę, czarne szpilki na platformach. Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Nie nakładałam jakiegoś specjalnego makijażu. Rzęsy przeciągnęłam tuszem i troche pudru. Gotowa zeszłam na dól, gdzie siedział Louis. Gdy zeszłam, zobaczyłam, że siedzi na kanapie i pisze na twitterze. Podeszłam i pocałowałam go w kark. 
-idziemy przystojniaku? - wyszeptałam do ucha mojego księcia.
Automatycznie wstał i przyciągnął mnie do siebie.
-mówiłem Ci, że jesteś piękna?
-coś tam wspominałeś. - zaśmiałam się, na co dostałam buziaka i poszliśmy do auta. Po 15 minutach dojechaliśmy. Z domku muzyke było słychać juz na zewnątrz. Lou złapał mnie za rękę i poszliśmy do środka.
-Louis ide do Pezz!! - krzyknęłam w stronę chłopaka i tanecznym krokiem podeszłam do dziewczyn. Razem się bawiłyśmy, piłyśmy, tańczyłyśmy, Wszystko było wprost zajebiście. Tańczyłam akurat z El gdy zakręciło mi się w głowie i złapałam się dziewczyny. 
-[t.i.] wszystko okej? - zapytała przerażona.
-muszę się przewietrzyć.
-iść z tobą? - powiedziała łapiąc mnie za ręke.
-nie trzeba. Idź się baw, a ja zaraz wróce. - odpowiedziałam i wyszłam przed dom. Usiadłam na huśtawce i schowałam głowę w ręce. Siedziałam tak chwile gdy nagle poczułam ręce na biodrach. Podniosłam głowę i zobaczyłam Boo. 
-kochanie wszystko dobrze? - zapytał i kucnął przede mną. 
-źle się poczułam i wyszłam.
-może chodźmy już do domu? - zapytał z zatroskaną miną.
-ja pójde, ty zostań jak chcesz. - powiedziałam wstając.
-nie ma mowy, ide z tobą.
Złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu. Mieszkamy trochę daleko od Zayn'a, a ja szłam w szpilkach i myślałam, że nogi mi odpadną. Zatrzymałam się, a Lou spojrzał na mnie zaciekawiony. Zdjęłam buty i złapałam w ręce. louis spojrzał na mnie jak na wariatke i zaczął się śmiać. 
-chodź tu. - powiedział i wziął mnie na ręce.
-Lou jestem ciężka, puść mnie. - zaczęłam się śmiać.
-ty?! ciężka?! haha dobry żart słońce. - zaśmiał się i odwrócił mnie tak, że niósł mnie na barana. Oplotłam ręce w okół jego szyi i przytuliłam. 
-ooo a za co to przytulaski? - zaśmiał sie i cmoknał moj policzek, który był na jego ramieniu. 
-za to, że cię kocham BooBear. - odpowiedziała od razu.
- też cię kocham misiek. - wystawił do mnie język. Zaczełam go całować po szyi, wzdłuż żuchwy, po policzkach i za uchem tak jak lubi.
-dlaczego to robisz? - zapytał.
-co? - zapytałam rozbawiona, bo wiedziałam, że go to podnieca.
- to.
-o to ci chodzi? - powiedziałam i znowu zaczełam go całować. Akurat doszliśmy do domu. Lou otworzył drzwi i po wejściu do mieszkania odstawił mnie na ziemie. Oparłam sie o drzwi, a marchewkowaty to wykorzystał. Zaczął mnie całować i powoli znów wziął na ręce. Przenieśliśmy się do sypialni. Tam, w tę pamiętną noc, stworzyliśmy małego Harrego, (xD) który za niecałe 8 miesięcy pojawi się na świecie. 










przepraszam Was za wszystko. Marta.<3

sobota, 7 września 2013

Info.

Hej, nie wiem co napisać... Może na początek to, że chciałabym Was bardzo mocno przeprosić. Wiem, że po raz kolejny nawaliłam i zawiodłam.. przepraszam za to, że zaniedbałam bloga, ale na wakacje nie miałam neta... a teraz jestem w klasie 3 gimnazjum więc przybyło mi nauki i testy... Przepraszam Was na prawdę i obiecuje Wam na wszystko, że postaram się teraz dodawać co weekend, ale liczę też na Wasze wsparcie. <3 Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie bardzo i mi pomożecie.
Marta. <3