niedziela, 26 maja 2013

Zayn.

Wiecie co wam powiem. Los Angeles to jest najzajebistsze miejsce na ziemi. To miasto jest amazing. xD. Wczoraj przyleciałam tu na wakacje. Sama. Chciałam odpocząć. Tu jest tak ciepło, a nie to co w Londynie. Ogarnęłam się, wykąpałam i przebrałam w to cudeńko. gotowa wyszłam na miasto. Z hotelu do centrum nie miałam daleko więc się przeszłam. Łaziłam po sklepach w poszukiwaniu jakiś fajnych ciuchów. Koło 16 zaczęłam wracać. Postanowiłam iść przez plaże. W pewnym momencie usiadłam przy brzegu i wsłuchiwałam się w rozbijające się fale. Czułam się jak w raju. To wszystko było cudowne. Odkąd pamiętam zawsze chciałam wyjechać do LA, a teraz w wieku 18 lat spełniam swoje marzenie. To coś niesamowitego. Postanowiłam się zbierać bo zaczęło robić się trochę zimno, ale przeszkodziło mi w tym uderzenie piłką w głowę. Złapałam się za bolące miejsce i odwróciłam się zobaczyć kto to.
- ja przepraszam, nie widzia....[t.i.].?!
- Louis.!!! - krzyknęłam i się na siebie rzuciliśmy. Przytuliliśmy się. Tak mi go brakowało. Dawno nie widziałam swojego ułomnego kuzynka.
- boże jak ja cie dawno nie widziałam.! 
- ile to minęło.. w ogóle wyładniałaś kuzynka.
- tyy też nie zbrzydłeś ciołku. - przytuliliśmy się jeszcze raz.
- Louis chodź tu..!! - krzyknął ktoś. Oderwaliśmy się od siebie i za chwile podbiegła reszta chłopaków. Oczywiście znam ich, więc było miłe powitanie.
- Lou co ty za laski sprowadz...[t.i.] !!!!!! - krzyknął Harry i się na mnie rzucił. Wylądowaliśmy na piasku i wybuchnęliśmy śmiechem. 
- cześć loczku. - pomógł mi wstać i wyściskał.
- [t.i.] kurduplu a ja.? - powiedział Liam i się wyściskaliśmy.
- siemka batman.
- boże ale ty blada jesteś. - skrzywił się Zayn.
- też cię miło widzieć. - przytuliliśmy się.
- cześć żarłoku. - powiedziałam do Nialla i się przytuliliśmy. Tak mi go brakowało. Szczerze wam powiem, że ten chłopak ma to coś w sobie, ale to i tak Zayn namieszał mi w głowie. On jest taki.. taki tajemniczy. Coś mnie do niego ciągnie.
- [zdrobnienie t.i.] a co ty tu robisz.? - zapytał Lou.
- a no wiesz przyjechałam odpocząć, a tu pacz jaka niespodzianka. -uśmiechnęłam się i złapałam pod rękę. Poszliśmy w stronę mojego hotelu gadając i wspominając. Oczywiście śmiechu nie brakowało. Minął chyba z rok jak nie dłużej a tu taka niespodzianka spotkać chłopaków. Doszliśmy do hotelu i poszliśmy do mojego pokoju. Rzuciłam torby w kąt i usiadłam koło Zayna na podłodze. Przytuliłam się do niego. Tak strasznie mi go brakowało. Te nasze niezapomniane spacerki w nocy, wygłupy w parku. Najlepsze chwile mojego życia.
- no to opowiadaj co u ciebie młoda.
- NIaller jesteś tylko rok starszy. - pokazał mi język na co się zaśmiałam.
- noo więc co tu mówić. Wyrwałam się z Londynu i przyleciałam zaszaleć, ale spotkałam was i pokrzyżowaliście mi plany.
- no ejj z nami też możesz zaszaleć. - szturchnął mnie Hazza. Cały wieczór gadaliśmy co się zmieniło przez ten rok. Koło 3 nad ranem zasnęliśmy. 



~kilka dni później~
Przez ten czas bardzo się zbliżyłam do Lou i Zayna. lou to rodzina brakowało mi go jak brata, a co do Zayna too zakochałam się w nim. Nie wiem co on czuje do mnie, ale te smsy np. "wiesz jak za tobą tęskniłem.? ;*" lub jak mówił mi komplementy. Przy nim mam motylki w brzuchu. 
- [t.i.] może pójdziemy się przejść. obejrzymy zachód słońca. - zapytał mulat.
- no pewnie. - posłałam mu ciepły uśmiech. Przebrałam się w szorty i bokserkę i poszliśmy. Łaziliśmy tak bez celu.
- Zayn chciałabym ci coś powiedzieć.
- niee zaczekaj ja pierwszy. - pokiwałam głową na znak zgody. - wiesz tak mi cholernie brakowało twojego śmiechu, twoich wygłupów w ten rok. Cholernie tęskniłęm. 
- Zayn ja też tęskniłam. - chłopak podszedł do mnie, przytulił i pocałował.




- [t.i.] ... kocham cię.
- ja ciebie też. - staliśmy tak wtuleni w siebie gdy nagle Zayn palnął.
- jak wrócimy do domu zamieszkaj ze mną.
- ZAyn ale po co.? mieszkamy dosłownie dwa domy obok siebie.
- noo po prostu ..
- co się stało.?
- I don't wanna lose you again. - wyszeptał mi do ucha i pocałował. Cóż moge stwierdzić. Wakacje z moich marzeń się spełniły. 

Przepraszam, że taki dupny, ale coś mi humor nawala. Przepraszam za błędy i proszę o kom. ? <33 Martu ;3





sobota, 25 maja 2013

kocham cię.? tyle mi wystarczy. ;)

Hej. Przepraszam, że nie dodawałam nic tak długo, ale ja nie daje rady. Ten tydzień miałam taki zabiegany, że nie miałam na nic czasu.
Poniedziałek - lekcje do 14, później na 16 trening, a później nie miałam siły.
Wtorek - lekcje do 13, później musiałam lecieć na miasto załatwiać bilety z chrzesnym.
Środa - miałam urodziny i oczywiście była PARTY HARD WITH ONE DIRECTION.
Czwartek - lekcje do 14, na 16 angielski, trening, na którym byłam tylko do połowy bo później do kościoła.
Piątek - lekcje do 14, później latanie po mieście w poszukiwaniu prezentu dla mamusi, a później kościół.
Sobota - wstałam o 12 (marginesem mówiąc), później musiałam przeczytać lekture, później musiałam iść kupić prezent i dopracować szczegóły, bo jutro w końcu dzień każdej mamusi.
Obiecuje, że jutro coś dodam na 1000000%.
P.S1. kupiłam ksiażke chłopaków "Siła marzeń" iii normalnie posikałam sie ze śmiechu i płakałam. CUUUDO *.*
P.S2. Chciałabym życzyć wszystkim mamuśka wszystkiego co najlepsze i nie wkurzajcie ich tak jak ja swoją bo too się źle kończy.xD Mówcie jak bardzo ją kochacie itp. xD. Pozdroo Martu ;3

sobota, 18 maja 2013

Louis.

(w tym imaginie Lou ma 20 lat i josh to jego przyjaciel, a nie perkusista)

Dzisiaj jest ten dzień. Ten dzień, który każda nastolatka (w moim wypadku 19 latka) chciałaby zaliczyć do najwspanialszych dni na świecie. Bitch please mam was. Nie nie chodzi o ślub broń boże, dzisiaj spełni się moje marzenie, dokładnie za 30 minut wejdę na ogromny stadion, obejrzę koncert mojego ulubionego zespołu, a później się z nimi spotkam. The Script - zespół, który odmienił moje życie. Zespół, który sprawił, że codziennie się uśmiecham. To coś magicznego. Nie biorąc pod uwagę, że jest trochę zimno... No tak, godzina 19, koncert na otwartym terenie, a ja w szortach i koszulce z napisem Please, turn me on. (proszę podniecaj mnie) + włosy uczesane w niedbałego koczka, hah tak wiem, dziwne, ale fajne. Weszłam na stadion. ZA chwilę znalazłam swoje miejsce, przy scenie. 
Całe dwie godziny bawiłam się świetnie. Śpiewałam, wygłupiałam się,a co najważniejsze korzystałam z życia. Po zabawie zaczęłam kierować się do garderoby chłopaków. Szłam długim korytarzem, aż znalazłam właściwy pokój. Pokazałam ochroniarzowi bransoletkę, która upoważniała mnie do wejścia. Wzięłam kilka głębokich oddechów i powoli nacisnęłam klamkę. Weszłam do środka, a do moich oczu automatycznie podeszły łzy. Szybko je wytarłam i się przywitałam. Porobiliśmy sobie fotki, dostałam autografy, pogadaliśmy chwilę i miałam już iść. Chwyciłam za klamkę i w tym samym czasie ktoś chciał wejść do garderoby, zderzyliśmy się.
- przepraszam nie chciałem. - powiedział mega seksowny głos.
- to ja przepraszam. - powiedziałam powoli podnosząc głowę. Zobaczyłam śliczny uśmiech, boskie szaro - niebieskie oczy i włosy ułożone w nieład. Louis Tomlinson. Ideał chłopaka, którego nie mam. Uśmiechnęłam się i odeszłam. Odeszłam kilka kroków i obróciłam głowę w tył. Zobaczyłam chłopaka, który wchodził tam gdzie ja byłam wcześniej. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co się dzisiaj działo. Zadowolona wróciłam do domu w doskonałym humorze. Wykąpana, przebrana i ogarnięta włączyłam laptopa. Weszłam na twittera. Zobaczyłam, że Lou coś napisał. Weszłam na jego profil i przeczytałam twitta 'dziewczyna o ślicznych oczach, wspaniałym uśmiechu i śmiesznej koszulce, czemu do ciebie nie zagadałem.?'
Uśmiechnęłam się do monitora, że mój idol znalazł w końcu swoją ukochaną. Wrzuciłam zdjęcia z koncertu i dodałam twitta 'wspaniały wieczór z wspaniałymi ludźmi + najwięksi idole w tym samym miejscu. czego chcieć więcej.? Meeega szczęśliwa.;D'
ZA chwile w moich interakcjach miałam maase twittów jaką to jestem szczęściarą. Kilka osób mnie follownęło. Przeczytałam jeszcze trochę wiadomości i wyłączyłam komputer. Z uśmiechem na ustach poszłam spać. 

~następny dzień, koło 12~
Ogarnięta, najedzona, wyspana i co najważniejsze w cudownym humorze wyszłam z domu z moim kochanym psiakiem - Devine. Nazwałam go tak bo tylko to mi do głowy wpadło. Wyszliśmy na spacer na pola. Odpięłam smycz i puściłam psa żeby się wybiegał. Dzisiaj było mało ludzi. Tylko jakiś dwóch chłopaków. Jeden z nich wyglądał znajomo, ale mniejsza o to. Zobaczyłam, że Devine coś znalazł bo zaczął kopać dół. 
- Devine.!! - krzyknęłam głośno bo pies był trochę dalej ode mnie.
- co jest.?! - odwrócił się jeden z tych chłopaków. Krzyknęłam jeszcze raz.
- co się dzieje.? czemu mnie wołasz..? - odezwał się głos za mną.
- coo.? - powiedziałam skołowana.
- noo krzyknęłaś moje nazwisko. - powiedział chłopak.
- yyy ale ja wołałam swojego psa... - powiedziałam zmieszana i zobaczyłam psa, który właśnie podbiegł.
- twój pies wabi się Devine.? - odezwał się. Wiedziałam, że go kojarzę. To Lou.
- tak, - okeej.. po pierwsze nie znam tego kolesia obok Lou i nie wiedziałam, że on ma tak na nazwisko. 
- czuję się zaszczycony, że tak go nazwałaś.
- ja przepraszam, nie znam cię, skąd miałam wiedzieć, że masz tak na nazwisko. przepraszam.
- daj spokój. nic się nie stało. - powiedział uśmiechnięty i zaczął bawić się z psem.
- znowu się widzimy, Ashley. - powiedział Lou... Zaraz zaraz skąd on zna moje imie.?
- yyyy nie pamiętam żebym mówiła ci jak się nazywam.
- po koncercie dowiedziałem się od chłopaków.
- aa spoko, ale ty mi się dalej nie przedstawiłeś.
- ja jestem Lou, a ten co za psem gania to Josh. - uścisnęliśmy sobie ręce i zaczęliśmy razem spacerować. JOsh musiał iść. Zostaliśmy sami + pies. Nawet nie wiedziałam kiedy był wieczór. Od godziny 13 jestem na dworze z psem i niedawno poznanym chłopakiem. Teraz jest koło 19. Rozmawialiśmy, śmieliśmy się, zachowywaliśmy się jak starzy przyjaciele. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka.
- zimno ci.? - zapytał przejęty Louis. Miałam tą samą koszulkę co wczoraj na krótki rękaw więc troche było zimno.
- niee. - powiedziałam kiwając głową. Nagle poczułam ciepło na ramionach.
- Lou weź bluze o będziesz chory.
- ty jesteś ważniejsza. 
-nie Lou, ty ją weź. - chłopak się spojrzał na mnie i zaśmiał.
- masz ją mieć bo się obraże.
- noo dobrze. - uśmiechnęliśmy się i poszliśmy w kierunku mojego domu. 

Teraz mamy po 25 lat i tworzymy szczęśliwą parę. Zaproponowanie spotkania pod pretekstem oddania bluzy opłaciło się. Od tamtej pory spotykaliśmy się tak często jak mogliśmy. Devine polubił Louisa, a Josh stał się moim najlepszym przyjacielem. Kto by pomyślał, że w takich okolicznościach rozpocznie się nowy rozdział w moim życiu pod tytułem Louis.


Wynagradzam Wam moją tak długą nieobecność. Przepraszam za jakiekolwiek błędy i proszę bardzo łądnie o komentarze. <33
Martu ;3

Liam.

Siedziałam w ciemnym parku na huśtawce i wspominałam. Mój przyjaciel Liam i ja za czasów dzieci. To było wspaniałe. Dał mi wtedy taką bransoletkę z pierwszą literką mojego imienia. . Zrobiona z nitki i koralików  bo co 7 latek może zrobić.? Teraz jest w trasie, ale jako chłopak. Tak chłopak, zeszliśmy się kilka dni przed trasą. Jest godzina 22 więc czas się zbierać do domu.

~po 22, w domu~
Siedziałam i oglądałam tv gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam, otworzyłam i zobaczyłam go. Minęły prawie cztery miesiące i nie zmienił się w ogóle. 
- Liam.?
- przyszedłem odebrać swoje klucze.. - tak cały czas je miałam, ale przywitał się tak bez emtuzjazmu i smutno mi się zrobiło. Pomyślałam, że trochę się z nim podroczę. Poszłam po nie i pomachałam mu przed nosem.
- o te ci chodzi.?
- noo tak..
- wchodź. - chłopak wszedł a ja w tym czasie pobiegłam do łazienki i wrzuciłam je do wc. 
- co ty zrobiłaś.?!!
- upss, same spadły. - posłałam mu wredny uśmieszek, a on się wkurzył i wyszedł.. nawet chyba wiem co chce zrobić.. 
- eee.? - jednak się myliłam. Siedział na kanapie i czytał czasopismo. Usiadłam koło niego i je mu wyrwałam z ręki.
- ejj no co ty robisz.?
- chce poczytać.
- nagle to samo co ja.?!
- jak ty mnie znasz. - wystawiłam mu język na co się zaśmiał i poszedł. No nie.. coś się stanie, ale nie wiem co. Zaczął mnie łaskotać. Wyrwałam mu się i wywaliłam gazetę przez okno.
- noo ej pożałujesz.
- grozisz mi Liam.?
- wątpisz we mnie.? 
- haha nic się nie zmieniłeś gnojku. - pokazałam mu język i zaczęłam uciekać, bo wiedziałam czym to się skończy. Wredny uśmieszek wdarł się na jego twarzy, a on poszedł do mojego pokoju i zabrał pudełko z nowymi vansami i wywalił je przez okno.
- co ty zrobiłeś.!!!
- upss, same spadły. - powiedział przedrzeźniając mnie. 
- oo nie, pożałujesz. - poszłam do naszej sypialni i wzięłam jego koszule.
- co ty chcesz zrobić.?
- oo zaraz zobaczysz kochanie. - posłałam mu całuska i zaczęłam wywalać każdą po kolei przez okno.
- to były moje najlepsze ubrania.!! 
- ojejuu tak mi przykro.. 
- ooo niee, zobaczysz jeszcze. - usiadłam na kanapie i zaczęłam oglądać tv. Nagle wszedł Liam z moimi nowymi ubraniami.
- Liam nawet nie próbuj.
- oo popatrz jaka fajna, na pewno się komuś przyda. - i wywalił. - oo a ta. twoja ulubiona prawda.? - pomachał mi przed oczami i też spadłą. Wkurzyłam się. Przez okno wyleciała jeszcze nasza gitara, kilka moich kurtek i spodnie Li. 
- no nie Liam nawet nie próbuj. - nie.!!! - wywali moje ulubione buty na obcasie, po chwili wzięłam akwarium z żółwiami i podeszłam do okna.!!
- nie tylko nie Archimedes.!! zostaw go co on ci zrobił.?! - wydarł się i podbiegł, zdążył zabrać żółwia, a akwarium spadło. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem wyglądając równocześnie przez okno. Zaczęliśmy się śmiać jak opętani. Spojrzeliśmy na siebie i przytuliliśmy.
- przepraszam Liam.
- to ja przepraszam.
- idziemy oglądać tv.? - chłopak pokiwał głową na znak zgody i usiedliśmy na kanapie oglądając film. Liam zaczął skakać po kanałach i zaczęliśmy się znowu kłócić o pilota. Chłopak zaczął nie łaskotać, a ja wyrwałam mu pilota. Zaczęliśmy się tak śmiać i wymachiwać rękami, że pilot też poleciał przez okno. Wybuchnęliśmy śmiechem jeszcze bardziej. Tarzaliśmy się po podłodze. Przytuliliśmy się tak, że chłopak leżał na mnie. Spojrzeliśmy sobie w oczy, przygryzłam wargę, po czym poczułam oddech chłopaka na szyi i za chwilę ciepłe wargi na swoich. 
- tęskniłem. - powiedział gdy przerwaliśmy.
- ja też.
- ale nigdy więcej nie wywalaj mi żółwi przez okno.
- postaram się. - zaczęliśmy się śmiać i dalej całować, ale dalsza część niestety nie jest dla Was, więc możecie sobie tylko wyobrazić.






Po pierwsze, bardzo, ale to bardzo Was przepraszam, że nie dodawałam, ale na prawdę szkołą nie daje mi żyć, ciągłe kartkówki, sprawdziany, jakieś egzaminy, ja już na serio nie wyrabiam. 
Po drugie, nie dałam wczoraj bo tak mnie bolała ręka, że palcami nie mogłam nawet ruszyć, nie wiem co się dzieje, w poniedziałek mam lekarza, więc wszystko się okaże.
Po trzecie, teraz już nie mam aż tak ciężko, szkoła trochę przystopowała więc postaram się dodawać częściej.
Po czwarte, musicie mi pomóc, bo nie wiem z kim i jakie imaginy dodawać. 
Po czwarte, przepraszam za jakiekolwiek błędy jak są, ale pisałam dość szybko.
Po piąte baaardzo bardzo chce podziękować dwóm osobom, które czytają tego bloga i zostawiają komentarze. Na prawdę ąż się micha cieszy jak coś piszecie.
Kocham Was. <3
Martu ;3





niedziela, 12 maja 2013

Harry.

(przedstawię go trochę w innym świetle)


Wiecie jak to jest być prześladowaną w szkole.? Ja wiem aż za dobrze. Dzisiaj (poniedziałek) moja męczarnia zaczyna się od nowa. Jest taki chłopak, a nawet pięciu. Liam wydaje się być grzeczny i posłuszny, ale to wcielenie szatana, Louis ten to chyba ma chorą głowę nie wnikam, Zayn umięśniony mulat, na którego lecą wszystkie laski, Harry udaje słodkie chłopczyka z dołeczkami, a tak na prawdę to chłopak, który zawsze musi mieć wszystko i wszystkich, Niall.... najgorszy z całej "świętej" piątki. Człowiek wprost okropny, wszyscy się go boją, a jak mu się sprzeciwisz uffff wole nie mówić. Tak to ten człowiek, a może raczej "szatan" nęka mnie od 1 klasy liceum. (jestem w 2) Na każdym kroku wyśmiewa się ze mnie z kolegami, robi ze mnie idiotkę.. szczerze z ręką na sercu go nienawidzę, nie cierpię i nie wiem co jeszcze. Podobno w szkole mamy czuć się bezpieczni, ale ja tak nie mam. Na każdym kroku boję się, że coś mi zrobi. Ostatnio sprzedał mi kopa w piszczel, a miał korki na nogach. Chociaż to jeszcze nic. W zeszły wtorek tak mnie popchnął, że walnęłam głową w szafkę żelazną, ale w sumie ja też nie jestem tak zwaną "grzeczną" dziewczynką. Z moją przyjaciółką zawsze się wygłupiamy, po prostu korzystamy z życia. No dobra, już nie gadam. Trzeba się zbierać. Jest 7.45 więc trzeba wychodzić. Szłam powoli chodnikiem i doszłam do miejsca znienawidzonego chyba przez wszystkich uczniów. Weszłam do budynku i jak zawsze zobaczyłam Paulę. 
- hej miśku. - przywitałam się.
- cześć. idziemy.? - jak zawsze szłyśmy do mojej szafki i pod salę. Pokiwałam twierdząco głową i ruszyłyśmy. Gadałyśmy o tym co działo się w weekend.
- o kurde, Zuza ja zapomniałam książki, zaraz wracam. - Paula podbiegła do swojej szafki a ja poszłam do swojej. Wstukałam "szyfr" w tym wypadku kilka cyferek. 
- hahah Hazza, patrz nasza ulubiona koleżanka tam stoi. - krzyknął bodajże Louis. Czyli się zaczyna. Otworzyłam szafkę, ale zaraz ktoś ją gwałtownie zatrzasnął. Domyślacie się kto.?
- odwal się ode mnie Harry.
- bo co mi zrobisz laleczko.? - zaśmiał się bezczelnie. Złość we mnie buzowała, nie mam humory na droczenie się z nim.
- słuchaj no kurwa, nie mam czasu, humoru ani ochoty na rozmowę z tobą, więc z łaski swojej spierdalaj. - warknęłam. Spojrzał się na mnie spod byka i już miał coś powiedzieć, ale Niall mu przerwał.
- kogo my tu mamy. - zaśmiał się blondyn.
- kolejny debil się przyłączył, super. - odpyskowałam, szczerze chuj mnie obchodzi co mi dzisiaj zrobi. Wkurwił się, było to widać po jego oczach.
- słuchaj mnie kurwa. - popchnął mnie na szafkę, że się odbiłam a on podszedł tak, że stykaliśmy się nosami. - żądna suka, nie będzie mnie jechać, a tym bardziej taka jak ty, przeproś.
- wal się.
- co ty powiedziałaś.?
- to co słyszałeś. - nienawiść malowała się w moich oczach. Zaśmiał się i się odwrócił, ale zaraz się odwinął ręką i przywalił pięścią w szafkę dosłownie milimetr od mojej twarzy. Powiem szczerze, że oddech mi przyśpieszył. Reszta stała i się patrzyli.
- następnym razem to będzie twoja twarz szmato.
- uderzysz mnie.? - nie usłyszałam odpowiedzi. - może nadstawić ci policzek.? - chciał coś powiedzieć, ale przeszkodził mu dzwonek.  Odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do Pauliny, która stałą w osłupieniu.
- chodźmy. - poszłyśmy do sali. Lekcje jak zawsze nudny, więc na wszystkich spałam.




~piątek~
Nie wierze, że ten tydzień tak szybko minął. Co dziwne Harry mi nic nie zrobił, coś się szykuje. Jestem w szkole, na przedostatniej lekcji. Mam przeczucie, że coś się stanie. Zadzwonił dzwonek, wyszłam z sali, oddech miałam przyspieszony, nie wiem dlaczego... Szłam powoli kierując się w stronę sali gdzie miałam ostatnią lekcje. Stanęłam koło drzwi i bawiłam się telefonem. Gdy go odłożyłam zobaczyłam, że cała piątka idzie w moim kierunku. Ręce automatycznie zaczęły się trząść. Wiedziałam, że coś się zaraz stanie. Chciałam odejść , ale byli już za blisko. Otoczyli mnie jakby chcieli mnie zabić. Chciałam odejść, ale Liam mnie złapał i trzymał. "o cholera, o cholera, o cholera' to cały czas chodziło po mojej głowie. Zayn podszedł do mnie i szepnął na ucho " do zobaczenia po szkole" Niall posłał mi zabójcze spojrzenie i poszli. Bałam się. Tak cholernie się bałam, że zadzwoniłam po brata żeby po mnie przyszedł. Boże dziękuję bogu, za Kendalla. Lekcja, zleciała szybko wyszłam przed szkołę i szukałam czarnej audicy, ale jej nie było. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, smsa że nie może przyjechać. Przestraszyłam się. 
- dam radę. - powiedziałam do siebie i poszłam. Jest 16 i jest zima, więc jest ciemno już trochę i przez to mam jeszcze większego stracha. Doszłam do parku, ale mam dziwne przeczucie, żeby uciekać. niestety nie zdążyłam. Odwróciłam się i zobaczyła louisa. Oczy momentalnie mi się zeszkliły. Chłopak podszedł i złapał mnie za nadgarstek.
- boisz się.? - zaśmiał się.
- haha bardzo zabawne.
- zabawimy się trochę. 
Za chwilę poczułam rękę na ramieniu, odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam Liama. 
- co wy chcecie zrobić.? - głos mi zadrżał.
- haha zobaczysz. - syknął Liam.  Kurwa dlaczego to ja mam zawsze najgorzej...Za chwilę poczułam cholerny ból na ramieniu z tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna, który zgasił na mnie fajke. Łzy pociekły mi po oczach.
- chłopaki chyba już wystarczy. - powiedział Zayn jak zobaczył moje łzy. Momentalnie się na mnie spojrzeli. Zza rogu wyszedł Niall.
- co wy jej zrobiliście, że ryczy.? - ryknął chłopak. Zrzucił ich ręce ze mnie i przytulił. Nie wiedziałam co zrobić. Jeszcze bardziej się rozpłakałam.  On jednak ma uczucia.
- czego wy ode mnie chcecie.? - powiedziałam pociągając nosem. 
- zobaczysz. - odpowiedział loczek i poklepał mnie po ramieniu na którym wcześniej zgaszono papierosa.
- ała. - powiedziałam i zaczęłam płakać. 
- co się sta.... Zayn.!!! - zobaczył moje ramie i krzyknął.
- Hazza kazał ją postraszyć.!
- nie w ten sposób frajerze. !!!
Nagle pojawił się Harry.
- dlaczego ona wyje.!? - krzyknął chłopak. Boże prosze zrób coś i zabierz mnie stąd. Zaczęli tłumaczyć o co chodzi, aja stałam jak słup soli nie wiedziałam co mam robić. Za chwile podszedł do mnie loczek i przyłożył kciuk do rany. Syknęłam z bólu. Łzy automatycznie spłynęły. Reszta stała gdzieś dalej. Byliśmy sami. 
- nie dotykaj mnie. - strzepnęłam jego rękę. 
- Zuza jaa... 
- nie. zabij mnie, zgwałć, rób co chcesz, ale nie spowalniaj tego. - powiedziałam i się popłakałam. 
- ja nie chce tego zrobić.
- dlaczego ty mnie tak nienawidzisz.? - spojrzałam na niego. W jego oczach nie było nic widać. 
- kto powiedział że cie nienawidzę.?
- a te wszystkie rzeczy które mi robiłeś.?
- chciałem cię przeprosić. 
- w dupe wsadź se te przeprosiny i nie pokazuj mi się więcej na oczy. - spojrzał na mnie, wyjąkał cicho "przepraszam" i poszedł. Wróciłam do domu. Położyłam się na łóżko i zaczęłam płakać. 




~3 lata później~
Od tamtego dnia, nie zobaczyłam więcej Harrego ani jego kolegów na "żywo". Skończyłam szkołę, mam pracę w restauracji i jakoś żyje. Hazza, Liam, Niall, Zayn i Louis.... stali się sławni i podobno strasznie się zmienili. Z tego co wiem, już są "normalni" i nikogo nie nękają. Jak zawsze siedze w pracy z Pauliną. Tak dostałyśmy pracę razem. 
- Zuza idź do stolika 5 po zamowienie. - Posłuchałam koleżanki, chwiciłam kartkę i długopis i poszłam. 
- dzień dobry czy moge przyjąć zamówienie.? - powiedziałąm regułkę, którą znam na pamięć nawet nie spoglądając na klientów. 
- jaa poproszę 34, ymmm ja też 34, ja 29 i ja tak samo.
- a pan.? - zapisałam zamówienie dalej nie patrząc na nich.
- ja chciałbym 57.
- dobrze coś do picia.? - dopiero teraz spojrzałam. Akurat odsłonił twarz. To Harry... o mój boże.!!
- Zuza.. - powiedział Zayn i od razu wszyscy się spojrzeli.
- rozumiem, że nie. Dziękuję. - zmierzyłam wszystkich i odeszłam. Weszłam za ladę, podałam kartkę kucharzowi i zakryłam twarz rękami.
- co się stało Zuza../?
- Harry...
- co Harry.?! - zapytała Paula.
- oni wrócili. - powiedziałam. Paulina spojrzała na stolik i zamarła. 
- obsłużysz ich .? 
- tak. 
- dzięki, jakby co to powiedz, że źle się czułam. 
 Paulina poszła zanieść zamówienie, a ja w tym czasie się przebrałam. Wyszłam i zobaczyłam burze loków przy ladzie. 
- zamówienie do koleżanki. 
- Zuzia zaczekaj...
- nie. - powiedziałam i wyszłam z restauracji. Poszłam do parku, a on łaził cały czas za mną. Zaczął śpiewać Last First Kiss. Ludzie patrzyli na nas jak na debili.
- chłopakowi musi być przykro. wybacz mu. - powiedziałą starsza pani.
- ja go nie znam,...
- kochanie, on na prawdę tego żałuje.  - powiedziała staruszka i odeszła. Ja się zatrzymałam i nie wiedziałąm co mam zrobić.
- Zuza..
- Harry...
- tęskniłem za tobą.
- ja za tobą nie.
- co mam zrobić żebyś mi wybaczyła.?
- Harry ja nie wiem czy potrafię.
Chłopak spuścił głowę i łza spłynęła mu po policzku.
- no nie wierze.. Czyżby Harry Styles płakał.?!
- tylko ty tak na mnie działasz. - no kurde i co ja mam zrobić.? Rozum mówił "uciekaj.!" a serce "wybacz mu.!"... 
- ughh no chodź tu.. - rozłożyłam ręce, żeby go przytulić. Spojrzał na mnie jak na bałwana. nie wiedział co ma zrobić.
- no bo zmienie zdanie. - podbiegł i wziął mnie na ręce i obkręcił wokół własnej osi.




~4 lata później~
- mamusiu i to tak poznałąś tatusia.? - zapytał mój 3 letni synek.
- tak Nath.
- mamo a dlaczego tata wcześniej cię tak traktował.? - moja 6 letnia mała córka jeszcze tego nie zrozumie.
- Darcy kochanie tata myślał, że jest fajny.
- a nie jestem.? - zza ściany wydobył się głos.
-tata!! - krzyknęli równo i pobiegli się przywitać. Wiedziałam, że nie przyszedł sam. Burza loków Dani, wesoły śmiech El i cudowny śpiew Pazz go zdradziły. a jak są dziewczyny to przyszli też chłopcy.
- cześć kochanie.
- hej misiu. - usiadł obok i reszta też przylazła.
- cześć Zuza. - powiedzieli równo.
- cześć wam.
Wszyscy się przywitali. Jak zawsze było wesoło. Zayn został wrzucony do basenu, a jak dzieci go zobaczyły to też wlazły. Pezz i ja siedziałyśmy na huśtawkach i patrzyłśmy jak nasi mężowie bawią się z dziećmi. Dani i El robił zdjęcia, a Liam, Lou i Niall siedzieli przy ognisku. Wieczorem zrobiliśmy grilla i wyszło, że chłopcy śpiewali a my się w nich wtulałyśmy. W sumie nie mogłabym wymarzyć sobie lepszeych znajomych. 







Hej. Przepraszam, że nie wstawiłam wczoraj imagina, ale rodzice sobie wymyślili żeby pójść do wujka i oczywiście musiałam iść z nimi -.-. W razie jakich kolewiek pytań to w komentarzach. Przepraszam za wszystkie błędy. <333

piątek, 10 maja 2013

........

Cześć. Na początku chciałabym Was bardzo bardzo bardzo bardzo mocno przeprosić. Nie dodawałam nic bo miałam taki zapierdziel w szkole, że szok. Nie wyrabiam z nauką. Obiecuję, że jutro wstawie imaginy. Na prawdę jest mi taj przykro... ;c nie chciałam żeby tak wyszło, ale spotkania do apelu (musiałam występować), wszystkie testy, sprawdziany i wszelkiego rodzaju kartkówki nie dają mi spokoju. Teraz już się troche uspokoiło i mam nadzieję, że wszystko będzie okej. <3333 ps. Teraz pisze z telefonu więc nie mam jak dodać imagina. ;c 
Kocham, Marta. ;*

piątek, 3 maja 2013

...

Hej. Po pierwsze chce was przeprosić, że nic nie dodaje, ale nie mam teraz zabardzo czasu. Postaram sie jutro coś dodać, ale musicie mi pomóc. Mianowicie jaki to ma być imagin i z kim.? Ja już nie wiem sama więc licze na waszą pomoc. Ps. Jak tam wam weekend mija.? U mnie nudno. ;c  mam nadzieje, że mi pomożecie i jeszcze raz przepraszam. ;*