niedziela, 29 grudnia 2013

Nialler ♥ (część II)

Obudziłam się około 11. Od rana byłam bardzo szczęśliwa i nie mogłam się doczekać spotkania z blondynem. Wzięłam czystą bieliznę z szuflady i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Gdy się wykąpałam, zaczęłam suszyć włosy. Nie chciało mi się ich prostować dlatego, zostawiłam je lekko pofalowane. Na twarz nałożyłam lekki makijaż i poszłam do pokoju wybrać ubranie na dzisiaj. Gdy w końcu udało mi się wybrać coś co mogłam założyć, włożyłam to na siebie i zeszłam na dół zrobić siebie śniadanio-obiad. Zrobienie jajecznicy i tostów zajęło mi jakieś 40 minut. Gdy usiadłam żeby zjeść była 14. Około 30 minut później wyszłam z domu żeby zdążyć na miejsce na 15. Po pół godzinnym spacerze dotarłam na miejsce. Rozglądnęłam się po placu i zobaczyłam niebieskookiego siedzącego na ławce i bawiącego się telefonem. Wyrównałam oddech i podeszłam.
-Cześć Niall. Długo czekasz? - powiedziałam z uśmiechem. Chłopak podniósł głowę i wstał.
-Hej [t.i]. Nie przed chwilą przyszedłem. To dla ciebie. - powiedział wręczając mi czerwoną róże.
-Dziękuje, nie musiałeś. - wyznałam, wąchając kwiatka.
-Piękna róża dla pięknej dziewczyny. - mogę się założyć, że w tym momencie moja twarz wyglądała jak dojrzały pomidor.
-To gdzie idziemy? - zapytałam, łapiąc chłopaka "pod rękę". Uśmiechnął się uroczo.
-A co proponujesz? - odpowiedział, zakładając mi kosmyk włosów za ucho, przez co uśmiech wkradł mi się na usta. 
-Może chodźmy się przejść? 
-Jasne. - poszliśmy do parku koło pałacu Buckingham. Rozmawiało nam się świetnie. Wygłupialiśmy się jak małe dzieci, biegaliśmy, rzucaliśmy liśćmi. Po prostu było tak jak sobie to wymarzyłam. Gdy zrobiło się trochę zimniej poszliśmy na gorącą czekoladę do kawiarenki koło Tower Bridge. Gdy wypiliśmy swoje napoje postanowiliśmy się zbierać. Niall postanowił mnie odprowadzić. Szliśmy powoli przez miasto. Zrobiło mi się zimno w ręce. 
-Zimno ci w ręce? - zapytał chłopak.
-Tak trochę. - powiedziałam trąc ręce o siebie. Blondyn złapał mnie za ręce i schował do swoich kieszeni przez co się do siebie przytuliliśmy.
-Cieplej? - powiedział patrząc na mnie z góry.
-Tak dziękuje. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. Idąc dalej trzymał mnie za rękę co w ogóle mi nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, bardzo mi się to podobało. Gdy dotarliśmy pod mój mały domek patrzyliśmy się na siebie bez żadnych słów, ale ta cisza nie była krępująca, oboje czuliśmy się w niej bardzo dobrze.
-Mam nadzieje, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie. - powiedziałam przerywając spokój w jakim trwaliśmy. 
-Na pewno nie. - powiedział patrząc w moje oczy. Nasze głowy powoli się do siebie zbliżały. Nieświadoma przygryzłam wargę. Za chwilę czułam jego ciepłe usta na swoich. Smakował truskawkami z czekoladą. Gdy oderwaliśmy się od siebie spojrzałam w jego głębokie, błękitne oczy. 
-ja.. przepraszam. - powiedział zakłopotany.
-nic się nie stało.. właściwie to mi się podobało. - odparłam z uśmiechem. -może wjedziesz do środka? - chłopak pokiwał głową zgadzając się. Złapałam jego ciepłą rękę i podeszliśmy do drzwi. Odkluczyłam je i weszliśmy do środka, gdzie spędziliśmy bardzo miły wieczór. 
~przez przypadkowe spotkanie, wyznali sobie miłość przy palącym się kominku, gdzie później oboje zasnęli w tym samym miejscu~



Mam nadzieję, że się podoba. Może zaproponujecie z kim kolejny imagin? <3
Marta.xx

sobota, 28 grudnia 2013

Nialler ♥ (część I)

Dzień jak dzień. Od rana chodze i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wstałam koło 11, wykąpałam się, zjadłam i obijałam się przed telewizorem. Koło godziny 15 zadzwoniła moja przyjaciółka. [I.p] zapytała czy chciałabym pójść z nią i jej bratankiem do kina, a później na łyżwy. Bez zasatanowienia zgodziłam się, bo nie chciałam spędzić reszty dnia w ten sposób co cały dzień. Umówiłyśmy się na godzine 17. Zaczełam się zbierać. Wyprosyowałam włosy, zrobiłam make up, ubrałam na siebie jeansowe rurki i bluze z batmanem. Założyam air maxy i wyszłam powoli z domy bo była już 16.40. Słuchając muzyki szybko doszłam do domu koleżanki. Nacisnęłam dzwonek i czekałam aż [i.p] z [i.b] wyjdą z domu. Troche się zdziwiłam gdy zobaczyłam, że jej bratanek ma 12 lat. Szczerze mówiąc myślałam, że jest mały, a on jest młodszy od nas tylko o 7 lat. Film zaczynał się o 18.30. Kupiliśmy bilety, popcorn i picie i poszliśmy do sali czekając aż się zacznie. Gdy się zaczęło nie mogłam sie na niczym skupić. Miałam wrażenie, że coś złego sie dzisiaj stanie. Po 21 dotarliśmy na lodowisko. Nie było dużo ludzi. Byliśmy my, jakaś 5 chłopaków czyt. One direction (*.*) i jakieś starsze małżeństwo z dziećmi. Założyliśmy łyżwy i poszliśmy pośmigać po zamarzniętej tafli wody. Ścigaliśmy się, wygłupialiśmy i oczywiście nie obyło sie bez wypadków. Gdy poprawiałam swoją łyżwe przy barierce ktoś na mnie wpadł przez co oboje wylądowaliśmy na tyłkach. Gdy próbowałam sie podnieść znowu sie wywaliłam. 
-ałć. -powiedziałam, łapiąc sie za bolące miejsce.
-nic ci nie jest? -zapytał chłopak ten co leżał obok mnie i też próbował sie podnieść.
-nie nic mi nie jest. - powiedziałam wyciągając ręke by pomóc mu wstać.
-jestem Niall. -powiedział wstając.
-[t.i]
-przepraszam nie chciałem w ciebie wjechać.
-nic sie nie stało, ale chyba koledzy na ciebie czekają. -wskazałam głową na 4 chłopaków, którzy dziwnie sie na na patrzyli. 
-mogą poczekać. Ymm może byśmy sie spotkali jeszcze kiedyś? -zapytał rumieniąc sie.
-jasne czemu nie, daj telefon to zapisze ci swój numer. -powiedziałam szczerząc sie jak głupia, bo nigdy w życiu nie miałam okazji rozmawiać ze swoim idolem, a co dopiero spotkać sie z nim jeszcze raz. Blondyn podał mi swojego iPhona, a ja wstukałam numer.
-super nie moge sie doczekać, pa. -przytulił mnie i odjechał. Byłam w szoku. Od razu podjechała do mnie [i.p]. 
-aaaa!! -wydarła sie i wtuliła we mnie. Młody poszedł zdjąc już łyżwy, a my jechałyśmy wolno żebym mogła zdać jej szczegóły. Koło godziny 23 wróciłam do domu. Byłam strasznie wyczerpana. Wzięłam prysznic, włożyłam piżame i wskoczyłam do łóżka. Włączyłam telewizje i znalazłam jakiś ciekawy film. Telewizor ustawiłam tak żeby sie sam wyłączył gdybym zasnęła. Już miałam zamiar zamknąć oczy gdy zawibrował mój telefon. Otworzyłam wiadomość.
"Przapraszam, że tak późno, ale może spotkalibyśmy sie jutro koło 15 koło big bena? Niall.xx" przeczytałam wiadomość z uśmiechem.
"Nic sie nie stało, z chęcią. Na pewno przyjdę. Nie moge sie doczekać, ale teraz ide spać więc dobranoc ♡. [T.i]xx"
Gdy otrzymałam wiadomość o treści "dobranoc słońce. Niallxx" zasnęłam podekscytowana. 
~Co przyniesie kolejne spotkanie? Możliwe, że dowiecie sie tego w II części.~




Jeżeli pojawiły sie jakieś błędy to przepraszam bo pisałam na telefonie. Mam nadzieje, że sie spodoba ♥ Marta.xx

piątek, 27 grudnia 2013

i taak źle, i tak niedobrze

Wiem, że wielu z Was się na mnie zawiodło i przestało odwiedzać już bloga, wiem dobrze, że nawaliłam (jak zawsze z resztą. ;/). przez jakiś czas  miałam kłopoty. Nawet bardzo duże kłopoty. Kłopoty z rodzicami, ze szkołą, ze wszystkim. Dzisiaj ja sama się zastanawiam jak to wszystko ogarnęłam. Przez ten czas blog był tak jakby zawieszony. Długie godziny w szpitalu też mnie wykończyły, przez co musiałam sobie zrobić przerwę. Dzisiaj postanowiłam odwiesić bloga. To nie jest tak, że o Was zapomniałam. Wręcz przeciwnie, myślałam o tym cały czas, nie dawało mi to spokoju. Tak więc BLOG OFICJALNIE BĘDZIE DALEJ FUNKCJONOWAŁ. Nie wiem czy dam radę dzisiaj coś dodać, ale jutro NA PEWNO się coś pojawi. 
Przepraszam Was ogromnie z całego serca (chociaż wiem, że to nic nie zmieni) i obiecuję, że postaram się odbudować tego bloga. <3
Marta. <3
ps. zmieniłam link bloga.
nie jest to już "ultraviolet-imaginy1d.blogspot.pl"

poniedziałek, 14 października 2013

Louis.

Jestem z Louis'em już dwa lata. Dzisiaj zostaliśmy zaproszeni na impreze do Zayn'a i Perrie. Ubrałam czarną, koronkową sukienkę, czarne szpilki na platformach. Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Nie nakładałam jakiegoś specjalnego makijażu. Rzęsy przeciągnęłam tuszem i troche pudru. Gotowa zeszłam na dól, gdzie siedział Louis. Gdy zeszłam, zobaczyłam, że siedzi na kanapie i pisze na twitterze. Podeszłam i pocałowałam go w kark. 
-idziemy przystojniaku? - wyszeptałam do ucha mojego księcia.
Automatycznie wstał i przyciągnął mnie do siebie.
-mówiłem Ci, że jesteś piękna?
-coś tam wspominałeś. - zaśmiałam się, na co dostałam buziaka i poszliśmy do auta. Po 15 minutach dojechaliśmy. Z domku muzyke było słychać juz na zewnątrz. Lou złapał mnie za rękę i poszliśmy do środka.
-Louis ide do Pezz!! - krzyknęłam w stronę chłopaka i tanecznym krokiem podeszłam do dziewczyn. Razem się bawiłyśmy, piłyśmy, tańczyłyśmy, Wszystko było wprost zajebiście. Tańczyłam akurat z El gdy zakręciło mi się w głowie i złapałam się dziewczyny. 
-[t.i.] wszystko okej? - zapytała przerażona.
-muszę się przewietrzyć.
-iść z tobą? - powiedziała łapiąc mnie za ręke.
-nie trzeba. Idź się baw, a ja zaraz wróce. - odpowiedziałam i wyszłam przed dom. Usiadłam na huśtawce i schowałam głowę w ręce. Siedziałam tak chwile gdy nagle poczułam ręce na biodrach. Podniosłam głowę i zobaczyłam Boo. 
-kochanie wszystko dobrze? - zapytał i kucnął przede mną. 
-źle się poczułam i wyszłam.
-może chodźmy już do domu? - zapytał z zatroskaną miną.
-ja pójde, ty zostań jak chcesz. - powiedziałam wstając.
-nie ma mowy, ide z tobą.
Złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu. Mieszkamy trochę daleko od Zayn'a, a ja szłam w szpilkach i myślałam, że nogi mi odpadną. Zatrzymałam się, a Lou spojrzał na mnie zaciekawiony. Zdjęłam buty i złapałam w ręce. louis spojrzał na mnie jak na wariatke i zaczął się śmiać. 
-chodź tu. - powiedział i wziął mnie na ręce.
-Lou jestem ciężka, puść mnie. - zaczęłam się śmiać.
-ty?! ciężka?! haha dobry żart słońce. - zaśmiał się i odwrócił mnie tak, że niósł mnie na barana. Oplotłam ręce w okół jego szyi i przytuliłam. 
-ooo a za co to przytulaski? - zaśmiał sie i cmoknał moj policzek, który był na jego ramieniu. 
-za to, że cię kocham BooBear. - odpowiedziała od razu.
- też cię kocham misiek. - wystawił do mnie język. Zaczełam go całować po szyi, wzdłuż żuchwy, po policzkach i za uchem tak jak lubi.
-dlaczego to robisz? - zapytał.
-co? - zapytałam rozbawiona, bo wiedziałam, że go to podnieca.
- to.
-o to ci chodzi? - powiedziałam i znowu zaczełam go całować. Akurat doszliśmy do domu. Lou otworzył drzwi i po wejściu do mieszkania odstawił mnie na ziemie. Oparłam sie o drzwi, a marchewkowaty to wykorzystał. Zaczął mnie całować i powoli znów wziął na ręce. Przenieśliśmy się do sypialni. Tam, w tę pamiętną noc, stworzyliśmy małego Harrego, (xD) który za niecałe 8 miesięcy pojawi się na świecie. 










przepraszam Was za wszystko. Marta.<3

sobota, 7 września 2013

Info.

Hej, nie wiem co napisać... Może na początek to, że chciałabym Was bardzo mocno przeprosić. Wiem, że po raz kolejny nawaliłam i zawiodłam.. przepraszam za to, że zaniedbałam bloga, ale na wakacje nie miałam neta... a teraz jestem w klasie 3 gimnazjum więc przybyło mi nauki i testy... Przepraszam Was na prawdę i obiecuje Wam na wszystko, że postaram się teraz dodawać co weekend, ale liczę też na Wasze wsparcie. <3 Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie bardzo i mi pomożecie.
Marta. <3

poniedziałek, 22 lipca 2013

and we danced all night to the best song ever.♡

No i mamy teledysk do Best Song Ever.  Co sądzicie? Ja sikam ze śmiechu. Hahahah kocham ich i nic tego nie zmieni. ♥♥♥♥♥ chciałabym być na miejscu Zayna jako Veroniki tam gdzie Harry do niej śpiewa. Hahahha

Harry.


Nie moge uwierzyć, że to już dzisiaj. Druga rocznica zwiazku z Hazzą. Wiadomo jak w każdym związku bywa są wzloty i upadki. Rano loczek wyszedł do studia a ja na zakupy. Na mieście spotkałam El i Dani więc chodziłyśmy razem. Łaziłyśmy pół dnia. Kupiłam Harremu srebrny zegarek, który z tyłu ma wygrawerowaną literke M - od mojego imienia. Jestem Marta. I dzisiejszą date czyli 22 lipca. Mam nadzieje, że mu się spodoba. Koło 17 - 18 wrociłam do domu. Nie zastałam tam nikogo. W salonie były płatki róż i czerwone świeczki. Na stole leżała karteczka i róża. 
"W sypialni coć znajdziesz. Kocham cie. H.xx" uśmiech wkradł mi sie na twarz myśląc co ten wariat znowu wymyślił. Wziełam torby i poszłam do sypialni. Na lóżku leżała kolejna kartka.
"W łazience czeka kolejna niespodzianka. Nie śpiesz sie. Twoj Harry.xx"
Odłożyłam torby i poszłam do wc. Tam czekała na mnie gotowa gorąca kąpiel. Naokoło wanny leżały płatki róż a na półce stał kieliszek z winem. Na pralce zobaczłam kolejną karteczke.
"Gdy skończysz zajrzyj do szafy. Mam nadzieje, że ci sie spodoba. H.xx"
Powoli zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do wanny.

~godzine później.~
Wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Wyszłam zobaczyć co jest w szafie tak jak nalisał Hazza. Zobaczyłam tam pudełko a na nim kolejną karteczke.
"Danielle powiedziała, że na pewno ci sie spodoba. ;* przebierz sie i zejdz przed dom. Pod doniczką coś znajdziesz. Harry.xx"
Odłożyłam kartke na bok i otworzyłam prezent. Zobaczyłam w niej śliczną sukienke w kolorze kawy z mlekiem i czarne szpilki. Będe musiała podziękować Dani. Ubrałam się w to cudo, zakręciłam włosy, zrobiłam makijaż, wzięłam prezent dla loczka i zeszłam na dół. Zamknęłam dom i podeszłam zobaczyć co jest pod doniczką. Zobaczyłam karteczke.. 
"Idź w strone naszego parku. Przy fontannie będzie siedział Zayn, który ci coś da. Kocham cie. H.xx"
No więc poszłam. Po około 10 minutach byłam na miejscu. Siedział tam Zayn. Podeszłam do niego. Nie zdążyłam nic powiedzieć bo od razu dał mi róże i odszedł. Zobaczyłam przypiętą kartke. 
"Idź dróżką, która jest zaraz za fontanną. Harry.xx"
Obeszłam fontannę i zobaczyłam, malutką dróżke zrobioną ze świeczek. Poszłam nią. Na końcu zobaczyłam małe otwarte pudełeczko. Podeszłam do niego i ukucnęłam przy nim. W środku zobaczyłam małą, białą kuleczke. W środku był malutki labrador. Zatkałam usta ręką żeby nie krzyknąć i wzięłam to malutkie stworzenie na ręce. 
-mam nadzieje, że spodobał ci sie prezent. - usłyszłam za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego ubranego w garnitur.
-dziękuje Harry. Jest cudowny. - powiedziałam podchodząc do niego. Wtuliłam się w niego jakby miał mi zaraz uciec. 
-też mam coś dla ciebie. - dałam mu małą czarną torebeczkę. - otwórz. - Harry wyjął z niej czarne pudełko a za chwile mógł podziwiać zegarek.
-skąd wiedziałaś? - oczy mu się świeciły gdy na mnie patrzył.
-Louis mi pomógł. - Hazza mnie pocałował, a po chwili się odsunął.
-Marta..... boo te dwa lata dużo mi dały do myślenia i co do jednej rzeczy jestem pewien na 1000 procent. Kocham cię jak stąd na księżyc i nie wiem co bym bez ciebie zrobił. - zabrakło mu oddechu. A mnie odebrało mowe. - Marta ja wiem, że jesteśmy młodzi i mamy całe życie przed sobą, ale czy wyjdziesz za mnie? - powiedział i uklęknął przede mną. Nie wiedziałam co powiedzieć. W jeden dzień moje życie zmieni się o 360 stopni. W oczach miałam szklanki. Kiwnęłam twierdząco głową na co Hazza założył na mój palec pierścionek po czym przytulił mnie i zakręcił wokół własnej osi.
-kocham cię Harry. - powidziałam w przerwach pomiędzy pocałunkami.
-ja ciebie też Marta. - powiedział po czym wziął mnie za ręke, a w drugiej trzymał psa. W doskonałych humorach wróciliśmy do domu i tam spędziliśmy najcudowniejszy wieczór w moim życiu.
Hej. Mam nadzieje, że sie na mnie nie gniewacie? ;* ♡ przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale byłam na wakacjach i nie miałam okazji wstawić. Za jakiekolwiek błędy przepraszam, pisałam na telefonie więc wybaczcie za to, że krótki. ♥♥

niedziela, 14 lipca 2013

Zayn.


Właśnie sie obudziłam. Przetarłam ręką oczy i przewróciłam sie na bok, gdzie zobaczyłam słodko śpiącego Zayna. Wyglądał tak niewinnie. Uśmiechnęłam sie na ten widok. Pocałowałam go w policzek i chciałam wstać, ale złapał mnie za nadgarstek.
-gdzie uciekasz? - zapytał zaspanym głosem i z zamkniętymi oczami.
-Zayn już 11. - odpowiedziałam śmiejąc sie bo jego ręka jeździła po moim brzuchu a ja mam łaskotki.
-jeszcze chwile. - przyciągnął mnie do siebie.
-śpij a ja ide zrobić śniadanie  - powiedziałam odklejając sie od niego.
-kocham cie Marta. 
-też cie kocham Zayn. - powiedziałam całując go.
W koszulce Zayna i spodenkach zeszłam na dół do kuchni. Otworzyłam lodówke i wyjęłam potrzebne składniki żeby zrobić tosty. Wsadzałam właśnie ostatnie kanapki do tostera gdy poczułam dotyk na biodrach i pocałunek na szyi. 
-kochanie co dzisiaj robimy? - powiedział a ja sie odwróciłam twarzą w jego strone. 
-masz dzisiaj wolne? Nie mówiłeś-powiedziałam zarzucając ręce na jego szyje.
-mam. Sam sie dowiedziałem wczoraj. 2 tygodnie urlopu. 
-może pojedziemy nad jezioro.? - zapytałam wyjmując tosty i kładąc je na talerze. Wzięłam jeden, a drugi wziął Zayn i zasiedliśmy do stołu. Przy śniadaniu gadaliśmy co i jak z jeziorem. 
...
Po około 2 godzinach byliśmy gotowi. Zabraliśmy torbe i pojechaliśmy. Po 15 minutach drogi dotarliśmy na miejsce. Zamiast jechać nad to jezioro co zawsze pojechaliśmy tam gdzie sie poznaliśmy. Było tam może z 5 osób. To troche nieznane miejsce. Rozłożyliśmy koc po czym sie na nim położyliśmy. Ręka mulata obejmowała mnie w pasie,  a moja głowa leżała na jego brzuchu.
-Zayn .? -zapytałam cicho.
-hymm? 
-pamiętasz jak sie poznaliśmy? - ja pamiętam ten dzień doskonale. 
-gdyby nie Louis nigdy bym cie nie znalazł. - powiedział po czym pocałował mnie w głowe. - siedziałaś wtedy na molo i bawiłaś sie z psem. My z chłopakami siedzieliśmy na kładce i wtedy Lou cie zobaczył. Nie dowiary, że po tylu latach cie poznał.
-tak też sie ździwiłam, że mnie pamiętał. Wychowywaliśmy sie razem. - zaśmiałam sie na wspomnienie pana marchewki.
-pamiętam jak cie nam przedstawił. Nie mogłem oderwać od ciebie wzroku. - powiedział i usiedliśmy na przeciwko siebie.
-pamiętam, nie wiedziałam jak mam sie przy tobie zachować. Spodobałeś mi sie i miałam wrażenie, że uznasz mnie za dziwaka-zaśmiałam sie na co Zayn wstał z uśmiechem na ryjcu. Też wstałam. Odwrócił sie w mojà strone a ja zaczęłam sie śmiać z jego miny.
-z czego sie chichrasz ? - zapytał z uśmiechem.
-z ciebie. 
-jesteś walnięta, ale cie kocham.-powiedział podchodząc do mnie i przytulając.
-też cie kocham szurnięty chłopcze. 
Przytuliłam sie do niego z nadzieją, że już nigdy mnie nie zostawi.





Postanowiłam, że to będzie Zayn bo nie wiedziałam z kim chcecie. Licze na komentarze i Miłego dnia kochani. ;* ♡

sobota, 13 lipca 2013

.

Cześć. Przepraszam za tak długą nieobecność na blogu, ale przez ten okres miałam remont i nie miałam dostępu do kompa i neta.. ;/ Bardzo was przepraszam.. ;( jestem okropna i wiem, że przepraszam nic nie zmieni. Na prawde postaram sie teraz dodawać imaginy tak często jak będe mogła. ;) na pewno pojawi sie jutro nowy tylko musicie mi powiedziec z kim chcecia? ;**
Kocham was i na prawde przepraszam. ;/ ♡♡♥♥♡♡

piątek, 21 czerwca 2013

Był późny wieczór. Siedziałam na kanapie, pod kocem pijąc ciepłą herbatę. Na dworze szalała burza. 
- zawsze przy mnie siedziałeś bo się bała.. - pomyślałam i wytarłam łzę, która spływała po moim policzku. - dlaczego tak nagle wyjechałeś.? Marcin tęsknie za tobą... - powiedziałam sama do siebie. Dopiłam herbatę i poszłam do sypialni. Odłożyłam koc na krzesło i wsunęłam się pod kołdrę. Ostatni raz spojrzałam na zegarek i powoli zamknęłam oczy.


*następny dzień, koło 6 rano*
Obudziło mnie pukanie do drzwi.. Boże ci za idiota przychodzi do mnie o 6 rano.?! Zeszłam w dresach i starej koszulce Marcina, nie ogarnięta otworzyć drzwi. Stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam klamkę. 
- tak.? - powiedziałam zaspana.
- cześć. chcieliśmy się przywitać bo od dzisiaj jesteśmy sąsiadami.
Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam pięciu chłopaków mniej więcej w  moim wieku. Przetarłam twarz rękami i zaprosiłam ich do środka.
- chcecie coś do picia.?
- właściwie to chcieliśmy cie zaprosić na imprezkę dzisiaj.
- jasne czemu nie. a w ogóle jestem [t.i].
- ja jestem Harry, ale mów Hazza to jest Niall, Zayn, Liam czytaj Daddy i Louis, ale mów Lou.
- okkej.
- to podejdź do nas koło 20.
- nie ma sprawy. - spojrzałam na Lou w tym samym momencie co on na mnie. Troszke się zarumieniłam. 
- to my spadamy. - chłopcy wyszli, a ja poszłam do salonu, usiadlam na kanapie i nim sie obejrzałam zasnęłam.



Obudziłam się koło 13. Wstała, poszłam po ubrania i wybylam do łazienki wziąć dłuuuuugą kąpiel. następnie wysuszyłam włosy, przebrałam się i wyszłam na zakupy z zamiarem kupienia czegos na wieczór. 


*po 20*
Ostatnie poprawki i wychodze. Wyszłam powoli zeby nie zabić się na szpilkach i jakoś doszlam do domu. Zapukałam drzwi i poczekalam chwilę aż ktos mi otworzy. Gdy zobaczylam kto to uśmiech od razu wpełzł mi na twarz. 







Siemanko. chciałam was przeprosić za to, ze nie dodawałam nic,a el na prawde nie mam kiedy.. tyle się dzieje. dlatego postanowilam napisać kilku partowca. Prosze niech będzie chociaż jeden komentarz.? <333 kocham was, Marta<3








sobota, 15 czerwca 2013

sorry. ;c

Chciałam Was bardzo, ale to bardzo przeprosić.. tyle sie porobiło, że nir wiedziałam gdzie mam ręce wsadzić... operqcja, niespodziewany wyjazd, problemy z przyjaciółką..  ja na prawde sie załamie.. nie wiem co mam robić.. te problemy mnie niszczą.. ;c 
Przepraszam, że nic nie dodawałam, ale po szkole od razu do szpitala do przyjaviółkii... obiecuje że Wam to wynagrodze. ;* ♡ kocham Was i na prawde dziękuje za wszystko ♥

niedziela, 26 maja 2013

Zayn.

Wiecie co wam powiem. Los Angeles to jest najzajebistsze miejsce na ziemi. To miasto jest amazing. xD. Wczoraj przyleciałam tu na wakacje. Sama. Chciałam odpocząć. Tu jest tak ciepło, a nie to co w Londynie. Ogarnęłam się, wykąpałam i przebrałam w to cudeńko. gotowa wyszłam na miasto. Z hotelu do centrum nie miałam daleko więc się przeszłam. Łaziłam po sklepach w poszukiwaniu jakiś fajnych ciuchów. Koło 16 zaczęłam wracać. Postanowiłam iść przez plaże. W pewnym momencie usiadłam przy brzegu i wsłuchiwałam się w rozbijające się fale. Czułam się jak w raju. To wszystko było cudowne. Odkąd pamiętam zawsze chciałam wyjechać do LA, a teraz w wieku 18 lat spełniam swoje marzenie. To coś niesamowitego. Postanowiłam się zbierać bo zaczęło robić się trochę zimno, ale przeszkodziło mi w tym uderzenie piłką w głowę. Złapałam się za bolące miejsce i odwróciłam się zobaczyć kto to.
- ja przepraszam, nie widzia....[t.i.].?!
- Louis.!!! - krzyknęłam i się na siebie rzuciliśmy. Przytuliliśmy się. Tak mi go brakowało. Dawno nie widziałam swojego ułomnego kuzynka.
- boże jak ja cie dawno nie widziałam.! 
- ile to minęło.. w ogóle wyładniałaś kuzynka.
- tyy też nie zbrzydłeś ciołku. - przytuliliśmy się jeszcze raz.
- Louis chodź tu..!! - krzyknął ktoś. Oderwaliśmy się od siebie i za chwile podbiegła reszta chłopaków. Oczywiście znam ich, więc było miłe powitanie.
- Lou co ty za laski sprowadz...[t.i.] !!!!!! - krzyknął Harry i się na mnie rzucił. Wylądowaliśmy na piasku i wybuchnęliśmy śmiechem. 
- cześć loczku. - pomógł mi wstać i wyściskał.
- [t.i.] kurduplu a ja.? - powiedział Liam i się wyściskaliśmy.
- siemka batman.
- boże ale ty blada jesteś. - skrzywił się Zayn.
- też cię miło widzieć. - przytuliliśmy się.
- cześć żarłoku. - powiedziałam do Nialla i się przytuliliśmy. Tak mi go brakowało. Szczerze wam powiem, że ten chłopak ma to coś w sobie, ale to i tak Zayn namieszał mi w głowie. On jest taki.. taki tajemniczy. Coś mnie do niego ciągnie.
- [zdrobnienie t.i.] a co ty tu robisz.? - zapytał Lou.
- a no wiesz przyjechałam odpocząć, a tu pacz jaka niespodzianka. -uśmiechnęłam się i złapałam pod rękę. Poszliśmy w stronę mojego hotelu gadając i wspominając. Oczywiście śmiechu nie brakowało. Minął chyba z rok jak nie dłużej a tu taka niespodzianka spotkać chłopaków. Doszliśmy do hotelu i poszliśmy do mojego pokoju. Rzuciłam torby w kąt i usiadłam koło Zayna na podłodze. Przytuliłam się do niego. Tak strasznie mi go brakowało. Te nasze niezapomniane spacerki w nocy, wygłupy w parku. Najlepsze chwile mojego życia.
- no to opowiadaj co u ciebie młoda.
- NIaller jesteś tylko rok starszy. - pokazał mi język na co się zaśmiałam.
- noo więc co tu mówić. Wyrwałam się z Londynu i przyleciałam zaszaleć, ale spotkałam was i pokrzyżowaliście mi plany.
- no ejj z nami też możesz zaszaleć. - szturchnął mnie Hazza. Cały wieczór gadaliśmy co się zmieniło przez ten rok. Koło 3 nad ranem zasnęliśmy. 



~kilka dni później~
Przez ten czas bardzo się zbliżyłam do Lou i Zayna. lou to rodzina brakowało mi go jak brata, a co do Zayna too zakochałam się w nim. Nie wiem co on czuje do mnie, ale te smsy np. "wiesz jak za tobą tęskniłem.? ;*" lub jak mówił mi komplementy. Przy nim mam motylki w brzuchu. 
- [t.i.] może pójdziemy się przejść. obejrzymy zachód słońca. - zapytał mulat.
- no pewnie. - posłałam mu ciepły uśmiech. Przebrałam się w szorty i bokserkę i poszliśmy. Łaziliśmy tak bez celu.
- Zayn chciałabym ci coś powiedzieć.
- niee zaczekaj ja pierwszy. - pokiwałam głową na znak zgody. - wiesz tak mi cholernie brakowało twojego śmiechu, twoich wygłupów w ten rok. Cholernie tęskniłęm. 
- Zayn ja też tęskniłam. - chłopak podszedł do mnie, przytulił i pocałował.




- [t.i.] ... kocham cię.
- ja ciebie też. - staliśmy tak wtuleni w siebie gdy nagle Zayn palnął.
- jak wrócimy do domu zamieszkaj ze mną.
- ZAyn ale po co.? mieszkamy dosłownie dwa domy obok siebie.
- noo po prostu ..
- co się stało.?
- I don't wanna lose you again. - wyszeptał mi do ucha i pocałował. Cóż moge stwierdzić. Wakacje z moich marzeń się spełniły. 

Przepraszam, że taki dupny, ale coś mi humor nawala. Przepraszam za błędy i proszę o kom. ? <33 Martu ;3





sobota, 25 maja 2013

kocham cię.? tyle mi wystarczy. ;)

Hej. Przepraszam, że nie dodawałam nic tak długo, ale ja nie daje rady. Ten tydzień miałam taki zabiegany, że nie miałam na nic czasu.
Poniedziałek - lekcje do 14, później na 16 trening, a później nie miałam siły.
Wtorek - lekcje do 13, później musiałam lecieć na miasto załatwiać bilety z chrzesnym.
Środa - miałam urodziny i oczywiście była PARTY HARD WITH ONE DIRECTION.
Czwartek - lekcje do 14, na 16 angielski, trening, na którym byłam tylko do połowy bo później do kościoła.
Piątek - lekcje do 14, później latanie po mieście w poszukiwaniu prezentu dla mamusi, a później kościół.
Sobota - wstałam o 12 (marginesem mówiąc), później musiałam przeczytać lekture, później musiałam iść kupić prezent i dopracować szczegóły, bo jutro w końcu dzień każdej mamusi.
Obiecuje, że jutro coś dodam na 1000000%.
P.S1. kupiłam ksiażke chłopaków "Siła marzeń" iii normalnie posikałam sie ze śmiechu i płakałam. CUUUDO *.*
P.S2. Chciałabym życzyć wszystkim mamuśka wszystkiego co najlepsze i nie wkurzajcie ich tak jak ja swoją bo too się źle kończy.xD Mówcie jak bardzo ją kochacie itp. xD. Pozdroo Martu ;3

sobota, 18 maja 2013

Louis.

(w tym imaginie Lou ma 20 lat i josh to jego przyjaciel, a nie perkusista)

Dzisiaj jest ten dzień. Ten dzień, który każda nastolatka (w moim wypadku 19 latka) chciałaby zaliczyć do najwspanialszych dni na świecie. Bitch please mam was. Nie nie chodzi o ślub broń boże, dzisiaj spełni się moje marzenie, dokładnie za 30 minut wejdę na ogromny stadion, obejrzę koncert mojego ulubionego zespołu, a później się z nimi spotkam. The Script - zespół, który odmienił moje życie. Zespół, który sprawił, że codziennie się uśmiecham. To coś magicznego. Nie biorąc pod uwagę, że jest trochę zimno... No tak, godzina 19, koncert na otwartym terenie, a ja w szortach i koszulce z napisem Please, turn me on. (proszę podniecaj mnie) + włosy uczesane w niedbałego koczka, hah tak wiem, dziwne, ale fajne. Weszłam na stadion. ZA chwilę znalazłam swoje miejsce, przy scenie. 
Całe dwie godziny bawiłam się świetnie. Śpiewałam, wygłupiałam się,a co najważniejsze korzystałam z życia. Po zabawie zaczęłam kierować się do garderoby chłopaków. Szłam długim korytarzem, aż znalazłam właściwy pokój. Pokazałam ochroniarzowi bransoletkę, która upoważniała mnie do wejścia. Wzięłam kilka głębokich oddechów i powoli nacisnęłam klamkę. Weszłam do środka, a do moich oczu automatycznie podeszły łzy. Szybko je wytarłam i się przywitałam. Porobiliśmy sobie fotki, dostałam autografy, pogadaliśmy chwilę i miałam już iść. Chwyciłam za klamkę i w tym samym czasie ktoś chciał wejść do garderoby, zderzyliśmy się.
- przepraszam nie chciałem. - powiedział mega seksowny głos.
- to ja przepraszam. - powiedziałam powoli podnosząc głowę. Zobaczyłam śliczny uśmiech, boskie szaro - niebieskie oczy i włosy ułożone w nieład. Louis Tomlinson. Ideał chłopaka, którego nie mam. Uśmiechnęłam się i odeszłam. Odeszłam kilka kroków i obróciłam głowę w tył. Zobaczyłam chłopaka, który wchodził tam gdzie ja byłam wcześniej. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co się dzisiaj działo. Zadowolona wróciłam do domu w doskonałym humorze. Wykąpana, przebrana i ogarnięta włączyłam laptopa. Weszłam na twittera. Zobaczyłam, że Lou coś napisał. Weszłam na jego profil i przeczytałam twitta 'dziewczyna o ślicznych oczach, wspaniałym uśmiechu i śmiesznej koszulce, czemu do ciebie nie zagadałem.?'
Uśmiechnęłam się do monitora, że mój idol znalazł w końcu swoją ukochaną. Wrzuciłam zdjęcia z koncertu i dodałam twitta 'wspaniały wieczór z wspaniałymi ludźmi + najwięksi idole w tym samym miejscu. czego chcieć więcej.? Meeega szczęśliwa.;D'
ZA chwile w moich interakcjach miałam maase twittów jaką to jestem szczęściarą. Kilka osób mnie follownęło. Przeczytałam jeszcze trochę wiadomości i wyłączyłam komputer. Z uśmiechem na ustach poszłam spać. 

~następny dzień, koło 12~
Ogarnięta, najedzona, wyspana i co najważniejsze w cudownym humorze wyszłam z domu z moim kochanym psiakiem - Devine. Nazwałam go tak bo tylko to mi do głowy wpadło. Wyszliśmy na spacer na pola. Odpięłam smycz i puściłam psa żeby się wybiegał. Dzisiaj było mało ludzi. Tylko jakiś dwóch chłopaków. Jeden z nich wyglądał znajomo, ale mniejsza o to. Zobaczyłam, że Devine coś znalazł bo zaczął kopać dół. 
- Devine.!! - krzyknęłam głośno bo pies był trochę dalej ode mnie.
- co jest.?! - odwrócił się jeden z tych chłopaków. Krzyknęłam jeszcze raz.
- co się dzieje.? czemu mnie wołasz..? - odezwał się głos za mną.
- coo.? - powiedziałam skołowana.
- noo krzyknęłaś moje nazwisko. - powiedział chłopak.
- yyy ale ja wołałam swojego psa... - powiedziałam zmieszana i zobaczyłam psa, który właśnie podbiegł.
- twój pies wabi się Devine.? - odezwał się. Wiedziałam, że go kojarzę. To Lou.
- tak, - okeej.. po pierwsze nie znam tego kolesia obok Lou i nie wiedziałam, że on ma tak na nazwisko. 
- czuję się zaszczycony, że tak go nazwałaś.
- ja przepraszam, nie znam cię, skąd miałam wiedzieć, że masz tak na nazwisko. przepraszam.
- daj spokój. nic się nie stało. - powiedział uśmiechnięty i zaczął bawić się z psem.
- znowu się widzimy, Ashley. - powiedział Lou... Zaraz zaraz skąd on zna moje imie.?
- yyyy nie pamiętam żebym mówiła ci jak się nazywam.
- po koncercie dowiedziałem się od chłopaków.
- aa spoko, ale ty mi się dalej nie przedstawiłeś.
- ja jestem Lou, a ten co za psem gania to Josh. - uścisnęliśmy sobie ręce i zaczęliśmy razem spacerować. JOsh musiał iść. Zostaliśmy sami + pies. Nawet nie wiedziałam kiedy był wieczór. Od godziny 13 jestem na dworze z psem i niedawno poznanym chłopakiem. Teraz jest koło 19. Rozmawialiśmy, śmieliśmy się, zachowywaliśmy się jak starzy przyjaciele. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka.
- zimno ci.? - zapytał przejęty Louis. Miałam tą samą koszulkę co wczoraj na krótki rękaw więc troche było zimno.
- niee. - powiedziałam kiwając głową. Nagle poczułam ciepło na ramionach.
- Lou weź bluze o będziesz chory.
- ty jesteś ważniejsza. 
-nie Lou, ty ją weź. - chłopak się spojrzał na mnie i zaśmiał.
- masz ją mieć bo się obraże.
- noo dobrze. - uśmiechnęliśmy się i poszliśmy w kierunku mojego domu. 

Teraz mamy po 25 lat i tworzymy szczęśliwą parę. Zaproponowanie spotkania pod pretekstem oddania bluzy opłaciło się. Od tamtej pory spotykaliśmy się tak często jak mogliśmy. Devine polubił Louisa, a Josh stał się moim najlepszym przyjacielem. Kto by pomyślał, że w takich okolicznościach rozpocznie się nowy rozdział w moim życiu pod tytułem Louis.


Wynagradzam Wam moją tak długą nieobecność. Przepraszam za jakiekolwiek błędy i proszę bardzo łądnie o komentarze. <33
Martu ;3

Liam.

Siedziałam w ciemnym parku na huśtawce i wspominałam. Mój przyjaciel Liam i ja za czasów dzieci. To było wspaniałe. Dał mi wtedy taką bransoletkę z pierwszą literką mojego imienia. . Zrobiona z nitki i koralików  bo co 7 latek może zrobić.? Teraz jest w trasie, ale jako chłopak. Tak chłopak, zeszliśmy się kilka dni przed trasą. Jest godzina 22 więc czas się zbierać do domu.

~po 22, w domu~
Siedziałam i oglądałam tv gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam, otworzyłam i zobaczyłam go. Minęły prawie cztery miesiące i nie zmienił się w ogóle. 
- Liam.?
- przyszedłem odebrać swoje klucze.. - tak cały czas je miałam, ale przywitał się tak bez emtuzjazmu i smutno mi się zrobiło. Pomyślałam, że trochę się z nim podroczę. Poszłam po nie i pomachałam mu przed nosem.
- o te ci chodzi.?
- noo tak..
- wchodź. - chłopak wszedł a ja w tym czasie pobiegłam do łazienki i wrzuciłam je do wc. 
- co ty zrobiłaś.?!!
- upss, same spadły. - posłałam mu wredny uśmieszek, a on się wkurzył i wyszedł.. nawet chyba wiem co chce zrobić.. 
- eee.? - jednak się myliłam. Siedział na kanapie i czytał czasopismo. Usiadłam koło niego i je mu wyrwałam z ręki.
- ejj no co ty robisz.?
- chce poczytać.
- nagle to samo co ja.?!
- jak ty mnie znasz. - wystawiłam mu język na co się zaśmiał i poszedł. No nie.. coś się stanie, ale nie wiem co. Zaczął mnie łaskotać. Wyrwałam mu się i wywaliłam gazetę przez okno.
- noo ej pożałujesz.
- grozisz mi Liam.?
- wątpisz we mnie.? 
- haha nic się nie zmieniłeś gnojku. - pokazałam mu język i zaczęłam uciekać, bo wiedziałam czym to się skończy. Wredny uśmieszek wdarł się na jego twarzy, a on poszedł do mojego pokoju i zabrał pudełko z nowymi vansami i wywalił je przez okno.
- co ty zrobiłeś.!!!
- upss, same spadły. - powiedział przedrzeźniając mnie. 
- oo nie, pożałujesz. - poszłam do naszej sypialni i wzięłam jego koszule.
- co ty chcesz zrobić.?
- oo zaraz zobaczysz kochanie. - posłałam mu całuska i zaczęłam wywalać każdą po kolei przez okno.
- to były moje najlepsze ubrania.!! 
- ojejuu tak mi przykro.. 
- ooo niee, zobaczysz jeszcze. - usiadłam na kanapie i zaczęłam oglądać tv. Nagle wszedł Liam z moimi nowymi ubraniami.
- Liam nawet nie próbuj.
- oo popatrz jaka fajna, na pewno się komuś przyda. - i wywalił. - oo a ta. twoja ulubiona prawda.? - pomachał mi przed oczami i też spadłą. Wkurzyłam się. Przez okno wyleciała jeszcze nasza gitara, kilka moich kurtek i spodnie Li. 
- no nie Liam nawet nie próbuj. - nie.!!! - wywali moje ulubione buty na obcasie, po chwili wzięłam akwarium z żółwiami i podeszłam do okna.!!
- nie tylko nie Archimedes.!! zostaw go co on ci zrobił.?! - wydarł się i podbiegł, zdążył zabrać żółwia, a akwarium spadło. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem wyglądając równocześnie przez okno. Zaczęliśmy się śmiać jak opętani. Spojrzeliśmy na siebie i przytuliliśmy.
- przepraszam Liam.
- to ja przepraszam.
- idziemy oglądać tv.? - chłopak pokiwał głową na znak zgody i usiedliśmy na kanapie oglądając film. Liam zaczął skakać po kanałach i zaczęliśmy się znowu kłócić o pilota. Chłopak zaczął nie łaskotać, a ja wyrwałam mu pilota. Zaczęliśmy się tak śmiać i wymachiwać rękami, że pilot też poleciał przez okno. Wybuchnęliśmy śmiechem jeszcze bardziej. Tarzaliśmy się po podłodze. Przytuliliśmy się tak, że chłopak leżał na mnie. Spojrzeliśmy sobie w oczy, przygryzłam wargę, po czym poczułam oddech chłopaka na szyi i za chwilę ciepłe wargi na swoich. 
- tęskniłem. - powiedział gdy przerwaliśmy.
- ja też.
- ale nigdy więcej nie wywalaj mi żółwi przez okno.
- postaram się. - zaczęliśmy się śmiać i dalej całować, ale dalsza część niestety nie jest dla Was, więc możecie sobie tylko wyobrazić.






Po pierwsze, bardzo, ale to bardzo Was przepraszam, że nie dodawałam, ale na prawdę szkołą nie daje mi żyć, ciągłe kartkówki, sprawdziany, jakieś egzaminy, ja już na serio nie wyrabiam. 
Po drugie, nie dałam wczoraj bo tak mnie bolała ręka, że palcami nie mogłam nawet ruszyć, nie wiem co się dzieje, w poniedziałek mam lekarza, więc wszystko się okaże.
Po trzecie, teraz już nie mam aż tak ciężko, szkoła trochę przystopowała więc postaram się dodawać częściej.
Po czwarte, musicie mi pomóc, bo nie wiem z kim i jakie imaginy dodawać. 
Po czwarte, przepraszam za jakiekolwiek błędy jak są, ale pisałam dość szybko.
Po piąte baaardzo bardzo chce podziękować dwóm osobom, które czytają tego bloga i zostawiają komentarze. Na prawdę ąż się micha cieszy jak coś piszecie.
Kocham Was. <3
Martu ;3





niedziela, 12 maja 2013

Harry.

(przedstawię go trochę w innym świetle)


Wiecie jak to jest być prześladowaną w szkole.? Ja wiem aż za dobrze. Dzisiaj (poniedziałek) moja męczarnia zaczyna się od nowa. Jest taki chłopak, a nawet pięciu. Liam wydaje się być grzeczny i posłuszny, ale to wcielenie szatana, Louis ten to chyba ma chorą głowę nie wnikam, Zayn umięśniony mulat, na którego lecą wszystkie laski, Harry udaje słodkie chłopczyka z dołeczkami, a tak na prawdę to chłopak, który zawsze musi mieć wszystko i wszystkich, Niall.... najgorszy z całej "świętej" piątki. Człowiek wprost okropny, wszyscy się go boją, a jak mu się sprzeciwisz uffff wole nie mówić. Tak to ten człowiek, a może raczej "szatan" nęka mnie od 1 klasy liceum. (jestem w 2) Na każdym kroku wyśmiewa się ze mnie z kolegami, robi ze mnie idiotkę.. szczerze z ręką na sercu go nienawidzę, nie cierpię i nie wiem co jeszcze. Podobno w szkole mamy czuć się bezpieczni, ale ja tak nie mam. Na każdym kroku boję się, że coś mi zrobi. Ostatnio sprzedał mi kopa w piszczel, a miał korki na nogach. Chociaż to jeszcze nic. W zeszły wtorek tak mnie popchnął, że walnęłam głową w szafkę żelazną, ale w sumie ja też nie jestem tak zwaną "grzeczną" dziewczynką. Z moją przyjaciółką zawsze się wygłupiamy, po prostu korzystamy z życia. No dobra, już nie gadam. Trzeba się zbierać. Jest 7.45 więc trzeba wychodzić. Szłam powoli chodnikiem i doszłam do miejsca znienawidzonego chyba przez wszystkich uczniów. Weszłam do budynku i jak zawsze zobaczyłam Paulę. 
- hej miśku. - przywitałam się.
- cześć. idziemy.? - jak zawsze szłyśmy do mojej szafki i pod salę. Pokiwałam twierdząco głową i ruszyłyśmy. Gadałyśmy o tym co działo się w weekend.
- o kurde, Zuza ja zapomniałam książki, zaraz wracam. - Paula podbiegła do swojej szafki a ja poszłam do swojej. Wstukałam "szyfr" w tym wypadku kilka cyferek. 
- hahah Hazza, patrz nasza ulubiona koleżanka tam stoi. - krzyknął bodajże Louis. Czyli się zaczyna. Otworzyłam szafkę, ale zaraz ktoś ją gwałtownie zatrzasnął. Domyślacie się kto.?
- odwal się ode mnie Harry.
- bo co mi zrobisz laleczko.? - zaśmiał się bezczelnie. Złość we mnie buzowała, nie mam humory na droczenie się z nim.
- słuchaj no kurwa, nie mam czasu, humoru ani ochoty na rozmowę z tobą, więc z łaski swojej spierdalaj. - warknęłam. Spojrzał się na mnie spod byka i już miał coś powiedzieć, ale Niall mu przerwał.
- kogo my tu mamy. - zaśmiał się blondyn.
- kolejny debil się przyłączył, super. - odpyskowałam, szczerze chuj mnie obchodzi co mi dzisiaj zrobi. Wkurwił się, było to widać po jego oczach.
- słuchaj mnie kurwa. - popchnął mnie na szafkę, że się odbiłam a on podszedł tak, że stykaliśmy się nosami. - żądna suka, nie będzie mnie jechać, a tym bardziej taka jak ty, przeproś.
- wal się.
- co ty powiedziałaś.?
- to co słyszałeś. - nienawiść malowała się w moich oczach. Zaśmiał się i się odwrócił, ale zaraz się odwinął ręką i przywalił pięścią w szafkę dosłownie milimetr od mojej twarzy. Powiem szczerze, że oddech mi przyśpieszył. Reszta stała i się patrzyli.
- następnym razem to będzie twoja twarz szmato.
- uderzysz mnie.? - nie usłyszałam odpowiedzi. - może nadstawić ci policzek.? - chciał coś powiedzieć, ale przeszkodził mu dzwonek.  Odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do Pauliny, która stałą w osłupieniu.
- chodźmy. - poszłyśmy do sali. Lekcje jak zawsze nudny, więc na wszystkich spałam.




~piątek~
Nie wierze, że ten tydzień tak szybko minął. Co dziwne Harry mi nic nie zrobił, coś się szykuje. Jestem w szkole, na przedostatniej lekcji. Mam przeczucie, że coś się stanie. Zadzwonił dzwonek, wyszłam z sali, oddech miałam przyspieszony, nie wiem dlaczego... Szłam powoli kierując się w stronę sali gdzie miałam ostatnią lekcje. Stanęłam koło drzwi i bawiłam się telefonem. Gdy go odłożyłam zobaczyłam, że cała piątka idzie w moim kierunku. Ręce automatycznie zaczęły się trząść. Wiedziałam, że coś się zaraz stanie. Chciałam odejść , ale byli już za blisko. Otoczyli mnie jakby chcieli mnie zabić. Chciałam odejść, ale Liam mnie złapał i trzymał. "o cholera, o cholera, o cholera' to cały czas chodziło po mojej głowie. Zayn podszedł do mnie i szepnął na ucho " do zobaczenia po szkole" Niall posłał mi zabójcze spojrzenie i poszli. Bałam się. Tak cholernie się bałam, że zadzwoniłam po brata żeby po mnie przyszedł. Boże dziękuję bogu, za Kendalla. Lekcja, zleciała szybko wyszłam przed szkołę i szukałam czarnej audicy, ale jej nie było. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, smsa że nie może przyjechać. Przestraszyłam się. 
- dam radę. - powiedziałam do siebie i poszłam. Jest 16 i jest zima, więc jest ciemno już trochę i przez to mam jeszcze większego stracha. Doszłam do parku, ale mam dziwne przeczucie, żeby uciekać. niestety nie zdążyłam. Odwróciłam się i zobaczyła louisa. Oczy momentalnie mi się zeszkliły. Chłopak podszedł i złapał mnie za nadgarstek.
- boisz się.? - zaśmiał się.
- haha bardzo zabawne.
- zabawimy się trochę. 
Za chwilę poczułam rękę na ramieniu, odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam Liama. 
- co wy chcecie zrobić.? - głos mi zadrżał.
- haha zobaczysz. - syknął Liam.  Kurwa dlaczego to ja mam zawsze najgorzej...Za chwilę poczułam cholerny ból na ramieniu z tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna, który zgasił na mnie fajke. Łzy pociekły mi po oczach.
- chłopaki chyba już wystarczy. - powiedział Zayn jak zobaczył moje łzy. Momentalnie się na mnie spojrzeli. Zza rogu wyszedł Niall.
- co wy jej zrobiliście, że ryczy.? - ryknął chłopak. Zrzucił ich ręce ze mnie i przytulił. Nie wiedziałam co zrobić. Jeszcze bardziej się rozpłakałam.  On jednak ma uczucia.
- czego wy ode mnie chcecie.? - powiedziałam pociągając nosem. 
- zobaczysz. - odpowiedział loczek i poklepał mnie po ramieniu na którym wcześniej zgaszono papierosa.
- ała. - powiedziałam i zaczęłam płakać. 
- co się sta.... Zayn.!!! - zobaczył moje ramie i krzyknął.
- Hazza kazał ją postraszyć.!
- nie w ten sposób frajerze. !!!
Nagle pojawił się Harry.
- dlaczego ona wyje.!? - krzyknął chłopak. Boże prosze zrób coś i zabierz mnie stąd. Zaczęli tłumaczyć o co chodzi, aja stałam jak słup soli nie wiedziałam co mam robić. Za chwile podszedł do mnie loczek i przyłożył kciuk do rany. Syknęłam z bólu. Łzy automatycznie spłynęły. Reszta stała gdzieś dalej. Byliśmy sami. 
- nie dotykaj mnie. - strzepnęłam jego rękę. 
- Zuza jaa... 
- nie. zabij mnie, zgwałć, rób co chcesz, ale nie spowalniaj tego. - powiedziałam i się popłakałam. 
- ja nie chce tego zrobić.
- dlaczego ty mnie tak nienawidzisz.? - spojrzałam na niego. W jego oczach nie było nic widać. 
- kto powiedział że cie nienawidzę.?
- a te wszystkie rzeczy które mi robiłeś.?
- chciałem cię przeprosić. 
- w dupe wsadź se te przeprosiny i nie pokazuj mi się więcej na oczy. - spojrzał na mnie, wyjąkał cicho "przepraszam" i poszedł. Wróciłam do domu. Położyłam się na łóżko i zaczęłam płakać. 




~3 lata później~
Od tamtego dnia, nie zobaczyłam więcej Harrego ani jego kolegów na "żywo". Skończyłam szkołę, mam pracę w restauracji i jakoś żyje. Hazza, Liam, Niall, Zayn i Louis.... stali się sławni i podobno strasznie się zmienili. Z tego co wiem, już są "normalni" i nikogo nie nękają. Jak zawsze siedze w pracy z Pauliną. Tak dostałyśmy pracę razem. 
- Zuza idź do stolika 5 po zamowienie. - Posłuchałam koleżanki, chwiciłam kartkę i długopis i poszłam. 
- dzień dobry czy moge przyjąć zamówienie.? - powiedziałąm regułkę, którą znam na pamięć nawet nie spoglądając na klientów. 
- jaa poproszę 34, ymmm ja też 34, ja 29 i ja tak samo.
- a pan.? - zapisałam zamówienie dalej nie patrząc na nich.
- ja chciałbym 57.
- dobrze coś do picia.? - dopiero teraz spojrzałam. Akurat odsłonił twarz. To Harry... o mój boże.!!
- Zuza.. - powiedział Zayn i od razu wszyscy się spojrzeli.
- rozumiem, że nie. Dziękuję. - zmierzyłam wszystkich i odeszłam. Weszłam za ladę, podałam kartkę kucharzowi i zakryłam twarz rękami.
- co się stało Zuza../?
- Harry...
- co Harry.?! - zapytała Paula.
- oni wrócili. - powiedziałam. Paulina spojrzała na stolik i zamarła. 
- obsłużysz ich .? 
- tak. 
- dzięki, jakby co to powiedz, że źle się czułam. 
 Paulina poszła zanieść zamówienie, a ja w tym czasie się przebrałam. Wyszłam i zobaczyłam burze loków przy ladzie. 
- zamówienie do koleżanki. 
- Zuzia zaczekaj...
- nie. - powiedziałam i wyszłam z restauracji. Poszłam do parku, a on łaził cały czas za mną. Zaczął śpiewać Last First Kiss. Ludzie patrzyli na nas jak na debili.
- chłopakowi musi być przykro. wybacz mu. - powiedziałą starsza pani.
- ja go nie znam,...
- kochanie, on na prawdę tego żałuje.  - powiedziała staruszka i odeszła. Ja się zatrzymałam i nie wiedziałąm co mam zrobić.
- Zuza..
- Harry...
- tęskniłem za tobą.
- ja za tobą nie.
- co mam zrobić żebyś mi wybaczyła.?
- Harry ja nie wiem czy potrafię.
Chłopak spuścił głowę i łza spłynęła mu po policzku.
- no nie wierze.. Czyżby Harry Styles płakał.?!
- tylko ty tak na mnie działasz. - no kurde i co ja mam zrobić.? Rozum mówił "uciekaj.!" a serce "wybacz mu.!"... 
- ughh no chodź tu.. - rozłożyłam ręce, żeby go przytulić. Spojrzał na mnie jak na bałwana. nie wiedział co ma zrobić.
- no bo zmienie zdanie. - podbiegł i wziął mnie na ręce i obkręcił wokół własnej osi.




~4 lata później~
- mamusiu i to tak poznałąś tatusia.? - zapytał mój 3 letni synek.
- tak Nath.
- mamo a dlaczego tata wcześniej cię tak traktował.? - moja 6 letnia mała córka jeszcze tego nie zrozumie.
- Darcy kochanie tata myślał, że jest fajny.
- a nie jestem.? - zza ściany wydobył się głos.
-tata!! - krzyknęli równo i pobiegli się przywitać. Wiedziałam, że nie przyszedł sam. Burza loków Dani, wesoły śmiech El i cudowny śpiew Pazz go zdradziły. a jak są dziewczyny to przyszli też chłopcy.
- cześć kochanie.
- hej misiu. - usiadł obok i reszta też przylazła.
- cześć Zuza. - powiedzieli równo.
- cześć wam.
Wszyscy się przywitali. Jak zawsze było wesoło. Zayn został wrzucony do basenu, a jak dzieci go zobaczyły to też wlazły. Pezz i ja siedziałyśmy na huśtawkach i patrzyłśmy jak nasi mężowie bawią się z dziećmi. Dani i El robił zdjęcia, a Liam, Lou i Niall siedzieli przy ognisku. Wieczorem zrobiliśmy grilla i wyszło, że chłopcy śpiewali a my się w nich wtulałyśmy. W sumie nie mogłabym wymarzyć sobie lepszeych znajomych. 







Hej. Przepraszam, że nie wstawiłam wczoraj imagina, ale rodzice sobie wymyślili żeby pójść do wujka i oczywiście musiałam iść z nimi -.-. W razie jakich kolewiek pytań to w komentarzach. Przepraszam za wszystkie błędy. <333