czwartek, 31 stycznia 2013

NIE O 1D .!

Przepraszam, że imagin nie pojawił się dzisiaj, ale miałam go na kartce i go zgubiłam. ;(. Wiem teraz mnie nienawidzicie... i know and I'm sad... ALE JESTEM TEŻ PODJARANA, JAK NIE WIEM CO .!! może wiecie, może nie, jak nie to zaraz się dowiecie. JUSTIN BIEBER BĘDZIE W POLSCE.!!!! 25 marca, Atlas arena, Łódź. NIE WIEM JAK WY, ALE JA SIE JARAM . !!!! Może nie pojade na koncert, ale sama ta świadomość, że twój idol będzie w twoim kraju. owwww... Dobra koniec jarania się. Jako, że imagin nie pojawił się dzisiaj jutro wstawie ..... bębenki proszę. ... jutro pojawią się 3. ! Mam nadzieję, że nie mnie znienawidzicie. .. ;( KOCHAM WAS WSZYSTKICH I PRZEPRASZAM. <3 <3 love you guys. <3 ;**

wtorek, 29 stycznia 2013

Ogłoszenia parafialne. ;)

Siemka. Koleżanka mnie spytała kiedy pojawi się kolejny imagin, no więc powinien być jutro wieczorem. Zostawiam też wam mojego aska: http://ask.fm/walnijsmajlaisiejaraj
mój tt: @martuch66     jak chcesz to follow. 
bym zostawiła fb, ale na razie tak nie będzie. Mam nadzieje, że obejdzę się bez hejtów. ;D . Dziękuję, Dobranoc. ;)

sobota, 26 stycznia 2013

Zayn.

-no, ale tato ...
-żadnych "ale". Jedziesz i koniec,a teraz idź się spakować.
-no dobra. 
Boże dlaczego ja ? Tak, super zaczęły się wakacje, wszystko pięknie, ale czemu musze jechać z ojcem na ten biwak ? Nie to, że mam coś do biwaków, ale stanowczo nie jara mnie zadupie, na które teraz mnie zabiera.. Wiem tylko, że jest tam jezioro. Trudno.. 

~godzinę później~
-dobra. już chyba wszystko - powiedziałam sama do siebie. Spakowana zeszłam na dół.
-Karmin jesteś gotowa ? - zapytał tata. No chyba widzi, że stoje przed nim z walizką.. 
-tak.
-no to w drogę.
Spakowaliśmy torby do bagażnika i wsiedliśmy. Usiadłam z tyłu specjalnie, bo chciałam spać. Założyłam słuchawki i odpłynęłam.

~2 i pół godziny później~
-wstawaj córcia. 
-jeszcze pięć minut. - powiedziałam, a raczej wybełkotałam. 
-już jesteśmy. - po tych słowach się podniosłam. 
Muszę przyznać, że nie jest źle. Ogromne jezioro, fajna mała polanka i lasek. Wyobrażałam to sobie trochę inaczej, ale nie jest źle. 
-no i jak ci się podoba ? - zapytał mój kochany staruszek.
-jest dobrze, ale i tak wolałabym pojechać do cioci. - od urodzenia mieszkam w Londynie. Rodzice są polakami, ale zamieszkali tutaj, ponieważ tata dostał dobrą pracę. nie zbyt często bywałam w Polsce, ale mimo to miałam tam znajomych. No fakt wakacje trwają 2 miesiące, ale później nie moge polecieć, bo ciocia ma teraz urlop, a rodzice mnie samej nie puszczą, fakt mam 17 lat, ale się strasznie o mnie boją od czasu, kiedy się zgubiłam w rodzinnym mieście mojej mamy i nie mogłam trafić do domu i noc spędziłam w parku. 
-no dobra to teraz możesz mi pomóc.- tata wyrwał mnie z rozmyśleń. 
Na początek chcieliśmy postawić namiot.. Już wiem po kim odziedziczyłam ułomność. Przez 30 minut trudziliśmy się z tym cholerstwem. Trudno. 
-tato ja idę się przejść.
-okej, ale wróć zaraz.
Poszłam w stronę lasku. Nie był zbyt duży. Zobaczyłam stary mostek i podeszłam do niego. Powoli na niego weszłam i usiadłam. Akurat trafiłam na zachód słońca. Położyłam się i patrzyłam w niebo. Puściłam sobie z telefonu piosenke Pezeta - nieważne. Zaczęłam sobie cicho nucić. Po jakiejś godzinie zrobiło się ciemno, więc postanowiłam wrócić. Droga zajęła mi z 10 minut. Gdy szłam w stronę namiotu, zobaczyłam tate, który siedzi przy ognisku z 5 chłopakami. Nie wiem kto to i chyba nie chce wiedzieć. podeszłam do miejsca, gdzie siedział mój tatuś.
-tato, już jestem, idę się położyć.
-okej córcia. 
Pocałowałam go w policzek i poszłam do namiotu. 
Słuchałam muzyki, gdy coś zaczęło mi świecić w oczy. 
-coo ty robisz człowieku ? - powiedziałam i przetarłam oczy.
-przepraszam, ale chciałem zapytać czy idziesz do nas ? Twój tata opowiada straszne historie i pieczemy pianki. 
-no w sumie czemu nie.
-fajnie. Jestem Zayn.
-Karmin. miło mi.
-mnie również.
Mulat pomógł mi wstać i poszliśmy. 
Siedzieliśmy przy ognisku i gadaliśmy. Oczywiście mój genialny opiekun zaczął opowiadać meega straszną historie. Bałam się. Gdy skończył, Niall poszedł po gitarę i zaczął grać. Musze przyznać chłopcy mają talent. Dowiedziałam się nawet, że mają swój zespół. Usłyszałam za sobą szelest... Odwróciłam się i nic nie zobaczyłam. Serca zaczęło mi trochę mocniej walić i musze przyznać, że się wystraszyłam. Nagle poczułam czyjś oddech na swoich plecach. Chciałam się odwrócić, ale wtedy ktoś krzyknął:
-buuu.!!!
-aaa.! - wydarłam się i wywaliłam do tyłu. Zobaczyłam Zayn'a, który się zwijał ze śmiechu.
- oo dżiizas. - powiedziałam wstając. -boże święty nigdy więcej mi tak nie rób.
-przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.
-okej.
Ten czubek mnie tak wystraszył, że normalnie zawał przeżyłam. Było już późno. Chciałam spać, ale bałam się jak cholera i na dodatek miałam spać sama. 
-nie wiem jak wy, ale ja ide sie położyć. DObranoc wszystkim- powiedziałam i poszłam.

~koło godziny 1 w nocy~
Nie mogłam spać. Po pierwsze bałam się, a po drugie cały czas myślałam o Zayn'ie. Zakochałam się w nim, chociaż znam go od paru godzin. No, ale co się dziwić. W moim wykonaniu wszystko jest możliwe, a na dodatek jak nie zabujać się w takim chłopaku. Bardzo fajny styl, a charakter jeszcze lepszy. Nagle mój namiot zaczął się otwierać. Zapaliłam latarkę i zobaczyłam mulata.
-co się stało ?
-Karmin... no bo wiesz.... moge spać z tobą ?
-no ale czemu ?
-no bo wiesz po tej historii twojego taty trochę sie boje.
-no a do chłopaków nie możesz iść ?
-Niall śpi z lou, a Hazza z Liam'em... 
-no dobra chodź. 
Przesunęłam się i zrobiłam miejsce chłopakowi. Wgramolił się do śpiworu. Ledwo co się mieściliśmy. Nagle poczułam jak Zayn mnie obejmuję.
-moge cie przytuliś ? nie moge zasnąć.
-yhyy. 
Przyciągnął mnie do siebie a ja odpłynęłam. Jego oczy działają na mnie jak narkotyk. 
-dobranoc.
-dobranoc.
Po tych słowach zasnęliśmy wtuleni. 




Przepraszam, że nie dodawałam, ale nie miałam czasu. Teraz mam ferie, więc na pewno będą nowe i na pewno ciekawsze imaginy. Jak jesteś to pozostaw po sobie komentarz, Baaardzo, baaardzo proszę. Dziękuję. <3 Imj. <3


czwartek, 24 stycznia 2013

Tak, Halo, Proszę, Słucham.

Hej. Chciałabym "was" przeprosić, ale imaginy pojawią się dopiero w weekend ponieważ zaczynam ferie. Raczej nigdzie się nie wybieram, więc całkiem możliwe,  że będą codziennie, ale nie jestem pewna. Mam też prośbę o te głupie komentarze. Niech pojawi się chociaż jeden pod nowym Liasiem, bo nie wiem czy to ma sens. Dziękuję, Dobranoc. 

niedziela, 20 stycznia 2013

Liam.

przy tej piosence pisałam. jak chcesz to włącz. ;)

Ti-twoje imię.

Ti-Liam zaczekaj proszę. 
-:Dlaczego nic mi nie powiedziałaś ?
Ti-Myślisz, że to jest takie proste ? - łzy zaczęły spływać po mojej twarzy. - Liam wiesz, że to nie ode mnie zależy. Wiesz, że mojego ojca nie da się przekonać.
-ale ja nie che żebyś tam jechała. - chłopak też nie krył emocji. Rozpłakał się.
Ti-Wiem. Dla mnie też jest to trudne. To nie miało tak być. Przepraszam. - już całkiem się rozpłakałam. kocham go i nie umiem się z nim rozstać. Dlaczego to musi być takie trudne ?
-nie przeżyje bez ciebie. - podszedł i mnie przytulił. Ostatni raz go pocałowałam.
Ti-Liam.. ja muszę już iść. Pamiętaj, że cie kocham i zawsze będę. 
-Proszę nie zostawiaj mnie. 
Ti-niestety musze. Kocham cie. - powiedziałam i odeszłam. Tak cholernie źle się czułam. Odwróciłam się i zobaczyłam go zapłakanego. Nigdy przy mnie nie płakał. To takie cholerne uczucie gdy widzisz osobę, którą kochasz ponad wszystko, kiedy płacze, a nie możesz nic z tym zrobić. Dzięki mojemu "kochanemu" ojcu muszę się z nim rozstać. Z Londynu muszę wyjechać do Barcelony. Dlaczego ? Dlatego, że mój ojczulek sobie tak wymyślił. Dlaczego to musi być takie niesprawiedliwe ? Dlaczego nie moge mieć już 18 lat ?  Cholernie trudno jest żegnać się z całym moim światem na lotnisku z myślą, że 10 minut już więcej go nie zobaczę. Po chwili zniknęłam za drzwiami. Czyli teraz 4 godziny lotu. W samolocie usiadłam pod oknem. Wyjęłam słuchawki, podłączyłam do telefonu i włączyłam moją ulubioną piosenkę - Turly, madly, deeply. Zaczęłam oglądać nasze wspólne zdjęcia. Wszystkie wspomnienia wróciły. Te dobre, jak i te złe. Nie wiem jak wytrzymam bez niego dwa lata. Mam 16 lat, ale dostałam już porządnego kopniaka w tyłek od życia. Po śmierci mamy musiałam zamieszkać z ojcem. Jak na swój wiek byłam bardzo dojrzała. Liam starał mi się pomagać jak tylko mógł. Tak cholernie trudno będzie mi bez niego. Byłam wykończona i zasnęłam.


~już w Barcelonie, w domu~
O-jak się czujesz córeczko ?
Ti- jak możesz tak do mnie mówić ? Zniszczyłeś mi życie i dobrze o tym wiesz.  Nienawidzę cię. Jesteś okropny. Mama nigdy by tak nie zrobiła.! - popłakałam się i uciekłam do swojego pokoju. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zaczęłam rozpakowywać walizki. Gdy skończyłam, położyłam się na łóżku. Włączyłam laptopa. Chciałam sprawdzić tt i fb, ale to było zbyt trudne. Wszędzie wpisy Liam'a i chłopców "prosimy wróć do nas.!" "tak strasznie mi cię brakuję" i inne w takim stylu. Włączyłam skajpaja. Niall był dostępny. Wylogowałam się szybko. Blondyn robić Tc. Miał link w opisie na skajpaju. Coś mnie podkusiło, żebym weszła. Gdy go zobaczyłam od razu wiedziałam, że jest coś nie tak. Jego oczy były smutne. Nie były takie szczęśliwe jak zawsze. Miał o dziwo mało widzów, więc mu napisałam:
-nawet nie wiesz, jak za wami tęsknie. 
Zauważył, bo krzyknął:
-<T.I.>
odpisałam:
-tak to ja, ale ciiicho.
"jakim cudem ?"-zapytał.
-widziałam link i postanowiłam wejść. Jestem tu nie długo, a tak strasznie za wami tęsknie.
"Liam chodź tu.!!!" - wydarł się i to strasznie, bo aż podskoczyłam co było dziwne bo dzieliło nas mase kilometrów.
-cicho bądź. poczekaj zaraz wejde na skajpaja.
 Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Weszłam na skypa. Blondas od razu do mnie zadzwonił.
-co u ciebie słychać ?
-Niall, a co ma być.? Wszystko się pieprzy. Chciałabym do was wrócić. - znowu się popłakałam. Tak za nimi tęskniłam. 
-ej, ej. tylko nie płacz. - nagle do pokoju wszedł Liam.
-co chciałeeee .... - spojrzał się w monitor i przetarł oczy rękawem - <T.I.>
Ty- cześć.
- boże święty. ! wszystko u ciebie w porządku ? Jak się czujesz ?
-nic nie jest dobrze i nie będzie. chce wrócić. to wszystko jest do bani. ja tu nie chce mieszkać. chciałabym być teraz z wami.
-nie możesz nic zrobić. jak twój ojciec się dowie, że chcesz wrócić to cie chyba zabije. 
-mam go w dupie. wracam do was. do zobaczenia.
Rozłączyłam się. Wygrzebałam poszewkę od poduszki. Miałam tam schowane oszczędności. Spakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. Zamówiłam taksówkę i poprosiłam miłego, starszego mężczyznę żeby zawiózł mnie na lotnisko. Dojechaliśmy. Zapłaciłam kierowcy i wyszłam. Skierowałam się do budynku, by kupić bilet.  Jest, ale mam farta. Kupiłam bilet na lot, za 10 minut. W samolocie padłam od razu. 


~w Londynie~
Samolot wylądował. Jak dobrze znaleźć się w mieście, które zna się od małego. Jest godzina 21.38. Do domu chłopaków dojde na 22. Trudno, chce się przejść. 
Jednak zajęło mi to dłużej niż myślała. U chłopaków byłam o 22.20. Ciekawe czy są w domu. Zaraz zobaczymy. Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam.
Ktoś wrzasnął już idę. Chyba Zayn. Zaraz się zobaczy.
-Cześć w czymś pomóc ? - powiedział, jakby mnie nie znał.
-właściwie to tak. Jest Liam ? - zapytałam jakby nigdy nic. miałam ochote wybuchnąć śmiechem.
-no jeeee....<wykrzyknął twoje imie> !!? Boże co ty tu robisz.?
-cześć. - powiedziałam, a on się na mnie rzucił. Pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do salonu tam siedziała reszta. 
-patrzcie kto nas odwiedził. - powiedział mulat, a reszta się odwróciła. Nic nie powiedzieli tylko podbiegli i mnie wyściskali. 
-ej a gdzie Li ?
-jest u siebie. - powiedział loczek.
uśmiechnęłam się i skierowałam na schody. Gdy byłam przed drzwiami lekko zapukałam. 
-mówiłem przecież, że nic nie chce.! - te słowa wykrzyczał.. pewnie chłopcy go molestowali, żeby wyszedł gdzieś z nimi. 
-spokojnie chciałam się tylko przywitać. 
Spojrzał na mnie i nic nie mówił.
-<T.I> ? nie ja chyba mam zwidy...
-nie . nie masz.
Zerwał się z łóżka i mnie przytulił. 
-tak strasznie za tobą tęskniłam.
-już nigdy więcej mnie nie zostawiaj, a co z twoim ojcem ?
-nie wiem. Starą karet sim połamałam. pewnie i tak mnie znajdzie.
-nie bój się. będę z tobą. nic ci nie zrobi. 
-dziękuję. - wtuliłam się w niego i położyliśmy się na łóżku. Zasnęłam wtulona w Liam'a.









~dwa i pół roku później~
Odkąd uciekłam od ojca, nie miałam z nim kontaktu. Chyba sobie odpuścił. nie wiem, ale jest mi z tym dobrze. Z Liam'em jestem dalej. Tamto zdarzenie zbliżyło nas do siebie. Nie dawno oświadczył mi się. Oczywiście zgodziłam się. Ze ślubem się nie spieszymy. Jest dobrze tak jak jest. Teraz mam tylko nadzieję, że już tak zostanie. 






No więc mamy Liasia. Nie wiem czy wyszedł mi ten imagin, sami oceńcie. Jak czytasz to prosze skomentuj. napisz chociaż minkę, będe wiedziała, że ktoś to wgl czyta. <3 Dziękuję za uwagę. I jestem mega dumna z akcji na tt. To jest coś niesamowitego. <3 Kocham was. <3 ImJ.

sobota, 19 stycznia 2013

Niall.

Zajebiste ciepłe popołudnie to w Londynie rzadkość. Wczoraj było baardzo ciepło, a dzisiaj znowu kijowa pogoda. Siedziałam w salonie i doszłam do wniosku, że mam gigantyczny bałagan. No czyli mam zajęcie na cały dzień. Mieszkałam w piętrowym domku na przedmieściach. Zazwyczaj było spokojnie, ale od niedawna mam nowych sąsiadów.  Pięciu chłopaków, całkiem spoko. Całodniowe krzyki przed ich domem, są dla mnie już czymś normalnym. Tak to jest jak mieszka się niedaleko gwiazd. Podniosłam się z kanapy i poszłam na górę. Sprzątanie zaczęłam od swojej sypialni. Włączyłam na cały regulator piosenkę moich sąsiadów -stole my heart. Piosenka ma dobre basy, więc gdy leciała najgłośniej cały mój dom "podskakiwał". Oczywiście wygłupiałam się, przez co nawet szybko mi poszło. Po jakiś 3 godzinach padłam plackiem na kanapę. Byłam wymęczona.  Muzyka dalej grała. Tym razem leciała piosenka Stand up.  Nie chciało mi się sięgać po pilota od wieży, więc też leciała dość głośno. Podniosłam się i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wyszłam w bieliźnie w poszukiwaniu jakiś dresów. Znalazłam czarne spodnie dresowe ze sto procent, były mojego brata. On został w Polsce, a ja w ramach pamiątki se je wzięłam. Łaziłam w spodniach i w staniku w poszukiwaniu jakiejś koszulki, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie zastanawiając się poszłam otworzyć. Stało przede mną 5 bogów seksu,a ja otwieram im drzwi w staniku.. No fajnie. Gdy mnie zobaczyli zaczęli się śmiać. 
J:No co .. dziewczyny w staniku nie widzieliście ?
H:Cześć. Mieszkamy niedaleko i chcieliśmy się przedstawić.
Muzyka dalej grała, przez co niezbyt słyszałam co lokowaty do mnie mówi. 
J:Poczekajcie chwile. - powiedziałam i poszłam wyłączyć wieże. Przy okazji zgarnęłam koszulkę z fotela.
J:Zacznijmy jeszcze raz od początku. Jestem  Primrose, ale mówcie mi Prim.
H:Ja jestem Harry, ten blondyn to Niall, w paski to Louis, mulat to Zayn i ten w koszuli to Liam. 
J:Miło mi was poznać. Może wejdziecie ?
Zaprosiłam ich do domu i poszliśmy do salonu.
J:Chcecie coś do picia ? sok, cola, kawa, herbata ?
H:ja poproszę sok.
LiiZ:ja cole.
J:a ty Louis.?
L:a masz coś mocniejszego ?
J:tylko na specjalne okazje. 
L:to poproszę soczek.
J:a ty Niall ? 
N:Ja dziękuję. Pomoge ci. 
Poszliśmy do kuchni po picie. Spodobał mi się ten chłopak. Wysoki, trochę umięśniony, śliczne niebieskie oczy i te fajne, roztrzepane, blond włosy. Wydawał się bardzo fajny, ale cśiii. This is my little secret. Wróciliśmy z napojami do pokoju. Usiedliśmy na kanapie. Była duża więc normalnie się pomieściliśmy. Panowała między nami niezręczna cisza, ale w pewnym momencie Liam postanowił ją przerwać. 
L:No więc, jesteś naszą fanką ?
J:o dziwo tak. Zazwyczaj nie słucham takiej muzyki, ale wasze kawałki wpadają mi w ucho. Z resztą sam słyszałeś wcześniej. 
Z:No właśnie. Masz dobry sprzęt. Było słychać u nas.
J:Kiedyś chciałam być Dj i dostałam sprzęt od brata, ale już mi przeszło. 
H:Na serio chciałaś być Dj ?
J:noo tak. Adaptery i muzyka to jest coś co kocham najbardziej.
Z:Możesz nam puścić jeden z twoich kawałków. ?
J:noo nie wiem... Ponoć ty jesteś Dj Malik ?
Z:ołł jeaa. Dj Malik all day, all night. Jak ty zagrasz to ja też. 
J:okej, ale musimy iść na górę.
Wstaliśmy i skierowaliśmy się w strone schodów. na górze weszliśmy do mojej sypialni bo tam stały talerze. Włączyłam pierwszą, lepszą piosenkę i zaczęłam miksować. Gdy piosenka się skończyła, chłopcy zaczęli bić brawo.
H:Nooo Malik ma konkurencje.
Z:jesteś mega. 
J:dzięki. 
nagle mój telefon zaczął dzwonić. Podeszłam i zobaczyłam, że moja przyjaciółka dzwoni.
rozmowa:
J:No hej Lils. 
L:No siemka. co ty na to dzisiaj ja plus ty w klubie, ?
J:a co ty na to, że wpadasz dzisiaj do mnie i robimy imprezke. ?
L:No okej. a kogo bierzemy ?
J:zaprosi się Barajana i Matta . co ty na to ?
L:no spoko, ale tylko my ?
J:chyba, że robimy tak, że dzisiaj odpuszczamy sobie Brajana i Matta,a ja zaproszę niezłe dupy ?
L:niezłe dupy ? Coś się kroi.? Co ty chcesz zrobić ?
J:No wiesz mam nowych sąsiadów, tych no mówiłam ci, co spać przez nich nie mogę. 
L:a ładni chociaż ?
J:No zajebiści. Szczena opada, ja jednego już mam na oku. 
L:okej to dzisiaj, punkt 20 jestem u ciebie.
J:ok czekam. pappa
L:narcia.
Kurwa. Właśnie uświadomiłam sobie, że moją rozmowę słyszeli chłopcy.. Trudno coś się wymyśli.
J:eee . co wy na to żeby dzisiaj zrobić imprezke u mnie? taka zapoznawcza. no wiecie o co kaman.
N:a będą niezłe dupy ?
J:No pewnie, że się coś znajdzie. Dzisiaj punkt 20 jesteście u mnie. ok ?
Z:no pewnie. będzie fajnie.
H:to my spadamy. o 20 się widzimy. 
Przytuliłam się z każdym, a Niall dał mi nawet całusa. Jest taki słodziutki. Była 17 więc miałam jeszcze troche czasu. Poszłam poszperać w szafkach w kuchni. Znalazłam jakieś chipsy, żelki i orzeszki. Napisałam Lils sms'a żeby kupiła coś po drodze. Wyciągnęłam piwo z lodówki i łyskacza. Poszłam się przebrać. Założyłam czarne rurki z obniżonym krokiem, koszulkę z napisem "cool story bro" i czerwone vans'y.  Wyprostowałam włosy i zrobiłem lekki make-up. Wygrzebałam z szafy małe, przenośne adaptery i zaniosłam je do salonu. Nim się ogarnęłam była 19. Umówiłam się z Lilą, że przyjdzie o 19.30. Usiadłam w fotelu i nim się obejrzałam przyszła moja "siostra". 
J:No hej mała.
L:siemeczka. 
Wyciągnełam z barku wódke. 
J:co powiesz na mojito ? (czyt. mohito)
L:no pewnie. 
Zrobiłyśmy drinki i czekałyśmy na chłopaków. Równo o 20 przyszli. 
J:no siemanko. Chłopaki to jest Lils. Lili ten w loczkach to Harry, mulat to Zayn, blondynek to Niall, kratkowany to Liam, a pasiaty to Louis. 
L:hej. 
J:no to zapraszam.
Weszliśmy do salonu i się zaczęło. Lila zawzięci dyskutowała o czymś z Hazzą. Widać, że go lubi. Niech on tego nie spierdoli. Zayn od razu dorwał się do adapterów, Liam rozmawiał z Lou, a ja gadałam z Niall'erem. 
Fajnie mi się z nim rozmawia. Jest bardzo miły. Nagle podbiegła do mnie Lili.
L:Porywam ci ją. 
N:ale oddaj za niedługo.
Zaczęliśmy się śmiać. Powędrowałam z Lilą na "parkiet" i zaczęłyśmy się wygłupiać. Nagle wpadłam na genialny pomysł. 
J:Lili chodź ze mną.
Poszłyśmy do mojego pokoju. 
L:co się stało ?
J:mam pomysł. 
L:jaki ?
J:skaczemy do basenu ? - mimo tego, że mój domek był piętrowy nie był wysoki. Basen był bardzo głęboki, a zresztą nie raz już skakałyśmy z balkonu. Wiem, wydaje się, że to głupie i nie odpowiedzialne, ale nie było wysoko. Takie samo wrażenie jak by się skakało z trampoliny na basenie. 
L:no okej, ale ja nie mam stroju. 
J:już masz. 
Przebrałyśmy się i poszłyśmy. Oczywiście na początku Lili upierała się, że mam skoczyć pierwsza, więc to zrobiłam. 
J:no to skacze. 
krok w przód i po wszystkim. 
Skoczyłam i krzyknęłam coś w stylu "łooohooo" . oczywiście zaraz po tym przybiegli chłopcy. Lil skoczyła i zaczęłyśmy się śmiać. Wyszłyśmy z basenu i zaczęłyśmy się śmiać w niebo głosy. Chłopcy nie wiedzieli co zrobić. Weszłyśmy do domu i poszyłyśmy się przebrać.  Wygrzebałam jakieś stare dresy dla siebie i przyjaciółki. Przebrałyśmy się i zeszłyśmy. 
N:co to miało być ? - chyba się wkurzył, bo prawie krzyczał.
J:Oj spokojnie. 
N:a jakby coś ci się stało ?
J:ale przecież żyje . nic mi nie jest.
N:to było w chuj nie odpowiedzialne. ! - wkurzyłam się. Jak on mógł na mnie krzyczeć? Na dodatek w moim domu. Też się wkurzyłam. 
J:Po pierwsze nie klnij do mnie, po drugi nie drzyj na mnie mordy ! Kim ty kurwa jesteś, że się na mnie wydzierasz, przy gościach i na dodatek w moim domu. !
Lili:Prim spokojnie. 
J:Jak mam być kurwa spokojna ? Trzeba było zaprosić jednak Matta i Brajana. 
H:kim oni są ?
J:chu cię to obchodzi. ?
H:.... okeeeej.
Wkurwiłam się i pobiegłam do siebie. Zamknęłam drzwi na klucz i zjechałam po nich. 
"jak on mógł ? myślałam, że jest inny, może się myliłam ?" takie pytania krążyły po mojej głowie. Po mojej twarzy spłynęła łza. "może za ostro go potraktowałam ?" nie wiem. 
Zadzwoniłam do Matt'a bo nie wiedziałam co robić. 
rozmowa:
M:hej mała.
J:siemka. Jesteś gdzieś w okolicy ?
M:co się stało ?
J:możesz do mnie przyjść ?
M:zaraz będę. 
Rozłączyłam się i czekałam na przyjaciela. Tak przyjaciela. Matt był moim bardzo dobrym kolegą. Kocham go, ale jak brata ponieważ Matti jest gejem. 
Nagle usłyszałam auto. Wyjrzałam przez okno. Matt. Zbiegłam po schodach. Reszta patrzyła się na nie jak na psychola. Matti wszedł do środka, a ja od razu się do niego przykleiłam. 
L:Matti ?
M:Hej Lil. 
H:Lili kto to jest ?
L:nasz kolega.. co ty tu robisz ?
M:Prim zadzwoniła.
J:Chodźmy do mnie. 
Wzięłam go za rękę i poszliśmy. 
M:mała co się stało ?
J:chciałam pogadać.
M:co jest ?
M:widziałeś tego blondyna na dole ? no więc ..... - opowiedziałam mu całą historię. Wiedziałam, że mogę mu zaufać. 
M:pogadaj z nim. Najwidoczniej on też do ciebie coś czuje, bo się zmartwił. 
J:ale jak ja mam mu powiedzieć co czuje ?
M:normalnie. Zaufaj mi. Na pewno będzie dobrze. 
J:dziękuję.
M:ja się już zbieram. 
Odprowadziłam go do drzwi, dałam całusa w policzek i poszedł. Odwróciłam się w ich stronę. Wszyscy się na mnie lampili. 
J:nie gapcie się tak bo wam gały wypadną. 
Lili: co chciał Matti ??
J:Chciałam z nim porozmawiać. 
Lili:wszystko już w porządku ?
J:tak. Wiesz, że Mateo zawsze mi pomaga. 
podeszłam i ją przytuliłam. 
J:Harry ja przepraszam. przepraszam za to co powiedziałam. 
H:nic się nie stało.
J:na prawdę jest mi bardzo przykro. 
H;wszystko okej. 
Podeszłam do niego i przytuliłam. 
J:dziękuję.
usiadłam na podłodze pod ścianą i zastanawiałam się jak przeprosić blondyna. 
Lo:Co wy na to żeby zagrać w butelke ?
Wszyscy się zgodzili to ja też. usiedliśmy w kole i się zaczęło. pierwszy kręcił Liam, wypadło na Zayn'a. Wybrał wyzwanie. 
Li:no więc.... masz skoczyć do basenu.
Z:ale moje włosy ?!
Li:skacz. 
Zayn wstał i skierował się do basenu. Skoczył. Przyszedł, usiadł i zakręcił. Wypadło na Hazze. Też wziął wyzwanie.
Z:no więc... pocałuj Lili. 
Lili: Cooo ?!!
Harry wstał i podszedł do Lils. Chciał ją pocałować, ale ona odwróciła głowę i pocałował ją w policzek. 
Z:ejj .
Lili: nie powiedziałeś gdzie ma mnie pocałować.
Wzieła butelke i zakręciła. Wypadło na mnie. Ufałam jej więc wzięłam wyzwanie.
Lili: hehehehe. więc wchodzisz z Niallerem do schowka na 10 minut. W środku robicie .. wszyscy wiemy co.
J:lili ?! 
Lils: no co ?
J:zabije cię kiedyś.
Wstałam i poszłam do schowka. Blondyn poszedł za mną. Było ciasno, więc prawie się stykaliśmy. 
Lil:no to teraz sobie tam posiedzicie. 
J:lili.!! no super. 
N:mi też nie marzy się siedzenie tu.
J:Słuchaj.. chciałam cię przeprosić. Miałeś racje. 
N:też chciałem przeprosić. Trochę mnie poniosło.
J:nic się nie stało. 
N:wychodzi na to, że tu trochę posiedzimy. 
Zjechałam tyłkiem po ścianie i usiadłam, Niall zrobił to samo. 

Siedzimy w tym schowku już chyba ze dwie godziny. Powoli chce mi się spać. 
J:nie wiem jak ty ale ja ide spać. 
N:ja też ale jest mi nie wygodnie. 
J:moge ?
Przybliżyłam się i położyłam głowe na jego ramieniu. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Niall chyba myślał, że zasnęłam bo zaczął coś mówić.
N:gdybyś wiedziała jak mi na tobie zależy. Znam cię niecały dzień, ale się w tobie zakochałem. Dlatego tak się zmartwiłem. Tak cholernie mi na tobie zależy. - skończył i pocałował mnie w główkę. ni z tego ni z owego odpowiedziałam:
J:mi na tobie też. 
N:słyszałaś ?
J:yhyym. i powiem ci, że czuje to samo. 
Wtedy Niall mnie pocałował. Nagle drzwi się otworzyły a tam stała Lils. Wstaliśmy trzymając się za ręce i poszliśmy do mnie. To była wspaniała noc.  Kto by pomyślał, że od głupiej zabawy w butelkę rozpocznie się "miłość" ? nigdy bym w to nie uwierzyła, ale mnie to spotkało. 
                                                             słynny drink mojito. (mohito)

Spodobał mi się ten imagin. Mam nadzieję, że Wam też chociaż trochę. <3 ImJ. 
Czytasz=komentujesz. <3






piątek, 18 stycznia 2013

Hazza cz. 3 Giving a second chance is okey, but giving third chance is stupid.

"Przytuliłam go i poszliśmy dalej. Było fajnie, aż w pewnym momencie musieliśmy spotkać Harrego..."

J:Liam czy ja dobrze widzę ?
L:yyyyy... chyba tak....
Nie mogłam w to uwierzyć. Zobaczyłam go po raz pierwszy od roku. Nic się nie zmienił. W pewnej chwili zaczął iść w naszym kierunku. Poczułam, że w oczach zaczynały mi się zbierać łzy. Liam najwidoczniej to zauważył, bo od razu mnie przytulił. Nie wiedziałam co robić. Chciałam odejść, ale było już za późno..
H:Kim .?!
J:Nie kurwa, królewna śnieżka miło mi.
H:Co ty tu robisz ? Na dodatek z Liam'em i wózkiem ?
J:To już nie mogę się przejść z moim PRZYJACIELEM i dzieckiem ? - specjalnie zaakcentowałam słowo przyjaciel.
Widziałam w jego oczach smutek. nie były takie radosne jak zawsze. Tamte iskierki zniknęły. Po moich policzkach spłynęło kilka samotnych łez. 
L:Kim powinniśmy się już chyba zbierać.
Powiedział Liam, przytulając mnie.  Chciałam się odwrócić, kiedy poczułam uścisk na swoim nadgarstku. 
H:Kim.. nie. prosze. 
J: co chcesz ?
H:To ..... to mój syn ?
J:nie,  Kurwa to dziecko Niall'a. Nie widzisz jak jest do ciebie podobny ? Nie widzisz, że ma takie same oczy jak ty, które zawsze mi o tobie przypominają. ? Nie widzisz, że też zaczyna mieć loczki, które na pewno będą takie same jak twoje ?.- nie mogłam dokończyć. Łzy już całkiem leciały po mojej twarzy. Harry podszedł i mnie przytulił. Wyrywałam się, ale jeszcze mocniej mnie przytulił. Poddałam się. Nie miałam siły z nim walczyć i wtuliłam się w niego, 
H: Kim przepraszam. Tak bardzo cie kurwa przepraszam. Jest mi tak cholernie przykro. Przez cały ten czas kiedy nie było cie koło mnie, kiedy budziłem się i zasypiałem sam nie mogłem o tobie zapomnieć. Cholernie brakowało mi twojego uśmiechu, twoich pocałunków, twojego śmiechu, który sprawiał, że od razu się uśmiechałem, twoich zawsze wesołych oczu. Tak cholernie mi cię brakowało. Byłaś, jesteś i zawsze będziesz, a raczej będziecie moim całym światem. Zachowałem się jak ostatni frajer, dupek, idiota. proszę wybacz mi. Proszę daj mi drugą szansę. 
Skończył i się popłakał. nie wiedziałam co powiedzieć. Liam odszedł z małym na bok. Pierwszy raz widziałam jak Harry płakał. Zatkało mnie. Stałam i miałam mętlik w głowie. Nie wiedziałam co powiedzieć. On stał i cierpliwe czekał, aż coś powiem. Wiedziałam, że mówił prawdę, że te słowa płynęły prosto z jego serca. Zastanowiłam się i już wiedziałam co chce powiedzieć.
J:Harry ... ja nie wiem .. Zraniłeś mnie mówiąc takie rzeczy, ale .... kocham cię. kocham twoje oczy, twój uśmiech, kocham te śliczne loczki, które zawsze zasłaniają ci czoło, kocham twój charakter, chociaż czasami jesteś nieznośny, kocham twój zapach perfum, którego nie mogłam poczuć przez tak długi czas, Kocham cię i zawsze kochałam, byłeś miłością mojego życia, jesteś ojcem mojego dziecka. Liaś pewnie by pytał co z jego tatą. Nie wiem co bym mu powiedziała. nie wiem czy potrafiłabym zranić jego małe serduszko. Nie wiem czy byłabym do tego zdolna, ale mam nadzieję, że nie będę musiała tego robić.
H:Tak bardzo jest mi przykro... nie umiem sobie tego wybaczyć. Będę o ciebie walczył, o was. Tak cholernie mi na tym zależy. Proszę wybacz mi. 
J:postaram się to zrobić, ale jak to spieprzysz to nie licz na to, że nas jeszcze kiedykolwiek zobaczysz. Nie umiałabym później spojrzeć w twoje oczy. - przytuliłam go najmocniej jak umiałam, tak cholernie mi tego brakowało. Harry dalej płakał. Wyszeptałam mu do ucha : "nie wierze. Harry Styles płacze."
Otarł łzy rękawem i pocałował mnie. Zdziwiło mnie to. Oddałam pocałunek. Tak strasznie mi go brakowało. Tak strasznie za nim tęskniłam. Oderwał się ode mnie i znowu przytulił.
J:Chodźmy. - niepewnie chwycił moją drogę i skierowaliśmy się w stronę Liam'a.
J:Widzę, że sobie nieźle radzisz.
L:nie jest najgorzej... wszystko okej ?
J:tak. 
Wzięłam małego na ręce i przytuliłam najmocniej jak mogłam. 
J:chcesz ? - zapytałam Hazze. Wystraszył się.
J:nie bój się, nie gryzie ..
H:a jak zrobię mu krzywdę.?
J:na pewno nie zrobisz.
Podałam mu malucha. Tak ślicznie razem wyglądali. 
H:hej maluchu. Obiecuję, że już nigdy więcej cie nie zostawię. 
To był śliczny widok. Przytuliłam Liam'a i się z nim pożegnałam, bo musiał już iść. 
J:wracajmy już do domu.
Harry wsadził małego do wózka i poszliśmy. Po 15 minutach byliśmy pod domem. Weszliśmy i skierowaliśmy się do salonu. Wzięłam małego i poszłam na górę, zanieść go do łóżeczka.  Popatrzyłam na niego chwilę i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz i usiadłam na pralce. Rozmyślałam nad tym całym zdarzeniem. Czy czasem nie powtórzy się coś podobnego, ale każdy człowiek zasługuję na drugą szansę. Z rozmyśleń wyrwał mnie płacz małego. Zeskoczyłam z urządzenia i poszłam do pokoju. To co w nim zastałam od razu wywołało uśmiech na mojej twarzy. Hazza siedział pod ścianą i miał małego na kolanach. Li powoli zaczął się uspokajać. usiadłam koło chłopaka i położyłam głowę na jego ramieniu. Spojrzałam na małego i uświadomiłam sobie, że druga taka sytuacja się już nigdy nie wydarzy. Mój cały świat siedzi ze mną w pokoju naszego dziecka. Cieszę się, ża dałam mu drugą szansę. Mam nadzięję, że wszystko będzie już dobrze. 



Tak więc kończymy z imaginem z Hazzuchą. Powiem Wam, że jestem nawet zadowolona z tego imagina. 
Czytasz=komentujesz. <3<3
Jak chcecie możecie zostawiać linki do swoich blogów z miłą chęcią odwiedze. Jak możecie to udostępnijcie mojego na swoich blogach, na pewno się odwdzięczę. Dziękuję . ImJ. <3






czwartek, 17 stycznia 2013

I'M SOOOOOO SORRY. ;(

Chciałabym powiedzieć, że imagin pojawi się jutro i, że będzie od razu kilka części. Miał być dzisiaj, ale nie czuje palca bo sie wywaliłam i nie moge zbytnio pisać. Przepraszam, przepraszam, przepraszam. <3<3 Wiem, jestem beznadziejna... ;/ przepraszam jeszcze raz. <3 ImJ

wtorek, 15 stycznia 2013

Dżę Dobry. 
Chciałabym oznajmić, iż kolejna część z Hazzą powinna pojawić się w czwartek, wiem, że dość późno, ale mam w kij nauki teraz i ledwo co wyrabiam psychicznie i chciałabym podziękować za %*^ wyświetleń strony. <3<3. Oraz mam prośbę... Jeśli czytasz = komentujesz. Proszę, to bardzo waaaaażne. <3  IMJ. xxx

niedziela, 13 stycznia 2013

Harry cz.2

Przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale jakoś nie miałam pomysłu. Sorki i zapraszam do czytania. 



Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Styles'a. Był ubrany na luzie, tak jak ja. 
H:gotowa ?
J:oczywiście.
Złapał mnie za rękę i wyszliśmy. Szliśmy przez park trzymając się za ręce. Było bardzo fajnie. Poznaliśmy się bardziej. Ten chłopak jest baardzo zajebisty. Koło 20 skierowaliśmy się do domu chłopaków. Po drodze ustaliłam z Hazzą, że dzisiaj zostaje u nich na noc. Oczywiście w połowie drogi odechciało mi się iść i usiadłam na środku alejki w parku. Harry spojrzał na mnie jak na idiotkę.
H:cooo ty robisz ? - zapytał i zaczął się śmiać.
J:no co.. zmęczona jestem.
po chwili dosiadł się do mnie i zaczął łaskotać. Tak więc łaskotał mnie na środku alejki. Dobrze, że było w miare mało ludzi. Po 15 minutach wygłupów podnieśliśmy się. Hazz wziął mnie na ręce. Właściwie to przerzucił mnie przez ramię, jak lalkę. 
J:Harry puść mnie.!!! 
H:Przecież mówiłaś, że jesteś zmęczona.
J:jestem, ale chodzić jeszcze umiem.
H:Dzisiaj sobie odpoczniesz. 
Ten ciołek za nic nie chciał mnie puścić, tak więc poddałam się. Po 5 minutach zaczęło mi się nudzić, więc uszczypnęłam go w tyłek.
H:ałaa, za co to ?
J:mówił ci ktoś, że masz sexi tyłek ?
H:tak. Lou mi to co chwile powtarza.
J:No widzisz, to ja też zaczne. 
Po tych słowach znowu go uszczypnęłam. 
H:mała, przestań.
J:No, ale twój tyłeczek jest tak sexowny, że nie moge się opanować. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
Dotarliśmy pod dom, a on dalej nie chce mnie puścić.
Weszliśmy do domu. W salonie siedziała reszta.
Odwrócili się w naszą stronę i stali z minami typu "wtf". 
J:Cześć chłopaki. - pomachałam im z nad tyłka Harrego. Zaczęli się śmiać, ja z resztą też. Posadził mnie na kanapie i przytulił. Pocałowałam go w policzek i położyłam głowę na jego ramieniu. Hazz uparł się, że oglądamy titanica. Mega nudny film. W połowie zasnęłam.

~następny dzień, godzina 11~
Obudziłam się w łóżku loczka, sama. Wstałam i skierowałąm się do toalety. Odbyłam poranną toaletę i skierowałam się na schody. Gdy byłam na przedostatnim schodku, usłyszałam rozmowę chłopaków na mój temat.
N:Co o niej myślicie ?
Li:no jak to co. Hazz znalazł sobie fajną dziewczynę.
Z:mi się wydaje jakaś taka ździrowata.. 
H:nie wiem co mam o niej, o tym myśleć...
Po tych słowach mnie wmurowało. Pobiegłam na górę, po swoje rzeczy i wybiegłam trzaskając drzwiami. Słyszałam jak Harry mnie woła.
H:Kim zaczekaj.!!!!
J:Pierdol się.!!
H:sam nie umiem.!
krzyknął i myślał, że jest fajny.
J:Niech ci Zayn pomoże,.!! podobno jest w tym dobry.!!!!
Coś tam jeszcze krzyczał, ale nie rozumiałam. Poczułam się jak ostatnia kretynka. 
Pobiegłam do domu. Weszłam i poszłam do swojego pokoju, przy okazji go zamykając.

~tydzień później~
Nie wiedziałam się z chłopakami od tamtego dnia. Cały czas siedziałam u siebie w pokoju. Byłam w chuj załamana. Od tamtej pory też dowiedziałam się jednej rzeczy.... A mianowicie, że zostane matką.. Musiałam mu o tym powiedzieć. Przychodził codziennie i prosił, żebym mu wybaczyła... zawsze zamykałam mu drzwi przed nosem, dzisiaj wyjątkowo go wpuściłam..
H:Kim chciałem cie baardzo przeprosić.
J:Zamknij się i słuchaj, bo dwa razu mówić nie będę. 
H:co się stało ?
Bałam się jak cholera, nie wiedziałam jak zareaguje, nie wiedziałam czy mam mu to powiedzieć, ale wypadałoby. 
J:No bo ..... Ja no .... ten ...
H:no mów.!
J:Kurwa jestem w ciąży.!! Zostaniesz ojcem...
H:Chyba sobie jaja ze mnie robisz .!!
J:Kurwa nie rozumiesz czegoś.?!
H:pewnie się puściłaś, a teraz mi wmawiasz, że to moje dziecko.!
J:Jak śmiesz w ogóle tak mówić.! Wypierdalaj stąd.!!
Wypchnęłam go i zatrzasnęłam drzwi. Zjechałam po nich i zaczęłam płakać.



~9 miesięcy później~
Przez całą ciąże nie miałam kontaktu z Hazzą. Wczoraj urodziłam ślicznego chłopca, któremu dałam na imię Liam. Nazwałam go tak, ponieważ tylko Li tak na prawdę się mną przejmował. Dzwonił do mnie i pytał czy wszystko ok. Podczas porodu wszystko poszło dobrze. Prawdopodobnie pojutrze będziemy już wolne.


~5 miesięcy później~
Odkąd wyszłam ze szpitala bardzo dorosłam. Mały o dziwo pozwala mi spać w nocy. Było ciepło, a mi się nudziło, mama powiedziała mi, że mogę spróbować wyjść z maluchem na dwór. no więc ubrałam go, a później siebie. Szłam z wózkiem przez park, usiadłam na ławce. Po chwili mały zaczął płakać. 
J:No już maluchu.. ciichutko. ciii. - mówiłam do Liasia, ale nie chciał się uspokoić. 
Po chwili usłyszałam za sobą męski głos.
Ch:mogę ?
Odwróciłam się i kogo zobaczyłam. ? Liam'a,ale tego dużego. xd.
J:Boże, jak ja ci dawno nie widziałam.
Li wziął małego na ręce i zaczął kołysać. 
Li:Wiesz, jesteś bardzo podobny do tatusia, ale charakter to raczej powinieneś mieć mamusi.
Gdy to powiedział, uśmiechnęłam się. 
J:Może się przejdziemy ?
Li:No pewnie. 
Li wsadził małego Li do wózka i poszliśmy. 
J: ty wgl nie wiesz jak mały się nazywa.
Li:no fakt nie wiem.
J:Liam.
Li:coo ?
J:mały... nazywa się Liam.
Li:na prawdę ?
J:tak. Po wujku . '
Przytuliłam go i poszliśmy dalej. Było fajnie, aż w pewnym momencie musieliśmy spotkać Harrego...




tak wiem, wyszedł kijowy, ale nie mam weny ostatnio. przepraszam. 
Jesteś=komentujesz. prosze chociaż te 3 komy. <3

piątek, 11 stycznia 2013

Harry. cz.1

Sory, że nie napisałam wczoraj, ale musiałam się na biologie uczyć żeby mieć 3 na półrocze... ;/. Przepraszam i zapraszam do czytania. 




Wyszłam z domu około 11 i poszłam do studia mojej mamy. Jest ona choreografką, więc poszłam do niej na swoją ulubioną sale. Jako, że byłą sobota, mama nie miała dzisiaj zajęć. Ubrana w swoje ulubione dresy, czarną bokserkę i full cap'a z nutkami weszłam szybko na sale. podłączyłam telefon pod wieże i włączyłam piosenkę do mojego układy. Z głośników wybiegły pierwsze słowa piosenki Ciara-like a boy. Zaczęłam tańczyć. Po wykonaniu swojego tańca, padłam zmęczona na parkiet. Usłyszałam klaskanie. Wstałam i odwróciłam się. Zobaczyłam 5 chłopaków. Gdzieś tak w moim wieku, czyli około 18 - 19 lat. Spojrzałam na nich z miną typu " WtF ?!O.o ". Chłopak, brunet, trochę umięśniony, śliczne, brązowe oczy - zaczął coś do mnie mówić.
Li:Wooow. jesteś niesamowita. 
J:Dzięki. a wgl jak tu weszliście ?
Li:Drzwi były otwarte i grała muzyka, więc postanowiliśmy wejść.
Nastała cisza. Po chwili odezwał się mega przystojny, z baaardzo ślicznym uśmiechem chłopak, jego loczki mnie rozbroiły.
H:Możesz nam coś jeszcze pokazać ?
J:nie wiem... 
H:oj prosimy.!!
Wszyscy zrobili miny typu kotka ze shrek'a. Zgodziłam się. Włączyłam piosenkę Tinie Tempah -written in the stars. Zaczęłam tańczyć. Ruchy wymyślałam od razu. Nie miałam gotowego układu. Gdy skończyłam tańczyć mulat zaczął mówić.
Z:jesteś niesamowita i to bardzo.!! masz talent.
j:dzięki, ale ja musze już iść, bo jest już trochę późno. 
Z:to chociaż zgódź się żebyśmy cie odprowadzili.
J:ale my nawet się nie znamy...
Z:no więc od lewej. Niall, Harry, Louis, Liam, a ja jestem Zayn.
J:miło mi. ja jestem Kim. 
H:to jak możemy iść z tobą ?
J:jak chcecie..
tak więc w 6 szliśmy w kierunku mojego domu. 
J:jestem wykończona...
powiedziałam do siebie...
N:co mówiłaś ?
J:aa nie nic. głośno myślę.
N:bardzo jesteś zmęczona ?
J:marze o kąpieli i łóżku.
po tych słowach Niall wziął mnie "na barana". Zaczęłam go lekko bić, żeby mnie puścił, ale on się uparł. Poszliśmy, właściwie to mnie zaniesiono, do parku. usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy gadać. Rozmawialiśmy o wszystkim. Nim się obejrzałam było po 19. 
J:Ej chłopaki ja musze sie już zwijać. 
Lou:No co ty ? tak szybko ?
J:chłopaki ja padam na twarz.
Z:Daleko stąd mieszkasz ?
J:no jakieś 15 - 20 minut z buta.
H:no to dzisiaj idziesz do nas. 
J;COOO ?!
H:0o idziesz do nas. my mieszkamy zaraz za rogiem. 
J:no chyba cię pogrzało kolego... 
Znowu wzieli mnie na ręce. Tym razem Hazz. Poczułam coś do tego chłopaka. Jego zabójczy uśmiech, baaaaardzo, ale to baaaardzo śliczne oczy i te loczki, które dodają mu uroku. Po jakiś 5 minutach byliśmy pod ich domem. Napisałam mamie sms, że wrócę późno i żeby się nie martwiła. Harry zaniósł mnie do salonu. Usiadłam na kanapie. Po chwili dosiadła się reszta. Siedzieliśmy tak i oglądaliśmy bajki. Okazało się, że Liam uwielbia Toy story.! Ja też. Wiec ja i Li zaczęliśmy się kłócić z cłopakami, że chcemy to oglądać. Wygraliśmy. Po obejrzeniu filmu spojrzałam na telefon. Godzina 23...
J:No pięknie, mama mnie zabije...
Nie zdając sobie sprawy z tego co robie, powiedziałam to na głos.
H:Dlaczego mama ma cie zabić ?
J:BO jest późno, a ja mam wracać do domu sama. 
H:Zostajesz dzisiaj z nami. Jutro odwioze cie do domu.
J:no chyba żartujesz. ide do domu.
H:nigdzie nie idziesz. - powiedział to i zastawił mi drzwi sobą. 
J:No dobra niech wam będzie. 
Wróciliśmy do salonu. Siedzieliśmy chyba do 1 w nocy i gadaliśmy. siedziałam koło Harrego i Zayn'a. jakoś 1.30 zasnełam na ramieniu Harrego. Obudziłam się i walnęłam w coś twardego ręką. Odwróciłam się i zobaczyłam Hazze, który śpi koło mnie na kanapie, a reszta śpi na podłodze. W pierwszej chwili wystraszyłam się, troche krzyknęłam i spadłam z kanapy na Niall'a. Wybuchnęliśmy śmiechem, budząc reszte. Liam poszedł zrobić śniadanie. Po zjedzeniu posiłku, stwierdziłam, że musze już iść. Harry tak jak powiedział wczoraj, uparł się i poszedł ze mną. Po drodze zachowywaliśmy się jak małe dzieci. W pewnej chwili Harry złapał mnie za ręke. Nie miałam nic przeciwko, wręcz przeciwnie. Spodobał mi się i to baardzo, więc zrobiło mi się bardzo fajnie. Po 30 minutach doszliśmy pod mój dom. Przytuliłam się do niego i nie mogłam odkleić. 
H:dzięki mała, za fajny wieczór.
J:nie mów do mnie mała... i nie ma za co .
H:a jak mam mówić ?
J:a jak chcesz ?
H:może być kochanie ?
J:może być. 
W penej chwili Hazza zaczął się do mnie zblirzać. POcałowaliśmy się.. Stwierdzam, że to był najlepszy pocałunek mojego życia.
H:to znaczy, że ...
J:chyba tak. 
H;kiedy się zobaczymy ?
J:a kiedy chcesz ?
znowu mnie pocałował. umówiliśmy się, że przyjedzie po mnie o 18. Na odchodne rzucił kocham cię. odpowiedziałam to samo. Weszłam do domu i zaczęłam się szykować. Równo o 18 zadzwonił dzwonek do drzwi. nie mogłam uwierzyć własnym oczom.... 




Tak wiem zjebałam sprawe, przepraszam was bardzo. To będzie chyba w kilku częściach, ale nie wiem czy opłaca się pisać, bo mało komentujecie, z czego jest mi bardzo przykro. Postaram się dodać jutro 2 część. <3 Przepraszam za błędy. <3

czwartek, 10 stycznia 2013

Wielkie, wielkie Przepraszam, że nie dodałam imagina wczoraj, ale mama nie pozwoliła mi wejść na komputer i musiałam się uczyć... -...- . Dzisiaj postaram się dodać, ale jakoś po 17, bo idę na angielski. <3 xxx

wtorek, 8 stycznia 2013

DOBRA. Nie było 12 komentarzy, ale jutro dodam kolejnego imagina. Mam nadzieję, że ktoś wgl jeszcze czyta tego bloga.... I'm sorry. I love you all. <3

niedziela, 6 stycznia 2013

SZANTAŻ. xdd. ;3

Cześć. Chciała Wam tylko coś powiedzieć. Jest dużo wyświetleń strony, a mało komentarzy. Więc mam taki mały szantażyk. Jeśli pod tym postem będzie chociaż 12 komentarzy pojawi się następny imagine. Dla Was to jest dosłownie 2 minuty, a dla mnie to znaczy, że ktoś wgl czyta tego bloga. 
JESTEŚ=KOMENTUJESZ. 
Dziękuję. <3 xxx

Zayn.

Siemaneczko. Nazywam się Ruby. Opowiem wam coś baaardzo fajnego. Dwa tygodnie temu założyłam się z moją przyjaciółką Sisi o to, że wymyśle list na konkurs o 1D, ja ich lubiłam, moja koleżanka trochę mniej. Mieszkam w Eastbourne, czyli jakieś 80km od Londynu. Bywałam tam, ale nie zbyt często. Wiecie co jest najlepsze .? To, że wygrałam, a teraz poczytajcie. ;)

~2 tygodnie temu~
S:Oj mała i tak wiem, że nie napiszesz tego listu. Nie będzie ci się chciało.
R:To zakładamy się o 6 funtów, że napisze ?
S:Ok. Stoi. Szykuj forsę.
R:Zobaczymy. 
Tak jak powiedziałam, napisałam ten list. Napisałam w nim kim jestem, jaki mam charakter, czemu chce ich spotkać i w ogóle, nawet wspomniałam o Sisi. Pewnie i tak nie wygram, ale warto spróbować.
Poszłam na pocztę i wysłałam na podany adres. Wszystko poszło dobrze, a nawet lepiej. Wygrałam 6 funciaków od Sisi i 2 tygodnie z chłopakami w .... Uwaga, Uwaga. .... w LONDYNIE.!! Kocham to miasto. Na pewno będzie zajebiście. 

Następny dzień, koło godziny 13:
Siedzę sobie na facebook'u i gadam z koleżanką czy idziemy dzisiaj na dwór, niestety mama jej nie pozwoliła, a moja przyjaciółka leży chora w domu. Przebrałam się w dresy i koszulkę brata, która była na mnie za duża i to baardzo. Założyłam słuchawki i odcięłam się od świata. 

~w tym samym czasie u Sisi~
Leżę w łóżku, słucham muzyki i zdycham. Nagle ktoś zadzwonił domofonem, więc wyczołgałam się z łóżka i podeszłam odebrać. Ten ktoś nawijał mega szybko, więc nic nie zczaiłam. Otwieram drzwi i widzę przed furtką ulubiony zespół mojej BFF. "Skąd oni mieli mój adres?" To pytanie krążyło mi po głowie. Później przypomniało mi się jak Ruby wspomniała coś o tym, że napisała o mnie w tym liście.. Kij, nie ważne. Gadałam z nimi i dowiedziałam się, że Ruby wygrała konkurs, czyli 6 funciaków poszło się dymać.  Ci geniusze chcieli zrobić jej niespodziankę, więc poszłam z nimi do jej domu. Zadzwoniłam domofonem i powiedziałam, żeby wyszła na chwile pod dom, bo mam jej bluzę. Uwierzyła, bo powiedziała, że już idzie. 

~oczami Ruby~
Zadzwoniła Sisi, że ma moją bluzę i mam po nią zejść. Wyglądałam okropnie, ale wyszłam. Zeszłam po schodach i stanęłam przed drzwiami. Otworzyłam je iiiii..... Moja reakcja była bezcenna. Otwieram drzwi i widzę moich idoli. Powiedziałam tylko What the ... i od razu zawróciłam i zamknęłam drzwi. Pewnie pomyśleli, że jestem jakąś idiotką. Sisi podeszła pod drzwi, więc ją wpuściłam. 
R:What the fuck ?!
S:Ruby wygrałaś konkurs..!!
Zaczęłam piszczeć i przytulać kumpele. Drzwi były otwarte, więc chłopcy to widzieli. Przytuliłam się do niej, a ona mi powiedziała, że idzie, bo źle się czuję. Pocałowałyśmy się jak to przyjaciółki i poszła. Odwróciłam się i nie mogła uwierzyć. Moich 5 idoli stoi na moich schodach, w moim domu, przed moimi oczami. Spojrzałam się na nich, a potem na siebie. Od razu walnęłam buraka...
N:Za pewny już wiesz co się stało.
R:Taa.. Domyślam się, ale nie mogę w to uwierzyć.
Z:To uwierz. Nagrodą jest to, że spędzisz z nami 2 tygodnie w Londynie. Może zostaniesz na dłużej ... - Gdy to mówił, wydawał się być taki jakiś chamski. Zawsze uważałam go za bardzo fajnego, ale teraz moje zdanie się chyba zmieni... A pro po Zayn'a to zawsze się w nim podkochiwałam...
R:Emm chłopaki ja skoczę się przebrać.. a w ogóle to kiedy jedziemy ?
H:Za jakieś dwie godziny powinniśmy wyjechać.
R:oosz fuck. To za niedługo. Zaczekajcie tu.
Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam odwalać taniec radości, piszczałam i skakałam po całym pokoju jak debilka. Po odstawieniu tańca radości szybko wrzuciłam ubrania i kosmetyki do walizki. Pakowanie i ogarnięcie zajęło mi jakieś półtora godziny. Przebrałam się w shorty i koszulkę z flagą UK. Zeszłam na dół i zobaczyła dzicz. Dosłownie. "Moje" kochanie, w sensie Zayn siedział na kanapie i śmiał się jak chory psychicznie, Harry uciekał przed Liam'em, bo miał moją prostownicę? Skąd on ją wziął? Liam gonił Hazze, a sam uciekał przed Lou, który miał w ręku łyżeczkę. No tak fobia. Zapomniałam. Rozejrzałam się po domu.. Dobrze, że rodzice wyjechali. Ale chwila, chwila. Gdzie jest blondyn ? Poszłam do kuchni i co kurde zobaczyłam.?! Siedział i jadł moją żonę w sensie nuttelle. ! Zabije, jak boga kocham ZABIJE.!!
R:Osz ty.!!! oddawaj moją nuttelę.!!
N:Nieee.!! ona jest moja.!!!
Ganialiśmy się po całym domu i w końcu na siebie wpadliśmy. Wybuchnęliśmy śmiechem. pocałowałam go w policzek  uciekłam ze słoikiem. Wróciłam do salonu i zobaczyłam, że chłopcy mają moją walizkę... Podeszłam do nich i wyszliśmy z domu. Nie mogę uwierzyć, że siedzę w porszaku Hazzy, na kolanach.... Niall'a.
R:Nialler gdzie te łapy co ?! - zaczął mnie obmacywać.. WTF ?!
N:bez spiny mała.
R:Mała to jest twoja pała.
Po tych słowach odwalił się, a reszta zaczęła się śmiać. 
N:Ej.!! moja pała nie jest mała. nie widziałaś. 
R:I raczej z zaproszenia nie skorzystam... xd
N:czemu jesteś chamska ?
R:Czemu mnie obmacywałeś.?
N:Przepraszam.
R:No to ja też Przepraszam.
N:Przyjmę przeprosiny pod warunkiem, że dasz mi buziaka w policzek.
R:No niech ci będzie. 
Już chciałam go w tą mordeczkę cmoknąć, kiedy ten pacan odwrócił głowę i tak jakoś wyszło, że pocałowałam go w usta... A najlepsze jest to, że było całkiem fajnie. Odwzajemnił buziaka i zaczął całować mnie jeszcze bardziej. Odkleiliśmy się od siebie.
R:WOOOOOOW. To było meega.!!
Oni spojrzeli się na mnie i zaczęli jeszcze głośniej śmiać.
R:No co ? To było mega, ale sorki Niall. Kręci mnie ktoś inny. - tylko szkoda, że o tym nie wie.. Dopowiedziałam w myślach. Chodziło czywiście o Zayn'a. Dojechaliśmy w końcu. Weszliśmy do przeogromnego salonu.
R:Ejjj chłopaki.. a gdzie ja będę spać ?
H:Stwierdziliśmy, że z Louis'em bo tylko ona ma dwuosobowe łóżko.
R:ii że ja mam wytrzymać z nim w jednym pokoju ?
L:oj nie marudź marchewo.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. postawił mnie, a ja nie mogłam uwierzyć własnym paczadłom. Na łóżku była pościel w marchwie.! Rzuciłam się na nie i zaśmiałam.
R:Eee a ty gdzie śpisz ?
L:ja ? ja śpie tu.  - pokazał palcem na łóżko, poszym podbiegł i się rzucił, zwalając mnie z łóżka. Dostał za to poduszką w facjatę. 
L:za co to ?
R:za to, że zwaliłaś mnie z łóżka. 
Po tych słowach ja dostałam. Tak zaczęła się wojna. Po 15 minutach zakończyliśmy pojedynek.
R:Stwierdzam iż jestem czubkiem milordzie.
L:Ogłaszam iż ja też milordzie.
R:jednak jesteś spoczi wiesz?
L:A ty wiesz, że jesteś porządnie walnięta ?
R:owszem.
Padliśmy na łóżko i zaczęliśmy się śmiać. Nagle wpadł rozchisteryzowany  Hazz.
H:Ruby ratuj mnie.!!
R:co się stało ?
po tych słowach wparował Zayn z prostownicą w ręce. 
R:Co ty robisz i czemu masz prostownice ?
Z:ten ciołek zbił mi lusterko.!!
R:ojeeej biedactwo. Oddaj to.
Z:najpierw mu wyprostuję ten łeb.!
R:Zayn ogarnij się. 
Chwyciłam Hazze za rękę i wyszliśmy. Zaczął mi dziękować i poszedł do siebie. Ja zbiegłam do kuchni. Zobaczyłam Niall'a, który coś jadł i Liam'a, który coś pichcił.
R:siemka. co pichcisz ?
L:hej hej. A robię naleśniki.
RiN:NALEŚNIKI..?!!
L:hahaha to byłó fajne.
R:Czemu robisz naleśniki beze mnie .. Jestem miszczem w robieniu naleśników.!
L:To chodź i mi pomóż. 
podeszłam i zaczęłam coś tam robić. Liaś paczył na mnie i zacieszał. Po zrobieniu i zjedzeniu posiłku, poszłam na górę się przebrać. Postanowiłam wyjść pobiegać. Założyłam koszulkę z napisem "supermaan", czarne alladynki i krótkie białe conversy. 
R:Ja wychodzę.!
Z:gdzie idziesz ?
R:pobiegać.
Z:sama ?
R:tak...
Z:mogę iść z tobą ?
R:jak chcesz.
Ubrał się i wyszliśmy. Chodziliśmy po parku i się wygłupialiśmy. po 30 minutach odpałów, położyliśmy się pod wielkim drzewem. Było mi zimno i Zayn to zauważył. Przytulił mnie i pocałował w czułko.  Zrobiło mi się baardzo fajnie miło, bo od dawna coś do niego czułam.
Z:wiesz coo... chce ci coś powiedzieć.
R:no wal śmiało.
Z:Bo od wyjazdu z tobą, coś do ciebie poczułem.. W aucie jak całowałaś się z Niall'em zrobiłem się .. zazdrosny. Zakochałem się w tobie.
R:wiesz Zayn... - przerwał mi.
Z:Nie czujesz tego samego co ja prawa ?
R:nie to nie tak... -znowu mi przerwał.
Z:nie lubisz mnie... szkoda... - automatycznie posmutniał.
Wkurzyłam się i go pocałowałam.
R:Już wiesz co chciałam powiedzieć ?
Z:to było czadowe. A w samochodzie jak powiedziałaś Niall'owi, że kręci cie ktoś inny... o kogo chodziło ?
R:na prawdę chcesz wiedzieć. ?
Z:tak.
R:o ciebie pacanie.
Tym razem on mnie pocałował. Wróciliśmy szczęśliwi do domu. I tak jak na początku mówi, w Londynie zostałam na dłużej. Po pewnym czasie zaszłam w ciąże. Mamy ślicznego synka, a Zayn jest najlepszym ojcem na świecie. Bardzo fajnie jest tworzyć taką malutką, stukniętą rodzinkę, a mały bardzo polubił swoich wujków. 




Przepraszam, wiem miał pojawić się wczoraj, ale gdy zaczęłam go pisać straciłam pomysł. Przepraszam. 
Czytasz-komentujesz. <3
Przepraszam za błędy. ;3