niedziela, 20 stycznia 2013

Liam.

przy tej piosence pisałam. jak chcesz to włącz. ;)

Ti-twoje imię.

Ti-Liam zaczekaj proszę. 
-:Dlaczego nic mi nie powiedziałaś ?
Ti-Myślisz, że to jest takie proste ? - łzy zaczęły spływać po mojej twarzy. - Liam wiesz, że to nie ode mnie zależy. Wiesz, że mojego ojca nie da się przekonać.
-ale ja nie che żebyś tam jechała. - chłopak też nie krył emocji. Rozpłakał się.
Ti-Wiem. Dla mnie też jest to trudne. To nie miało tak być. Przepraszam. - już całkiem się rozpłakałam. kocham go i nie umiem się z nim rozstać. Dlaczego to musi być takie trudne ?
-nie przeżyje bez ciebie. - podszedł i mnie przytulił. Ostatni raz go pocałowałam.
Ti-Liam.. ja muszę już iść. Pamiętaj, że cie kocham i zawsze będę. 
-Proszę nie zostawiaj mnie. 
Ti-niestety musze. Kocham cie. - powiedziałam i odeszłam. Tak cholernie źle się czułam. Odwróciłam się i zobaczyłam go zapłakanego. Nigdy przy mnie nie płakał. To takie cholerne uczucie gdy widzisz osobę, którą kochasz ponad wszystko, kiedy płacze, a nie możesz nic z tym zrobić. Dzięki mojemu "kochanemu" ojcu muszę się z nim rozstać. Z Londynu muszę wyjechać do Barcelony. Dlaczego ? Dlatego, że mój ojczulek sobie tak wymyślił. Dlaczego to musi być takie niesprawiedliwe ? Dlaczego nie moge mieć już 18 lat ?  Cholernie trudno jest żegnać się z całym moim światem na lotnisku z myślą, że 10 minut już więcej go nie zobaczę. Po chwili zniknęłam za drzwiami. Czyli teraz 4 godziny lotu. W samolocie usiadłam pod oknem. Wyjęłam słuchawki, podłączyłam do telefonu i włączyłam moją ulubioną piosenkę - Turly, madly, deeply. Zaczęłam oglądać nasze wspólne zdjęcia. Wszystkie wspomnienia wróciły. Te dobre, jak i te złe. Nie wiem jak wytrzymam bez niego dwa lata. Mam 16 lat, ale dostałam już porządnego kopniaka w tyłek od życia. Po śmierci mamy musiałam zamieszkać z ojcem. Jak na swój wiek byłam bardzo dojrzała. Liam starał mi się pomagać jak tylko mógł. Tak cholernie trudno będzie mi bez niego. Byłam wykończona i zasnęłam.


~już w Barcelonie, w domu~
O-jak się czujesz córeczko ?
Ti- jak możesz tak do mnie mówić ? Zniszczyłeś mi życie i dobrze o tym wiesz.  Nienawidzę cię. Jesteś okropny. Mama nigdy by tak nie zrobiła.! - popłakałam się i uciekłam do swojego pokoju. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zaczęłam rozpakowywać walizki. Gdy skończyłam, położyłam się na łóżku. Włączyłam laptopa. Chciałam sprawdzić tt i fb, ale to było zbyt trudne. Wszędzie wpisy Liam'a i chłopców "prosimy wróć do nas.!" "tak strasznie mi cię brakuję" i inne w takim stylu. Włączyłam skajpaja. Niall był dostępny. Wylogowałam się szybko. Blondyn robić Tc. Miał link w opisie na skajpaju. Coś mnie podkusiło, żebym weszła. Gdy go zobaczyłam od razu wiedziałam, że jest coś nie tak. Jego oczy były smutne. Nie były takie szczęśliwe jak zawsze. Miał o dziwo mało widzów, więc mu napisałam:
-nawet nie wiesz, jak za wami tęsknie. 
Zauważył, bo krzyknął:
-<T.I.>
odpisałam:
-tak to ja, ale ciiicho.
"jakim cudem ?"-zapytał.
-widziałam link i postanowiłam wejść. Jestem tu nie długo, a tak strasznie za wami tęsknie.
"Liam chodź tu.!!!" - wydarł się i to strasznie, bo aż podskoczyłam co było dziwne bo dzieliło nas mase kilometrów.
-cicho bądź. poczekaj zaraz wejde na skajpaja.
 Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Weszłam na skypa. Blondas od razu do mnie zadzwonił.
-co u ciebie słychać ?
-Niall, a co ma być.? Wszystko się pieprzy. Chciałabym do was wrócić. - znowu się popłakałam. Tak za nimi tęskniłam. 
-ej, ej. tylko nie płacz. - nagle do pokoju wszedł Liam.
-co chciałeeee .... - spojrzał się w monitor i przetarł oczy rękawem - <T.I.>
Ty- cześć.
- boże święty. ! wszystko u ciebie w porządku ? Jak się czujesz ?
-nic nie jest dobrze i nie będzie. chce wrócić. to wszystko jest do bani. ja tu nie chce mieszkać. chciałabym być teraz z wami.
-nie możesz nic zrobić. jak twój ojciec się dowie, że chcesz wrócić to cie chyba zabije. 
-mam go w dupie. wracam do was. do zobaczenia.
Rozłączyłam się. Wygrzebałam poszewkę od poduszki. Miałam tam schowane oszczędności. Spakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. Zamówiłam taksówkę i poprosiłam miłego, starszego mężczyznę żeby zawiózł mnie na lotnisko. Dojechaliśmy. Zapłaciłam kierowcy i wyszłam. Skierowałam się do budynku, by kupić bilet.  Jest, ale mam farta. Kupiłam bilet na lot, za 10 minut. W samolocie padłam od razu. 


~w Londynie~
Samolot wylądował. Jak dobrze znaleźć się w mieście, które zna się od małego. Jest godzina 21.38. Do domu chłopaków dojde na 22. Trudno, chce się przejść. 
Jednak zajęło mi to dłużej niż myślała. U chłopaków byłam o 22.20. Ciekawe czy są w domu. Zaraz zobaczymy. Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam.
Ktoś wrzasnął już idę. Chyba Zayn. Zaraz się zobaczy.
-Cześć w czymś pomóc ? - powiedział, jakby mnie nie znał.
-właściwie to tak. Jest Liam ? - zapytałam jakby nigdy nic. miałam ochote wybuchnąć śmiechem.
-no jeeee....<wykrzyknął twoje imie> !!? Boże co ty tu robisz.?
-cześć. - powiedziałam, a on się na mnie rzucił. Pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do salonu tam siedziała reszta. 
-patrzcie kto nas odwiedził. - powiedział mulat, a reszta się odwróciła. Nic nie powiedzieli tylko podbiegli i mnie wyściskali. 
-ej a gdzie Li ?
-jest u siebie. - powiedział loczek.
uśmiechnęłam się i skierowałam na schody. Gdy byłam przed drzwiami lekko zapukałam. 
-mówiłem przecież, że nic nie chce.! - te słowa wykrzyczał.. pewnie chłopcy go molestowali, żeby wyszedł gdzieś z nimi. 
-spokojnie chciałam się tylko przywitać. 
Spojrzał na mnie i nic nie mówił.
-<T.I> ? nie ja chyba mam zwidy...
-nie . nie masz.
Zerwał się z łóżka i mnie przytulił. 
-tak strasznie za tobą tęskniłam.
-już nigdy więcej mnie nie zostawiaj, a co z twoim ojcem ?
-nie wiem. Starą karet sim połamałam. pewnie i tak mnie znajdzie.
-nie bój się. będę z tobą. nic ci nie zrobi. 
-dziękuję. - wtuliłam się w niego i położyliśmy się na łóżku. Zasnęłam wtulona w Liam'a.









~dwa i pół roku później~
Odkąd uciekłam od ojca, nie miałam z nim kontaktu. Chyba sobie odpuścił. nie wiem, ale jest mi z tym dobrze. Z Liam'em jestem dalej. Tamto zdarzenie zbliżyło nas do siebie. Nie dawno oświadczył mi się. Oczywiście zgodziłam się. Ze ślubem się nie spieszymy. Jest dobrze tak jak jest. Teraz mam tylko nadzieję, że już tak zostanie. 






No więc mamy Liasia. Nie wiem czy wyszedł mi ten imagin, sami oceńcie. Jak czytasz to prosze skomentuj. napisz chociaż minkę, będe wiedziała, że ktoś to wgl czyta. <3 Dziękuję za uwagę. I jestem mega dumna z akcji na tt. To jest coś niesamowitego. <3 Kocham was. <3 ImJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz