"Przytuliłam go i poszliśmy dalej. Było fajnie, aż w pewnym momencie musieliśmy spotkać Harrego..."
J:Liam czy ja dobrze widzę ?
L:yyyyy... chyba tak....
Nie mogłam w to uwierzyć. Zobaczyłam go po raz pierwszy od roku. Nic się nie zmienił. W pewnej chwili zaczął iść w naszym kierunku. Poczułam, że w oczach zaczynały mi się zbierać łzy. Liam najwidoczniej to zauważył, bo od razu mnie przytulił. Nie wiedziałam co robić. Chciałam odejść, ale było już za późno..
H:Kim .?!
J:Nie kurwa, królewna śnieżka miło mi.
H:Co ty tu robisz ? Na dodatek z Liam'em i wózkiem ?
J:To już nie mogę się przejść z moim PRZYJACIELEM i dzieckiem ? - specjalnie zaakcentowałam słowo przyjaciel.
Widziałam w jego oczach smutek. nie były takie radosne jak zawsze. Tamte iskierki zniknęły. Po moich policzkach spłynęło kilka samotnych łez.
L:Kim powinniśmy się już chyba zbierać.
Powiedział Liam, przytulając mnie. Chciałam się odwrócić, kiedy poczułam uścisk na swoim nadgarstku.
H:Kim.. nie. prosze.
J: co chcesz ?
H:To ..... to mój syn ?
J:nie, Kurwa to dziecko Niall'a. Nie widzisz jak jest do ciebie podobny ? Nie widzisz, że ma takie same oczy jak ty, które zawsze mi o tobie przypominają. ? Nie widzisz, że też zaczyna mieć loczki, które na pewno będą takie same jak twoje ?.- nie mogłam dokończyć. Łzy już całkiem leciały po mojej twarzy. Harry podszedł i mnie przytulił. Wyrywałam się, ale jeszcze mocniej mnie przytulił. Poddałam się. Nie miałam siły z nim walczyć i wtuliłam się w niego,
H: Kim przepraszam. Tak bardzo cie kurwa przepraszam. Jest mi tak cholernie przykro. Przez cały ten czas kiedy nie było cie koło mnie, kiedy budziłem się i zasypiałem sam nie mogłem o tobie zapomnieć. Cholernie brakowało mi twojego uśmiechu, twoich pocałunków, twojego śmiechu, który sprawiał, że od razu się uśmiechałem, twoich zawsze wesołych oczu. Tak cholernie mi cię brakowało. Byłaś, jesteś i zawsze będziesz, a raczej będziecie moim całym światem. Zachowałem się jak ostatni frajer, dupek, idiota. proszę wybacz mi. Proszę daj mi drugą szansę.
Skończył i się popłakał. nie wiedziałam co powiedzieć. Liam odszedł z małym na bok. Pierwszy raz widziałam jak Harry płakał. Zatkało mnie. Stałam i miałam mętlik w głowie. Nie wiedziałam co powiedzieć. On stał i cierpliwe czekał, aż coś powiem. Wiedziałam, że mówił prawdę, że te słowa płynęły prosto z jego serca. Zastanowiłam się i już wiedziałam co chce powiedzieć.
J:Harry ... ja nie wiem .. Zraniłeś mnie mówiąc takie rzeczy, ale .... kocham cię. kocham twoje oczy, twój uśmiech, kocham te śliczne loczki, które zawsze zasłaniają ci czoło, kocham twój charakter, chociaż czasami jesteś nieznośny, kocham twój zapach perfum, którego nie mogłam poczuć przez tak długi czas, Kocham cię i zawsze kochałam, byłeś miłością mojego życia, jesteś ojcem mojego dziecka. Liaś pewnie by pytał co z jego tatą. Nie wiem co bym mu powiedziała. nie wiem czy potrafiłabym zranić jego małe serduszko. Nie wiem czy byłabym do tego zdolna, ale mam nadzieję, że nie będę musiała tego robić.
H:Tak bardzo jest mi przykro... nie umiem sobie tego wybaczyć. Będę o ciebie walczył, o was. Tak cholernie mi na tym zależy. Proszę wybacz mi.
J:postaram się to zrobić, ale jak to spieprzysz to nie licz na to, że nas jeszcze kiedykolwiek zobaczysz. Nie umiałabym później spojrzeć w twoje oczy. - przytuliłam go najmocniej jak umiałam, tak cholernie mi tego brakowało. Harry dalej płakał. Wyszeptałam mu do ucha : "nie wierze. Harry Styles płacze."
Otarł łzy rękawem i pocałował mnie. Zdziwiło mnie to. Oddałam pocałunek. Tak strasznie mi go brakowało. Tak strasznie za nim tęskniłam. Oderwał się ode mnie i znowu przytulił.
J:Chodźmy. - niepewnie chwycił moją drogę i skierowaliśmy się w stronę Liam'a.
J:Widzę, że sobie nieźle radzisz.
L:nie jest najgorzej... wszystko okej ?
J:tak.
Wzięłam małego na ręce i przytuliłam najmocniej jak mogłam.
J:chcesz ? - zapytałam Hazze. Wystraszył się.
J:nie bój się, nie gryzie ..
H:a jak zrobię mu krzywdę.?
J:na pewno nie zrobisz.
Podałam mu malucha. Tak ślicznie razem wyglądali.
H:hej maluchu. Obiecuję, że już nigdy więcej cie nie zostawię.
To był śliczny widok. Przytuliłam Liam'a i się z nim pożegnałam, bo musiał już iść.
J:wracajmy już do domu.
Harry wsadził małego do wózka i poszliśmy. Po 15 minutach byliśmy pod domem. Weszliśmy i skierowaliśmy się do salonu. Wzięłam małego i poszłam na górę, zanieść go do łóżeczka. Popatrzyłam na niego chwilę i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz i usiadłam na pralce. Rozmyślałam nad tym całym zdarzeniem. Czy czasem nie powtórzy się coś podobnego, ale każdy człowiek zasługuję na drugą szansę. Z rozmyśleń wyrwał mnie płacz małego. Zeskoczyłam z urządzenia i poszłam do pokoju. To co w nim zastałam od razu wywołało uśmiech na mojej twarzy. Hazza siedział pod ścianą i miał małego na kolanach. Li powoli zaczął się uspokajać. usiadłam koło chłopaka i położyłam głowę na jego ramieniu. Spojrzałam na małego i uświadomiłam sobie, że druga taka sytuacja się już nigdy nie wydarzy. Mój cały świat siedzi ze mną w pokoju naszego dziecka. Cieszę się, ża dałam mu drugą szansę. Mam nadzięję, że wszystko będzie już dobrze.
Tak więc kończymy z imaginem z Hazzuchą. Powiem Wam, że jestem nawet zadowolona z tego imagina.
Czytasz=komentujesz. <3<3
Jak chcecie możecie zostawiać linki do swoich blogów z miłą chęcią odwiedze. Jak możecie to udostępnijcie mojego na swoich blogach, na pewno się odwdzięczę. Dziękuję . ImJ. <3

Świetny *___________________________________________*
OdpowiedzUsuń