niedziela, 14 lipca 2013

Zayn.


Właśnie sie obudziłam. Przetarłam ręką oczy i przewróciłam sie na bok, gdzie zobaczyłam słodko śpiącego Zayna. Wyglądał tak niewinnie. Uśmiechnęłam sie na ten widok. Pocałowałam go w policzek i chciałam wstać, ale złapał mnie za nadgarstek.
-gdzie uciekasz? - zapytał zaspanym głosem i z zamkniętymi oczami.
-Zayn już 11. - odpowiedziałam śmiejąc sie bo jego ręka jeździła po moim brzuchu a ja mam łaskotki.
-jeszcze chwile. - przyciągnął mnie do siebie.
-śpij a ja ide zrobić śniadanie  - powiedziałam odklejając sie od niego.
-kocham cie Marta. 
-też cie kocham Zayn. - powiedziałam całując go.
W koszulce Zayna i spodenkach zeszłam na dół do kuchni. Otworzyłam lodówke i wyjęłam potrzebne składniki żeby zrobić tosty. Wsadzałam właśnie ostatnie kanapki do tostera gdy poczułam dotyk na biodrach i pocałunek na szyi. 
-kochanie co dzisiaj robimy? - powiedział a ja sie odwróciłam twarzą w jego strone. 
-masz dzisiaj wolne? Nie mówiłeś-powiedziałam zarzucając ręce na jego szyje.
-mam. Sam sie dowiedziałem wczoraj. 2 tygodnie urlopu. 
-może pojedziemy nad jezioro.? - zapytałam wyjmując tosty i kładąc je na talerze. Wzięłam jeden, a drugi wziął Zayn i zasiedliśmy do stołu. Przy śniadaniu gadaliśmy co i jak z jeziorem. 
...
Po około 2 godzinach byliśmy gotowi. Zabraliśmy torbe i pojechaliśmy. Po 15 minutach drogi dotarliśmy na miejsce. Zamiast jechać nad to jezioro co zawsze pojechaliśmy tam gdzie sie poznaliśmy. Było tam może z 5 osób. To troche nieznane miejsce. Rozłożyliśmy koc po czym sie na nim położyliśmy. Ręka mulata obejmowała mnie w pasie,  a moja głowa leżała na jego brzuchu.
-Zayn .? -zapytałam cicho.
-hymm? 
-pamiętasz jak sie poznaliśmy? - ja pamiętam ten dzień doskonale. 
-gdyby nie Louis nigdy bym cie nie znalazł. - powiedział po czym pocałował mnie w głowe. - siedziałaś wtedy na molo i bawiłaś sie z psem. My z chłopakami siedzieliśmy na kładce i wtedy Lou cie zobaczył. Nie dowiary, że po tylu latach cie poznał.
-tak też sie ździwiłam, że mnie pamiętał. Wychowywaliśmy sie razem. - zaśmiałam sie na wspomnienie pana marchewki.
-pamiętam jak cie nam przedstawił. Nie mogłem oderwać od ciebie wzroku. - powiedział i usiedliśmy na przeciwko siebie.
-pamiętam, nie wiedziałam jak mam sie przy tobie zachować. Spodobałeś mi sie i miałam wrażenie, że uznasz mnie za dziwaka-zaśmiałam sie na co Zayn wstał z uśmiechem na ryjcu. Też wstałam. Odwrócił sie w mojà strone a ja zaczęłam sie śmiać z jego miny.
-z czego sie chichrasz ? - zapytał z uśmiechem.
-z ciebie. 
-jesteś walnięta, ale cie kocham.-powiedział podchodząc do mnie i przytulając.
-też cie kocham szurnięty chłopcze. 
Przytuliłam sie do niego z nadzieją, że już nigdy mnie nie zostawi.





Postanowiłam, że to będzie Zayn bo nie wiedziałam z kim chcecie. Licze na komentarze i Miłego dnia kochani. ;* ♡

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz