wtorek, 5 lutego 2013

Louis.

"Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, oddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. Następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak, lecz gdy, któregoś dnia jej zabraknie nie wiesz co masz robić..." - czułam się tak, kiedy byłeś ze mną, lecz Ty postanowiłeś to wszystko skończyć. Wyjechałeś tak nagle. Nie zdążyłam wyznać Ci co tak na prawdę do Ciebie czuję. Nie dawałeś znaku życia. Dzwoniłam-nie odbierałeś. Pisałam sms-ani razu nie dostałam odpowiedzi. Pisałam na skype-nic. Po Twoim zniknięciu, załamałam się. Na mojej ręce codziennie pojawiają się nowe kreski, na dodatek ostatnio coraz głębsze. Wylądowałam w szpitalu. Lekarze mi pomogli, ale pustka w sercu jej cały czas. To wszystko mnie przerasta. Ja <T.I i N.> kocham Cię louis'ie Tomlinson'ie. Źle się z tym czuję. To uczucie mnie niszczy. Każdego dnia wracają wspomnienia. Pamiętasz naszą pierwszą imprezę ? Ja miałam 15 lat, ty 16. Pierwsze mocne drinki, pierwszy papieros. Strasznie się schlaliśmy. Następnego dnia dostaliśmy niezłą zjebkę. Obiecałeś wtedy, że nigdy mnie nie zostawisz. Nie dotrzymałeś słowa. O to mam największy żal. Pisząc ten list chciałam Ci powiedzieć, że Cię kocham. Moja mama nie daje rady. Wiem o tym. Próbuję o Tobie zapomnieć, ale na marne. Może dostaniesz ten list, może nie. Nie wiem. Na prawdę nie wiem, ale Ty wiedz jedno-na zawsze będziesz moim marchewkowym monsterem, którego kocham ponad życie. Pewnie ułożyłeś już Sobie życie, czego strasznie Ci życzę, ale proszę nie zapomnij o mnie. Jak może będziesz czytać ten list, to mnie już może nie być. Może wyjadę, może wrócę do rodzinnego miasta albo po prostu będę na Ciebie patrzeć z góry. Wiesz, że ja mogę zrobić wszystko. 
kocham Cię i na pewno nie zapomnę. 
Twoja <T.I.>

Włożyłam list do koperty. Położyłam na biurku i zasnęłam. 
Po około 3 godzinach obudziłam się i zobaczyłam, że go nie ma. 
-mamo gdzie jest list z mojego biurka ? - krzyknęłam zbiegając ze schodów.
-no jak to gdzie. Wysłałam.
-o nie.!!
-przecież on był do Louis'a.
-ale on miał tego nigdy nie przeczytać.!
Rozpłakałam się i wybiegłam z domu. Łaziłam po mieście zastanawiając się co mam zrobić. Siedziałam w parku cały dzień. Pod wieczór wróciłam, od razu poszłam do siebie i zasnęłam.


~kilka dni później, w domu chłopaków~
-Louis list do Ciebie. - krzyknął Niall wchodząc do salonu.
-jak to do mnie ?
Podał mi kopertę. Nie wiedziałem co to. Poszedłem do siebie na górę. Położyłem się na łóżku i zacząłem czytać. List od <T.I.>. Gdy to czytałem popłakałem się. Tym listem uświadomiła mi, jaką wyrządziłem jej krzywdę. Niby jestem z El, ale ja do niej nic nie czuję. Końcówka listu mnie zszokowała. Ona jest zdolna do wszystkiego. Co jeśli sobie coś zrobi ? I to przeze mnie .. 
-Louis wszystko w porządku ? - zapytał mnie loczek.
-nic już kurwa nie będzie dobrze.! - rozryczałem się. Harry mnie przytulił. Po chwili się opanowałem. Opowiedziałem o co chodzi.
-ruszaj dupe. Jedziemy.! - loczek zaczął krzyczeć.
-ale gdzie ?
-no jak to gdzie.!! do <T.I.>
Szybko się ogarnąłem. Hazza w tym czasie powiedział chłopakom o co chodzi. Gdy zszedłem wszyscy siedzieli w aucie. Cieszę się, że mam takich przyjaciół. Liam usiadł za kierownicę i pojechaliśmy. 


~ten sam dzień, tylko trochę później~
Cholernie się źle czuję. Co jak on dostał ten list ? Nad tym cały czas myślałam. Co ja wtedy zrobię ? Siedziałam na polanie za działkami. Kiedyś siedzieliśmy tu razem. Nie wiedziałam co robić. Spojrzałam na swoją rękę. Blizny. Dużo blizn. Zastanawiam się po co ja to robię ? Nie wytrzymuję. To jest za trudne. On mnie niszczy. To wszystko jest tak cholernie trudne. Jeszcze ta cała El.. już całkiem mnie wiem co i jak. Ciekawe czy dostał list. Oby nie,a jeśli tak to pewnie uważa mnie za idiotkę. Znowu płaczę. Miałam tego nie robić, ale jak o nim pomyśle to nie wytrzymuję. To wszystko jest cholerne. Po co komu miłość .? Takie uczucie.. Niby jesteś szczęśliwy, ale jak przyjdzie co do czego to serce nie wytrzymuję. 
- <T.I.> - o nie.! co on tu robi ? Odwróciłam się i zobaczyłam osobę, którą kocham i nienawidzę jednocześnie. Stał z kolegami.. Pewnie nowi przyjaciele. 
-zostaw mnie.. - wydukałam przez łzy.
-proszę daj mi wytłumaczyć.
-spierdalaj stąd.! Nienawidzę cię.! - krzyknęłam i jeszcze bardziej się rozpłakałam. Podszedł do mnie i usiadł na przeciwko. 
Spojrzałam na niego, a on na mnie. 
-to nie tak.. Ja za tobą tęskniłem cholernie. 
-tak.?! To czemu ani razu nie odebrałeś ? ani razu nie napisałeś chociaż głupiego spierdalaj ? Nienawidzę cie rozumiesz.!! Nienawidzę.!!
Wstałam i chciałam odejść, ale jeden z jego koleżków mnie zatrzymał. 
-ja za tobą cholernie tęsknie. To mnie boli. 
-Po co te bajki, że bardzo też to boli Cię ?! Przestań pierdolić te głupoty proszę Cię.!!!! Ciebie to boli ?! Chociaż raz pomyślałeś o mnie ? jak ja się czuję ? Nie.!! bo jesteś pierdolonym egoistą.!!
Jego farbowany kolega cały czas trzymał mnie za nadgarstek, bo chyba bym mu krzywdę zrobiła. Jak on w ogóle miał czelność to powiedzieć ? Spojrzałam na niego. Widać było w jego oczach, że zabolały go te słowa, ale nikt nie powiedział, że zawsze jest kolorowo. Przykro mi, ale prawda boli. 
-puścisz mnie w końcu ? - teraz powiedziałam to do blondyna.
Nareszcie zostawił mój nadgarstek. 
-Nie jestem już z El. Chciałem Ci coś powiedzieć. Ja ją kocham, ale... -przerwałam mu.
-Ja pierdole czemu mi to robisz kiedy KOCHAM CIĘ.!!! - ostatnie dwa słowa wręcz wywrzeszczałam.
-Kurwa dasz mu coś powiedzieć ? - krzyknął na mnie ten z lokami. Wystraszyłam się. - on tu kurwa do Ciebie przyjechał a ty na niego morde wydzierasz .! -- o teraz to mnie wkurzył i to bardzo.
-po pierwsze kim ty kurwa jesteś żeby na mnie krzyczeć ?! po drugie nie wiesz co ja przeszłam przez niego.! w dupie mam, że to twój przyjaciel.! Wiesz jak on mnie zranił ? Nie.! chcesz moge ci pokazać.! - wtedy podciągnęłam rękawy w bluzie. Zobaczył moje blizny. Pierwsza osoba, której je pokazałam sama z siebie. Widać, że zrobiło mu się głupio. Wtedy odwróciłam się w stronę Louis'a.  
Nie wiedział co powiedzieć. Podszedł i mnie przytulił. Jak ja za nim tęskniłam. Z tymi perfumami, za nim.
-przepraszam. nie chciałem. - powiedział i zaczął płakać. Zabrało mi mowę. Bolało mnie to co zrobił, ale chyba każdy zasługuję na drugą szansę ? Nie wiedziałam co zrobić. odkleiłam się  i go pocałowałam. Czułam jak się uśmiecha. 
-kocham cię <T.I.>
-ja ciebie też. 


Tak więc powstał Louis. Zjechany dzień. ;/ imagin nawet mi się podoba, ale ocene pozostawiam Wam. Przepraszam za błędy. <3 ;**














3 komentarze:

  1. Smutny, ale piękny <33
    No pod koniec to ze szczęścia zaczęłam piszczeć:D
    Wspaniały imagin :) Mówiąc krótko, podoba mi się i to strasznie ;*
    A to jak się z Harrym zaczęli na siebie wydzierać, rewelacyjne :]
    Pozdrawiam, Jula ;P
    + Zapraszam do sb na milosc-niejedno-ma-imie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa. <3 haha. Na akcje z Harrym wpadłam pod koniec i musiałam zmieniać imagin, ale było warto. haha. <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, lubię jak piszesz.! ;)

    OdpowiedzUsuń