-Że co zrobiłeś ?! Chyba się przesłyszałam.!
-Ja nie chciałem... To stało się tylko raz.
-I o jeden raz za dużo.! Wynoś się.
Jak on mógł mnie zdradzić... Mam 17 lat, a czuję się jak bym miała ze 12. Od trzech lat mieszkam w Londynie. Mam na imię Marta, ponieważ urodziłam się w Polsce, ale znajomi mówią na mnie Meg. Nie wierzę, że Brajan mógł mnie zdradzić...Został mi tylko Liam... TO ten Liam Payne. kiedyś na siebie wpadliśmy i jakoś tak wyszło, że się przyjaźnimy. To znaczy... przyjaźniliśmy. Poznał Dan i wszystko się powaliło.. Nie wiedziałam co robić, więc do niego zadzwoniłam.
M:Hej Li. Możemy pogadać ? - łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
L:Sorki mała, ale nie mam czasu. - zawsze mówił "mała", bo byłam meega niska.
M:Tylko 5 minut. Zerwałam z Brajanem...
L:Nie mogę teraz.. Jestem z Dani.
M:Jak zawsze kurwa Dan. Liam ja tu dłużej nie wytrzymam. Wszystko się wali.
L:Jutro się spotkamy na pewno.
M:Wiesz co... nie zdziw się jak jutro mnie już nie będzie. Rozłączyłam się. Miałam dość. Nic mnie tu nie trzyma. Spojrzałam na zegar. 22:38. Nie mogłam wysiedzieć w domu i wyszłam na spacer. Chodziłam po parku gry mój telefon zawibrzał. Sms od Liam'a.
"Gdzie ty kurwa jesteś ?!! Błagam cię nie rób nic głupiego. Daj znać, że wszystko gra. Nie przeżyje bez ciebie..."
Nie wiedziała co robić. Poszłam w swoje miejsce. Niestety Liam o nim wiedział.. PO CO JA MU WSZYSTKO MÓWIĘ?!!!! Mały park z jeziorkiem. Siedziałam i myślałam. Bawiłam się trawą, gdy poczułam coś ostrego, konkretniej szkoło. Nie wiedziałam czemu, ale wzięłam je i zaczęłam jeździć po ręce. Poczułam ciepłą ciecz na palcach. Po chwili zrobiłam głębsze cięcie. Płyn zaczął spływać po nadgarstku i palcach. Patrzyłam jak Krew powoli płynie. Położyłam się, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w fale, które rozbijały się o brzeg. W pewnym momencie usłyszałam szelest.Odwróciłam się i kogo zobaczyłam.? Liam..
M:Czego ? - zapytałam zrezygnowana.
L: Mała chciałem cię przeprosić. Po twoim telefonie uświadomiłem sobie co tak na prawdę czuje do Dani.
M:To i tak już nic nie znaczy.
brunet spojrzał się na mnie, a po chwili na swoją rękę. No tak musiał usiąść w miejscu gdzie się cięłam. Spojrzał na mnie, schowałam rękę do kieszeni, a on ją wyrwał.
M:Zostaw mnie.! To boli. !!!
L:Miałaś się nie ciąć... obiecałaś...
M:Wiesz też mi coś obiecałeś i nie dotrzymałeś słowa.
Chciałam wstać, ale mnie zatrzymał. miał przewagę. Byłam niższa i słabsza. Schylił się ku mojej twarzy. Nasze usta dzieliły milimetry... Czułam jego oddech na sobie... Moje serce waliło jak debil.. nasze usta się złączyły. Ten pocałunek był ... nieziemski ? Tak myślę, że to odpowiednie słowo.
L:Już dawno chciałem to zrobić. Muszę ci coś powiedzieć...
Tym razem to ja go pocałowałam.
M:Ja ciebie chyba też.
L:To znaczy, że...
M:Tak głupku. Tylko mnie więcej nie olewaj.
L:A ty się więcej nie tnij.
M:Obiecuję.
L:Obiecuję.
Wróciliśmy do jego domu. W salonie siedzieli chłopcy. Uśmiechnęli się, gdy zobaczyli złączone ręce. Niall zadławił się kanapką, a Hazz z Lou krzyknęli równo "wiedziałem !". Spojrzeliśmy na nich i wybuchnęliśmy śmiechem.
Z:Jak jej coś zrobisz to sam cie zabije.-powiedział Zayn.
Z:A ty siostrzyczko masz na siebie uwarzać.
M:Obiecuję braciszku. - nie byliśmy rodzeństwem, ale jakoś tak zaczęliśmy gadać. Poszłam z Liam'em do jego pokoju. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.
THE END.
No to pierwszy nasz Liaś. Mam nadzieje, że się podoba chociaż trochę.
Jesteś=komentujesz.
Z góry przepraszam za błędy. <3

Zajebisty ;3 !
OdpowiedzUsuńZajebisty , pisiajaj dalej <3
OdpowiedzUsuńPodoba mi się . : )
Fajnyy *o*
OdpowiedzUsuńDziękuję. To dla mnie bardzo ważne. <3
Usuń