piątek, 12 kwietnia 2013

Harry.

Piątek, 12 kwietnia 2013 rok. Kolejny zwykły dzień. Godzina 11.27 siedzę pod salą gimnastyczną i czekam na nauczycielkę żeby wręczyć jej zwolnienie. Po chwili kobieta podeszła do mnie, zamieniła ze mną parę słów i pozwoliła wyjść do domu. Poszłam, ale na 13.05 znowu musiałam stawić się w szkole na zajęciach wokalnych. Poszłam do domu, zostawiłam rzeczy, zrobiłam szybko obiad i wyszłam. Teraz się chyba zastanawiacie czemu ja zrobiłam obiad. No to mieszkam sama. Mam 18 lat, a rodzice w ramach prezentu na osiemnastkę kupili mi dom na przedmieściach Londynu. Spacerkiem poszłam w kierunku szkoły. Była ładna pogoda więc poszłam z kapcia, a nie autem. DO szkoły weszłam akurat równo z dzwonkiem. Poszłam pod sale 305 bo tam odbywały się zajęcia. Pani powitała mnie ciepłym uśmiechem i zaprosiła do sali. weszłam i jak zawsze zajęłam swoje miejsce czyli przed ostatnia ławkę pod oknem. Niestety za mną siedział mój były - Chad.(czyt. Czad). Powoli zajęłam swoje miejsce. Nauczycielka zaczęła mówić.
- dzisiaj chciałabym żeby każdy z was zaśpiewał mi z osobna.
- proszę pani, ale dlaczego.? - zapytałam bo zazwyczaj śpiewamy w chórku.
- organizuję apel i muszę wybrać główny głos i myślę, że to będziesz ty Jesy.
Cała klasa spojrzała na mnie. No tak według każdego mam niesamowity głos, ale mi się tak nie wydaje. Pani zaczęła wywoływać osoby po kolei według listy w dzienniku. Mam farta bo jestem ostatnia. Siedziałam i słuchałam jak śpiewają gdy nagle zobaczyłam kartkę koło siebie. 
"tęsknie za tobą Jess. xx" - po tym już wiedziałam, że to Chad.
"znowu zaczynasz.?" - odpisałam i położyłam karteczkę na jego biurku. Znowu coś napisał, ale tym razem nie przeczytałam. Zgniotłam kartkę i wywaliłam przez okno. Teraz miał iść Chad i zaśpiewać, a po nim ja. W trakcie jego występu, do klasy wszedł wysoki, o ciemnej karnacji, brunet. Musze przyznać, że od razu wpadł mi w oko. Porozmawiał chwilę z nauczycielką i zajął miejsce przede   mną. Chad zakończył już swój jakże żenujący pokaz i przyszła pora na mnie.
- Jesy twoja kolej. - podniosłam swój tyłek z krzesełka, a ten cham Chad mnie klepnął w dupę. Zagotowało się we mnie.
- czy ty możesz się ode mnie w końcu odczepić.?! - krzyknęłam. Wszyscy się spojrzeli w naszym kierunku. Odwróciłam się na pięcie i podeszłam do pani. Już chciała zacząć grać na pianinie, ale jej przeszkodziłam.
- proszę pani, ja dzisiaj zaśpiewam co innego.
- dobrze, a masz podkład.?
Kiwnęłam potwierdzająco głową, po czym podłączyłam swoją mp4. Po chwili zaczęłam śpiewać piosnkę Little Mix - turn your face.  Wczułam się w tą piosenkę. ostatnie słowa piosenki i koniec.
- Jess to ty będziesz śpiewać. - poinformowała mnie kobieta. Posłałam jej uśmiech.
- a może zaśpiewasz nam coś jeszcze.? - zapytała na co ja pokiwałam głową. Już nawet wiedziałam co.
Włączyłam piosenkę też Little Mix, ale tym razem wings. Ta piosenka jest boska. Zaczęłam śpiewać i tak jakby cała zła energie ze mnie wyszła. Po chwili zakończyłam. Cała klasa zaczęła bić brawa. Ja się zarumieniłam i wróciłam na swoje miejsce. Pani włączyła nam film, a sama zajęła się jakimiś papierami. Minęło może z pięć minut, a ja dostałam kartką. myślałam, że to znowu on, ale się myliłam. 
"powalasz na kolana. sąsiad z przodu. xx" - to ten fajny brunet. On na serio wydawał się być mega pod względem charakteru.
"nie sądzę, ale mimo wszystko dziękuję. ;)" - odpisałam i rzuciłam na jego biurko. 
"Zayn jestem. może dasz się wyciągnąć na kawę po zajęciach.?"
"Jessica, ale mówią na mnie Jesy lub po prostu Jess, w sumie czemu nie.?" - podałam mu kartkę i spojrzałam przez okno. Zobaczyłam zabawny widok. jakiś koleś okładał marchewką blondyna, który chyba zabrał mu telefon. Zaśmiałam się. Po chwili znowu pojawiła się karteczka.
"to super, a mogą pójść z nami moi koledzy.?"
"jasne. to ci którzy są pod szkołą.?" 
Wyjrzał przez okno, a za chwilę strzelił facepalm'a. 
- czyli to jednak oni. - wychyliłam się i szepnęłam mu prosto do ucha. Chłopak sie odwrócił w moją stronę.
- to oni, ale są jeszcze dwaj.- powiedział i znowu się odwrócił. Stwierdzam jedno. On ma zajebiście seksowny głos. Zdzwonił dzwonek, co oznacza koniec lekcji. 
- kawa dalej aktualna.? - spytał i się uśmiechnął.
- no pewnie. - posłałam mu uśmiech i razem wyszliśmy z klasy, a później ze szkoły.
-Zayn tęskniłem,.! - krzyknął jakiś niebieskooki brunet i się na niego rzucił. Zaczęłam się śmiać. Chyba mnie zauważył.
- no wiesz.?! nie było mnie 5 minut a ty mnie zdradzasz.? - powiedział ten sam brunet. Jeszcze głośniej zaczęłam się śmiać na co Zayn zareagował podobnie.
- to jest Jessica.
- ja jestem Louis milejdi.
- Jesy, jakże miło mi cię poznać milordzie. - chłopak zaczął się śmiać.\
- już cie lubię, to jest Liam, blondyn to Niall i ten ostatni to Harry.
- hej.
Zaczęliśmy sie przedstawiać i  poszliśmy w stronę centrum. Od razu załapaliśmy wspólne tematy, no może nie z Harry'm . Jakoś tak dziwnie sie z nim rozmawia. Po drodze opowiadaliśmy o sobie. Postanowiliśmy wejść do galerii na zakupy. Oczywiście jak na prawdziwa dziewczynę przystało musiałam odwiedzić każdy sklep. Własnie oglądałam sukienki, kiedy podszedł do mnie loczek. Jakoś nie załapaliśmy kontaktu.
- długo jeszcze tu będziemy siedzieć.?
- nikt ci nie każe z nami łazić. - odpowiedziała oschle i powróciłam do swojego zajęcia.
- ile można wybierać sukienkę.?
- jak ci coś nie pasuję, to nara.
- spierdalaj.
- co ty kurwa powiedziałeś.?!
- to co słyszałaś. - spojrzałam na niego z miną wtf.?.
- wiesz co.? chciałam dać ci szansę, ale jednak nie, bo dupkom się jej nie daje.- odwiesiłam sukienkę i wyszłam ze sklepu.
- Jessica poczekaj.! - krzyknął Zayn.
- co.? - spytałam podirytowana.
- co się stało.?
- porozmawiaj z Harry'm.
Odwróciłam się i wyszłam. Co za frajer no. Zepsuł mi tylko humor. Po 15 minutach byłam w domu. Poszłam do sypialni, przebrałam się w dresy i wróciłam do salonu, gdzie zaczęłam oglądać tv. Po chwili zaczął dzwonić mój telefon. To Zayn. No tak przecież wymieniliśmy się numerami.
-halo.?
-cześć tu Zayn, spotkamy się.?
-jakoś nie mam humoru.
-no weź, przez debila się nudzić będziesz.
- jak chcecie to wpadnijcie do mnie, zaraz wyśle ci adres.
-ok to papa.
-pa. - rozłączyłam się. W sumie to on ma rację. Wysłałam mu adres i czekałam na nich. Po jakoś 20 minutach usłyszałam dzwonek. Poszłam otworzyć.
-cześć. - powiedział Zayn i wszedł. Przywitałam się z nim buziakiem w policzek, tak jak z prawie każdym oprócz Harrego. na niego nawet nie spojrzałam. 
-chcecie coś do picia.?
-wody jeśli można. - odpowiedział Niall.
-jasne. - posłałam mu uśmiech.
-pomogę ci. - Lou podniósł swoje cztery liery z sofy i poszedł ze mną do kuchni. Wyciągnęłam szklanki i zaczęłam nalewać do każdej wody. 
-Jess przepraszam cię za Hazze.
-przecież to nie twoja wina, on powinien przeprosić.
-on jest tak głupi że tego nie zrobi. - zaczęłam się śmiać na co Lou sie ślicznie uśmiechnął. Wzięliśmy szklanki i wróciliśmy do salonu.Postawiliśmy wodę na stoliku i usiedliśmy. Lou wybrał fotel, a ja zmuszona byłam usiąść pomiędzy Hazzą a Zayn'em.
- co robimy chłopaki,?
- jessica możemy pogadać.? - nagle wypalił Hazz.
- yy no dobra, ale chodź na górę. - Wstaliśmy i poszliśmy do pokoju gościnnego na górze.
- co chcesz.?
-chciałem cie ... no ten.. przeprosić. Nie powinienem się tak odzywać.
-też przepraszam za nazwanie cie dupkiem.
-zasłużyłem na to. Zgoda.? - wyciągnął rękę co ja zignorowałam i sie w niego wtuliłam. Chłopak odwzajemnił uścisk i chwilę tak staliśmy,
- czyli zgoda.?
- tak. - uśmiechnęłam się do niego i zeszliśmy na dół.
usiedliśmy na kanapie. oparłam się o Zayn'a i myślałam. nagle krzyknęłam głośno:
-mam.!
- co masz .? - zapytał Liam.
-obejrzyjmy jakiś film. 
Zayn wstał i poszedł coś wybrać a ja i Hazza poszliśmy do kuchni zrobić coś do jedzenia. Hazza wyciągnął miskę i zaczęliśmy przygotowywać popcorn' ale żeby go wyjąć musiałam najpierw wyjąć mąkę a ja i mąka to złe połączenie. Hazza wstawił popcorn do mikrofali. Wpadłam na pomysł żeby trochę mu poprzeszkadzać. Wzięłam trochę maki i w niego wycelowałam. Jest dostał.
Wybuchnęłam śmiechem. 
- osz ty.! - sięgnął po mąkę a ja w tym czasie uciekłam drąc się w niebo głosy. Dostałam. Odwdzięczyłam się i ochlapałam go trochę wodą. uciekłam na ogród ale to był zły pomysł... basen... hazza mnie złapał i zaczął iść w jego stronę.
- nie Harry proszę. .!!! Hazzuś proszę.
- a co za to dostane.
- nic. - to była zła odpowiedź bo wylądowałam w wodzie, ale nie sama. hazz wleciał ze mną. Zaczęliśmy się śmiać i wgl, a w pewnej chwili się odwróciłam i jego twarz była niebezpiecznie blisko. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Spojrzałam na jego usta a po chwili je poczułam. Stwierdzam, że to był jeden z najlepszych pocałunków w moim życiu.



~5 lat później~
- i to tak poznałam twojego tatusia Darcy.
- mamo a kiedy tata wróci.?
- juz nie długo skarbie. teraz idź spać.
hazz miał być już 3 godziny temu, ale oczywiście go nie ma. Nie wiem co się dzieję. Poczekałam az mała zasnęła i zeszłam na dół. W salonie czekał pieknie przygotowany stół. Nawet nie słyszałam jak wszedł do domu. 
- Jess kocham cię.
- ja ciebie też Harry i to sie nigdy nie zmini. - pocałowałam go i zasiedliśmy do stołu. Mam wspaniałe dziecko, cudownego męża i nieziemskich przyjaciół.? Czego chcieć więcej.? ;)

Naszło mnie na tego imagina i musiałam dac hazze bo nikogo innego sobie w nim nie wyobrażałam. Teraz coś ode mnie. Powiem Wam szczerze, że cholernie się załamałam. Wszystko sie wali między innymi blog, chodzi o komentarze, ale posłuchałam pewnej bardzo zajebistej dziewczyny, która ma nick "nie warta". 
Dziękuję za to co powiedziałaś i masz racje. Nie zawieszam bloga, a o komentarze się nie martwię, kiedyś przyjdzie na to pora. Dziękuję Ci i chciałabym zadedykowac tego imagina Tobie. Mam nadzieję, że ci się spodoba. <3 
pozdrawiam,
Martu ;3   
(tak się będę teraz podpisywać.) 


2 komentarze:

  1. Słodki ;3 Czekam na następny.! ^^
    ~Jula ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo, wzruszyłam się! A imagin jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń