sobota, 9 lutego 2013

Zayn. olejmy wszstko.

Naszło mnie na imagin, więc od razu go wstawiam. ;)



Wszystko jest pojebane, nie sądzisz ? Zależy Ci na kimś, a później masz świadomość, że on nie był tego warty. "Wszystko będzie dobrze". Hahaha gówno prawda. Po tych słowach masz nadzieję, a nadzieja to matka głupich. Heh miałam tak samo. Liczył się tylko On, a teraz kładę na niego lachę. Powiem Ci, że koło chuja on mi lata. Kiedyś mnie to bolało, ale teraz mam wyjebane. Na wszystko i wszystkich. Teraz zaczynam życie od nowa. Z lepszym startem w Londynie.

Szłam po parku, słuchając muzyki. Myślałam nad sobą. Może czas się zmienić.?
Zdecydowanie. Z zimnej suki w miłą osobę. Powoli mi się udaję. Dostałam pracę, co jest dziwne, w sklepie. Zmieniłam wygląd. Przefarbowałam włosy i zmieniłam styl. Od dzisiaj będę grzeczną dziewczynką. Na razie się to sprawdza. Wpadłam na jakiegoś chłopaka. Chciałam się wydrzeć, ale przecież miałam się zmienić.!
J: Przepraszam nie chciałam.
Z: Nic się nie stało. Zayn.
J: <T.i.>
Z: Miło Cię poznać.
J: Mnie również. - ten chłopak ma coś w sobie. Na starcie coś do niego poczułam. Czy to możliwe, że moja serce znów potrafi kochać?
Z: Może dasz się zaprosić na kawę ?
Hmm.. Nie znam go, ale mam wrażenie, że jest okej. Najwyżej mnie zgwałci.
J: Hmm.. w sumie Cię nie znam, ale czemu nie.
Z: No to najlepsza okazja do poznania się.
Uśmiechnęłam się i poszliśmy w kierunku małej kawiarni. Świetnie się z nim rozmawia. Jest bardzo sympatyczny, a te oczy.. oo mogłabym w nie patrzeć godzinami. Dogadywaliśmy się bardzo dobrze. Z czasem nasze spotkania stawały się częstsze. Widywaliśmy się prawie codziennie. Przychodził po mnie do pracy i szliśmy się przejść. Zakochałam się. Tylko czy on czuję to samo ? Nie wiem. Pewnego dnia siedziałam na parapecie w domu. Londyn. Piękne miasto, tylko dlaczego taka zjechana pogoda ? Dzisiaj mój humor był podobny do pogody. Czyli prawie bardzo zły. Siedziałam i patrzyłam w okno. Chciało mi się płakać. Kochałam go bardzo, a nie odwzajemniona miłość boli najbardziej. Rozpłakałam się. To wszystko mnie przerasta. Nagle zadzwonił mój telefon. Zayn. 
Z:gdzie jesteś ?
J:w domu..
Z:co się stało ? Czemu płaczesz ?
J:nie ważne. 
Z:zaraz będę.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo telefon wypadł mi z ręki i się roztrzaskał.  Po 15 minutach przyjechał Zayn. 
Z:co się stało ?
J:nic.
Z:no przecież widzę.
J:zakochałam sie, ale on ma mnie gdzieś.
Z:czemu tak mówisz ?
J:bo tak jest.
Z:powiedz mu co czujesz..
J:ale on mnie wyśmieje.
Z:skąd wiesz ? może czuję to samo.
J:spróbuję.
Z:no to dzwoń do niego.
J:nie muszę.
Z:jak to ?
J:kocham cię.
Z:powiedz to mu, a nie mi.
J:właśnie to zrobiłam.
Z:<T.I.> jaa ..
J:wiedziałam, że tak będzie.
Z:nie poczekaj to nie tak..
J:a jak ?
nie odpowiedział, tylko pocałował. Czułam się jak w niebie. 
Z:też chciałem ci to powiedzieć.
J:to czemu tego nie zrobiłeś ?
Z:miałem zamiar dzisiaj.
J:Kocham cię Zayn.
Z:Ja ciebie też kocham <t.i.>.



Nie wiem czemu wyszedł taki imagin. Może dlatego, że nie mam do kogo japy otworzyć i nie mam komu się wygadać. Wydaje mi się, że jest dziwny, ale to Wy oceńcie. ;)

 

3 komentarze: