czwartek, 7 lutego 2013

Zayn and Liam

Koniec wakacji. Niby głupio, że zaczęła się szkoła, ale ja się cieszę. Po pierwsze spotkam moją, walniętą przyjaciółkę, a po drugie podobno mają dojść nowi chłopcy. Rozpoczęcie było wczoraj, nie widziałam żadnych nowych osób, ale jeszcze się zobaczy w poniedziałek. Dzisiaj sobota, czyli nuuudny dzień.

~poniedziałek~
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły. Obudziłam się o 6.30. W miarę się ogarnęłam, przebrałam w to:  
Włosy związałam z wysokiego kucyka i nałożyłam lekki makijaż, czyli czarną kredkę na oczy, puder i róż na policzki. Chwyciłam torbę i zeszłam na dół. Porwałam jabłko i wyszłam. Wyjęłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. W urządzeniu rozbrzmiały się pierwsze słowa tej piosenki. W Londynie mieszkam od 3 lat. Rodzice postanowili otworzyć swój sklep i wyprowadziliśmy się tutaj. Ta piosenka jest wspaniała. Szkoda, że moja najlepsza przyjaciółka Kourtney <czyt. Kortnej> jej nie rozumie. Próbowałam ją dla niej przetłumaczyć, ale nic z tego nie wyszło.  Nawet szybko doszłam do szkoły. Weszłam do budynku i poszłam w stronę mojej szafki. Wzięłam książki na historię, bo to była pierwsza lekcja. Pod klasą stała moja Kortni. Podbiegłam do niej i się przytuliłyśmy. Nie widziałam jej całe wakacje. Ja byłam w Polsce, a ona wyjechała do swojej babci. Musimy nadrobić. Po chwili kapnęłyśmy się, że pod klasą stoi nauczyciel. Przeprosiłyśmy i weszłyśmy do klasy. Podeszłyśmy do ławki, w której zawsze siedziałyśmy, czyli przedostatnia pod oknem.. niestety zajęli ją jacyś chłopacy, więc usiadłyśmy za nimi. Muszę przyznać, że byli zajebiści. Lekcje były nudne tak jak to pierwsze lekcje. Poszłam do szafki po sweterek i wyszłam budynku. 

~piątek~
Tydzień minął szybko. Teraz siedzę na ostatniej lekcji. Wf. Zapomniałam stroju i siedzę na ławce. Razem ze mną siedzi kolega z klasy. Jeden z nowych i to ten, który ze swoim kolegą zajął naszą ulubioną ławkę. Z tego co wiem ma na imię Liam. Tak sobie siedziałam i myślałam, gdy nagle dostałam piłką w twarz... 
J: aała.!!!! - poszła mi krew z nosa. Nagle podbiegł do mnie kolega Liam'a. Zayn on się chyba nazywał. 
Z: Boże przepraszam nic Ci nie jest ?
J: nie, ale kręci mi się w głowie. - nie zdążyłam nic powiedzieć, bo nasz trener się wydarł:
-Zayn wracaj na boisko. Liam zaprowadź ją do pielęgniarki.
Z: przepraszam.
J: będziesz musiał mi to wynagrodzić. hehe
Liam podszedł i pomógł mi wstać. Zaprowadził mnie do pielęgniarki i poczekał. Kobieta opatrzyła mi nos i wypuściła z gabinetu.
J: Dziękuję Liam.
L: Nie ma za co. Na pewno wszystko w porządku ?
J: Tak, ale Zayn stawia mi kawę.
L: a może w ramach przeprosin pójdziesz z nami na basen jutro ?
J: no czemu nie, a moge wziąć koleżankę ?
L: jasne.
Zeszliśmy i akurat zadzwonił dzwonek. Gadałam z Liam'em jeszcze trochę , ale po chwili podszedł Zayn, a zaraz po nim Kortni.  Dogadaliśmy szczegóły i się pożegnaliśmy. 
~sobota~
K: Kimberli jesteś już gotowa ? 
J: Tak Kortni już schodzę. 

Wzięłam torbę i wyszłyśmy. Nie miałyśmy daleko. Gdy wchodziłyśmy zobaczyłyśmy chłopaków nad basen na dworze. Poszłyśmy do szatni, przebrałyśmy się w stroje. Ja w ten z gwiazdkami, a moja koleżanka w ten drugi.  
.

Wyszłyśmy i skierowałyśmy się w strone chłopaków. 
J: No siemka.
L: hej.
K: cześć.
Z: dzień dobry piękne panie.
Zaczęliśmy się śmiać. Po jakimś czasie Zayn i Kortni zniknęli, a ja z Liam siedziałam nad brzegiem. 
L: Idziemy popływać.?
J: Jasne, czemu nie. 
Weszliśmy do wody. Zaczęliśmy się wygłupiać. Chlapaliśmy się, podtapialiśmy i ogólnie zachowywaliśmy się jak dzieci. Zostaliśmy sami, bo Zayn z Kortni poszli już do domów. 

J: Liam ja się już zbieram, bo mi trochę zimno. 
L: okej to spotkamy się przed wyjściem.
Przytuliłam chłopaka i poszłam się przebrać. Wysuszyłam włosy, co zajęło mi najwięcej czasu, przebrałam się w moje ubranie, które dzisiaj wyglądało tak: 
Włosy związałam w niedbałego koczka i wyszłam. Chłopak już stał.
J: Dziękuję ci za dzisiaj, świetnie się bawiłam.
L: ja też. Może cię odporowadze ?
J: jak ci się chce.
Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się do mojego domu. Nie było daleko.
J: Dziękuję Ci jeszcze raz. Było niesamowicie.
L: Nie ma za co. Też się świetnie bawiłem.
J: Muszę ci się odwdzięczyć.
L: a ja już nawet wiem jak.
Chłopak się do mnie przybliżył i pocałował. To było idealne zakończenie, idealnego dnia. <3



No to dzisiaj, taki fajny. xDD. Ostatnio zaczęły pojawiać się  komentarze co bardzo mnie cieszy. Serdecznie Dziękuję. <3 
ps.. przepraszam za błędy. ;)

2 komentarze:

  1. Nie obraziłabym się gdyby w mojej klasie pojawili się tacy nowi uczniowie :3
    A co do imaginu to jest super :D

    OdpowiedzUsuń
  2. haha a wiesz, ja też bym chciała. ;) Dziękuję. ;)

    OdpowiedzUsuń