niedziela, 24 lutego 2013

Louis.

Siedzę w szkole. Ostatnia lekcja, angielski i można iść do domu. Nagle podbiega do mnie moja przyjaciółka Mary.
M: Lili .!!!
J: co się stało ?
M: słyszałaś o konkursie ?
J: yy nie.. jakim ?
M: noo dla śpiewaków.
J: dla wokalistów głupku. - hahaha ona jest walnięta, ale i tak ją kocham.
M: no mniejsza o to, ale ty idziesz .!
J: co.?!
M: no przecież ty zajebiście śpiewasz.!!
J; nie ja nie ide.
M: już za późno... zapisałam cię.
J: ej no zabiję cię.!!!
Ma szczęście, że zadzwonił dzwonek na lekcję. Te 45 minut minęło szybko.. Cały czas myślałam o tym konkursie. Jak mam wziąć w nim udział to muszę coś się dowiedzieć na ten temat. Po lekcji poszłam z Mary do tablicy, na której wysiało ogłoszenie. uczestnik ma zaśpiewać jedną piosenkę wybraną przez siebie, nie wiadomo kto sędziuję. Przesłuchania są jutro czyli w sobotę o 12. Nie ma co Mary mnie w to wciągnęła więc idzie ze mną. 
J: Mary kochanie a wiesz co...
M: co chcesz .?
J: wciągnęłaś mnie w to więc mi pomożesz.
M: w jakim sensie .?
J: wejdziesz tam ze mną i zagrasz na pianinie. 
M: noo ej..
J: wciągnęłaś mnie więc pomagasz.
M: ale jesteś zapisana tylko ty.
J: ale na plakacie było napisane, że można z własnym akompaniamentem. 
M: no dobra. 
J: to idziemy do ciebie ćwiczyć. 
Westchnęłyśmy obie i poszłyśmy do domu Mary. Na początku nie mogłyśmy się zdecydować jaką piosenkę wybrać, ale w końcu stwierdziłyśmy, że weźmiemy Last First Kiss - 1D tylko ją trochę przerobimy. Próbowałam namówić M żebyśmy zrobiły duet, ale ona powiedziała, że jestem tylko ja. Co za party osioł. W końcu nam się udało. Ćwiczyłyśmy cały dzień i na reszcie wyszło to co chciałyśmy. Mary na pianinie grała mniej więcej tak a ja śpiewałam. Wyszło cudownie. Stwierdziłyśmy, że zostanę u niej na noc i rano pójdziemy razem do szkoły. Koło godziny 23 zakończyłyśmy przygotowania i poszłyśmy spać.

~następny dzień.~
Jesteśmy już w szkole. Zaraz mamy tam wejść i zaprezentować to co nam wyszło. Straszni się denerwuję. Minęło pięc minut i nas wezwali. 
J: Mary boję się.
M: będzie dobrze. 
Przytuliłyśmy się i weszłyśmy. Wchodzimy do sali i co widzimy.. One Direction we własnej osobie. Teraz to już całkiem nie możemy zawalić, jeszcze ich piosnka. Spojrzałyśmy się na siebie i nie wiedziałyśmy co mamy robić, ale ktoś nam przerwał rozmyślenia..
H: noo więc. Jak macie na imię i co zagracie, bądź zaśpiewacie.?
J: Ja jestem Lili a to Mary. Ja zaśpiewamy Last First Kiss.
N: fanki ?
M: takie tycie fanki. 
Uśmiechnęłam się do Mary i pokazałam na pianino obok.
Li: no to śpiewajcie. 
J: no tylko Louis musi nam pianino zwolnić.
Spojrzał się na nas, uśmiechnął i podszedł do chłopaków. Mary usiadała i położyła ręce na klawiaturze. 
M: gotowa ?
J: tak.
M: to zaczynam.
Zaczęło się. Zaczęłam śpiewać. Starałam się jak mogłam. Miny chłopców wcale nie pomagały, wręcz przeciwnie. Boję się jak cholercia, ale staram się rozluźnić. 
J: ... Your last first kiss. - zaśpiewałam końcówkę i spojrzałam na Mary, a później na chłopców. 
H: wooow.
Li: poczekajcie na korytarzu, zaraz wybierzemy zwycięzców.
Złapałam Mary za rękę i wyszłyśmy.
M: stara byłaś genialna.
J: nie wiem.
M: byłaś meeega. a końcówka. oo kurwa było zajebiście.
J: ty też byłaś mega.
M: teraz tylko musimy poczekać.
Usiadłyśmy pod ścianę i całe się trzęsłyśmy. To było coś niesamowitego. 
Z: wszystkich uczestników zapraszamy do środka.
Mary na mnie spojrzała i złapała za rękę.
M: no to teraz módlmy się.
J: chodź.
Weszłyśmy do sali gdzie stali chłopcy i jeszcze jakiś chłopak. 
Lou: no więc, zaczynamy.
Li: trzecie miejsce zajmuję ..... Alex. 
Dziewczyna spojrzała na nas wszystkich i wyszła.
N: drugie miejsce zajął...... Beck.
Ścisnęłam mocniej rękę Mary. Dziewczyna mnie przytuliła.
H: pierwsze miejsce należy do .....  
Lou: dooo Lili i Mary.
J: coo.?!!
Przytuliłyśmy się i płakałyśmy. To było coś pięknego. Wszyscy się rozeszli, zostaliśmy tylko my.
N: ale to nie koniec. 
M: ale jak to ?
Z: nagrodą jest to, że wystąpicie na jednym z naszych koncertów.
Nie mogłam w to uwierzyć. Rozpłakałam się i wybiegłam na korytarz. Odruchowo pobiegłam pod swoją szafkę i usiadłam na podłodze opierając się o nią. Podciągnęłam kolana pod brodę i nie mogłam uwierzyć w to co się stało. To jest nie możliwe. Moje największe marzenie właśnie się spełnia.
Lou: wszystko w porządku.?
Podniosłam głowę i zobaczyłam Lou. 
J: tak wszystko gra.
L: to dlaczego płaczesz.?
J: nie mogę uwierzyć w to co się dzieje.
Louis mnie przytulił.a ja kretynka nie świadomie powiedziałam:
J: no i właśnie spełniłeś moje drugie marzenie.
Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, a ja się zarumieniłam.
L: nie rozumiem. to co było pierwszym ? 
Zaczęłam się śmiać. 
J: pierwsze było wystąpienie na dużej scenie, które się dzisiaj spełniło, drugie to było, że ..... 
L: no mów.
J: wstydzę się. 
L: oj no mów, nie masz czego.
J: no dobra zawsze chciałam żebyś mnie przytulił. 
Zaczęliśmy się śmiać.
J: ale jest jeszcze jedno.
L: jakie ?
J: tego już ci nie powiem. - odkąd pamiętam zawsze mi się podobał i chciałam z nim być, ale to jest nie możliwe.
L: dlaczego ?
J: boję się.
L: a kiedy mi powiesz ?
J: może po koncercie.
Uśmiechnął się i wstaliśmy. Napisałam Mary, że idę do domu. Louis mnie odprowadził. Świetnie się z nim bawiłam. 



~dwa tygodnie później~
Nadszedł dzień koncertu. Ja i Mary straszni się denerwujemy. Teraz śpiewają Little Things, a później mamy wejść my. 
J: o kurwa skończyli.
M: nie bój się damy radę.
Nagle Louis wypalił, że mamy już wchodzić.. Mary popchnęła mnie na scene i podeszłyśmy do chłopaków. Rozległ się brawa. J: no to zaczynamy. - powiedziałam do siebie i jak Mary zaczęła grać ja zaczęłam śpiewać. Louis dobrze wiedział, że się denerwuję więc mi pomógł i zaczął śpiewać ze mną. Po skończonej piosence już miałyśmy schodzić ze sceny, kiedy Lou i Harry złapali mnie i Mary. Najpierw zaczął gadać Hazza.
H: Mary ... boo ja no...
M: zamknij się wiem o co chodzi.
Pocałował ją.
H: ale skąd .?
M: na pewnej próbie Lou się wygadał.
znowu zaczęli się całować. Teraz powiedział Lou. 
L: miałaś mi dzisiaj powiedzieć swoje trzecie marzenie.
J: spójrz na nich i się domyśl. - odwrócił głowę w ich stronę, za chwilę w moją i mnie pocałował.
L: nie znamy się długo, ale ja cię normalnie kocham. 
J: ja ciebie też.
Rozległ się brawa, niektóre dziewczyny płakały, a inne piszczały. Ogólnie moje życie stało się .... nie wiem. Osoba, którą kochał pomogła spełnić mi marzenia, to chyba dobrze nie ?



co sądzicie ? osobiście nie lubie tego imagina, ale coś mnie naszło na takiego. ;0


5 komentarzy:

  1. Super^^
    Czekam na kolejny ;>
    + Zapraszam na mojego nowego bloga, którego pisze z przyjaciółką, tutaj jest link : http://i-just-call-to-say-iloveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mowiac to chyba najbardziej mi sie podoba ze wszystkich! ;* jest super ^^
    ~Klaudia ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny ;*
    = Talka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bekowy ;3
    Dalej ;>
    + Wera

    OdpowiedzUsuń