H: dlaczego tu siedzisz ?
J: gram, myślę, zastanawiam się nad wszystkim.
H: chodź do nas.
J: może zaraz przyjdę.
H: to ja posiedzę z tobą.
J: co cie gryzie Harry ?
H: nic.
J: proszę cie. znamy się dość długo wiem kiedy nie mówisz prawdy.
H: nic się nie stało. Jestem smutny, że ostatnio się od siebie oddalamy.
To co on mówi to prawda. Oni mają próby do trasy, a ja coraz więcej sesji. Jest mi przykro z tego powodu, ale to nie nasza wina przecież.
J: Harry mi też jest z tym trudno. - powiedziałam i miałam szklanki w oczach.
H: ej ale nie płacz, bo ja też zacznę.
J: ale to jest na prawdę smutne... kiedyś siedzieliśmy cały czas razem a teraz ? Louis nie wychodzi z pokoju, Zayn'a cały czas nie ma w domu, Niall tylko je, a Liam...? On też cały czas siedzi sam. - nic nie odpowiedział tylko wtulił mnie w swoje ramiona.
H: mam pomysł.!-krzyknął podekscytowany.
J: jaki mój geniuszu ?
H: pojedziemy na biwak ?
J: to jest... Genialne.!
Zaczęliśmy się śmiać.
H: chodź powiedzieć reszcie.
Złapał mnie za rękę i pomógł wstać. Zatrzymałam go na chwilę.
J: dziękuję.
H: nie ma za co. jesteśmy rodziną, więc powinniśmy się wspierać.
J: jaki filozof. - zaśmialiśmy się i weszliśmy do domu. Ja poszłam do kuchni. Siedział tam Niall i o dziwo jeszcze trzeźwy Zayn. Harry poszedł do Louis'a i Liam's.
J: ejj boo ja i Harry mamy sprawę.
N: jesteście razem ?!
J: nie nie.!! no co ty..
Z: co się stało.?
J: jedziemy na biwak. Tak Niall wszyscy ty też. Nie ma wykrętów.
N: no kurde, ale dlaczego ?
J: ostatnio się od siebie bardzo oddaliliśmy.
Z: Niall ona mówi prawdę. Powinniśmy pojechać.
N: to jedziemy.
Zrobiliśmy grupowe tulenie i poszliśmy do salonu. Tam siedziała już reszta.
Li: to kiedy jedziemy i gdzie ?
Lou: może nad jezioro tam gdzie kiedyś.?
J: tak to dobry pomysł.
H; okej to już wiemy gdzie, tylko kiedy ?
Z: może już jutro ?
N: im więcej czasu tym lepiej.
J: czyli jedziemy jutro ?
Wszyscy pokiwali twierdząco głowami i zapadła cisza. NIkt się nie odzywa. Lou i Harry tylko się na siebie patrzą, Niall je kanapkę tak ja cały czas, Zayn coś majstruje w telefonie, a Liam patrzy na stół. Mam tego serdecznie dość.. kiedyś nie brakowało nam tematu, a teraz.? Jakbyśmy się nie znali. To mnie przerasta... Wiedziałam, że kiedyś wybuchnę i to się właśnie zaraz stanie.
J: mam tego dość.!! - krzyknęłam i się rozpłakałam. Zayn aż upuścił telefon... NIall jako, że siedział najbliżej, przytulił mnie.
N: już spokojnie..
J: jak ja mam być spokojna ?! Nie widzicie co się dzieje ?
Wszyscy spojrzeli się na siebie jakby nie wiedzieli o czym mówię.
J: Harry miałeś rację w tym co powiedziałeś nad basenem.
Lou: yyy ale o co chodzi ?
J: kiedyś byliśmy jedną, równie pierdolniętą rodziną, a teraz jesteśmy czym ?
Li: dalej jesteśmy rodziną.
J: nie Liam, nie ma "nas". Jestem ja, jesteś ty, Jest Niall, Zayn, Lou i Hazza. NIe ma tego co było, teraz są tylko zadufane w sobie osoby. Tak ja też. Nikt się o nikogo nie martwi..
H: <t.i.>, ale my dalej jesteśmy rodziną.
J: Nie Harry. Byliśmy rodziną. Teraz jest 6 całkiem nie znanych sobie osób. Idę spać, dobranoc.
Skończyłam swoją wypowiedź i uciekłam do siebie. Weszłam do pokoju i padłam na łóżko. Po jakiś 15 minutach wstała, wzięłam ze sobą piżamę i poszłam się wykąpać. Po drodze zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do łazienki. Jako, że jestem dziewczyną mam łazienkę w pokoju. Weszłam do pomieszczenia, nalałam wody do wanny, rozebrałam się i weszłam. Zdecydowanie tego potrzebowałam. Relaksujące kąpiel i można spokojnie pomyśleć. Siedziałam chyba z godzinę, gdy woda zaczęła się robić coraz chłodniejsza, wyszłam z niej wytarłam się ręcznikiem, ubrałam szorty i bokserkę i wyszłam. Od razu wskoczyłam do łóżka, nim się obejrzałam zasnęłam w objęciach Morfeusza.
~następny dzień, 10~
Obudziły mnie promienie słońca przedostające się do pokoju. Powoli wywlekłam się z łóżka i spojrzałam na zegarek. Coo.?! 10 ? Nie zdążę. Tak o 12 mieliśmy wyjechać, a ja muszę się spakować, ogarnąć, przebrać. Trzeba zagęścić ruchy. Szybko się przebrałam, jako, że było ładnie na dworze założyłam zwiewną sukienkę w kwiaty i niebieskie balerinki. Blond włosy zgarnęłam w niedbałego koczka. Szybko spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Akurat wyrobiłam się na 11.40. W salonie nie było nikogo. Weszłam do kuchni, tam siedzieli wszyscy. Spojrzeliśmy się na siebie, ale nic nie mówiliśmy. Ten wyjazd chyba nie będzie udany... mam takie wrażenie.
Zrobiłam sobie kakao i je powoli wypiłam.
Z: czas się zbierać. Gotowi ?
Pokiwaliśmy głowami, na tak i poszliśmy po walizki. Oczywiście ja ze swoją nie mogłam sobie poradzić. Wyszłam z pokoju i nie mogłam jej znieść.
Li: poczekaj pomogę ci.
J: dziękuję.
Liam wziął moją walizkę i poszliśmy do auta. Nasze auto jest sześcioosobowe. Dwa siedzenia z przodu oczywiście dla kierowcy i obok dla pasażera, z tyłu są trzy siedzenia i za nimi jeszcze jedno. Louis usiadł za kierownicę, obok niego Harry, NIall usiadł za Hazzą, później był Zayn i Liam, a ja usiadłam na tym ostatnim siedzeniu. Na początku było cicho, ale później wszyscy zaczęli gadać. Na mnie nikt nie zwracał uwagi, więc włożyłam słuchawki i puściłam muzykę.
Akurat leciała ich piosenka. Another World. Lubię ją, jest taka w moim stylu. Słuchałam jej i patrzyłam przez okno. Nagle dostałam w łepetyne, od Niall'era. Wygramolił się ze swojego siedzenia i przyszedł do mnie. Na niego też nie zwracali uwagi. Zaczęliśmy gadać i się śmiać. Nagle Niall wyciągnął piłkę.
J: czekaj.. co ty chcesz z nią zrobić.?
N: patrz.
Blondyn wziął ją w ręce i walnął w łeb Zayn'a. Zaczęłam się śmiać jak opętana, bo mina Malika była niezapomniana. Zaczęliśmy się przedrzeźniać. Podróż minęła nam bardzo szybko. Na miejscy chłopacy poszli po kluczyki od naszego domku i mogliśmy wejść. Był prześliczny tak jak zawsze z resztą, tylko, że był problem... Bo nasz domek 6 osobowy był zajęty i dostaliśmy z trzema sypialniami małżeńskimi... Ciekawe z kim będę musiała dzielić pokój.. Tylko nie z Liam'em.. Weszliśmy do salonu i od razu padliśmy na kanapę.
Lou: ej to jak ? kto z kim śpi ?
H: no jak to jak. Ja śpię z Zayn'em, ty z Niall'em a <t.i.> z Liam'em.
Nie mogłam uwierzyć.. Dlaczego ja ? Pewnie się domyslił... Rozbiegli się do swoich pokoi, a ja siedziałam i myślałam co zrobiłam, że mnie tak pokarał ?
Po jakiś 5 minutach zebrałam się z sofy i poszłam do naszego pokoju. Liam stał na balkonie a ja podziwiałam. Bardzo ładnie, tylko czemu jest jedno łóżko ?! Usiadłam na nie i spojrzałam się na chłopaka. Stał oparty o barierkę i myślał, postanowiłam podejść.
J: o czym myślisz ? - powiedziałam i stanęłam obok.
L: o wszystkim.
J: co się stało ?
L: jest pewna dziewczyna, która mi się podoba, ale boję się, że to zniszczy naszą przyjaźń... - zasmuciły mnie te słowa. Poczułam taką dziwną pustkę w sercu.
J: musisz jej powiedzieć, ale co z Dan.?
L: już nie jesteśmy razem, ale to już przeszłość, jak ja mam jej to powiedzieć ?
J: normalnie. Dzwoń do niej.
L: okej.
Wyszłam. Zostawiłam go samego. Zrobiło mi się mega smutno. Wyszłam z domu i poszłam na taki fajny mały pomost. Ostrożnie na nim usiadłam i myślałam. Nagle zadzwonił mój telefon. Liam.
J: no co jest ?
L: chce z tobą pogadać.. gdzie jesteś.?
J: na mostku koło naszego domku.
L: poczekaj na mnie.
J: okej.
Dziwne, ciekawe co chce mi powiedzieć. Nie minęło nawet 5 minut a on już był.
Nic nie powiedział, tylko spojrzał w moje oczy i pocałował. Na początku był to delikatny buziak, który dopiero później przemienił się w pełny zaufania i pragnienia pocałunek.
L: <t.i.> ja cię kocham.
J: Liam ... ja .. też, ale bałam ci się powiedzieć.
L: dlaczego .?
J: nie wiem, po prostu się bałam.
L: kochasz mnie ?
J: tak.
L:dlaczego ?
J: bo inaczej nie umiem bez ciebie żyć.
L: no ale czemu ?
J: no bo tak.
L: to znaczy jak ?
J: no po prostu tak.
L: wyjaśnij.
J: jesteś jak powietrze.
L: ale powietrze jest nie widzialne.
J: ale zawsze jest przy tobie.
L: ale go nie czujesz.
J: zawsze jest obok.
L: nie rozumiem cię.
J: zadam ci pytanie.. umiesz żyć bez powietrza .?
L: noo nie za bardzo.
J: no właśnie, jesteś jak powietrze, nie umiem bez ciebie żyć.
L: jesteś dziwna.
J: jestem sobą.
L: i za to cię kocham.
Po tych słowach złożył na mych ustach pocałunek, który zapamiętam na wieki.
No i powstał Liaś. To jest dziwne, nawet bardzo.. ;/ ale chce znać wasza opinię, którą możecie zostawić w postaci komentarza, anonimki też. ;) <3

Fajny ^^
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejnego ;*
powinien poojawić się jutro, ale nie wime bo nie mam pomysłu za bardzo.. ;/
UsuńCudowny, taki taki romantyczny :D
OdpowiedzUsuńWerka ;*
Słodki ;*
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny! ;)
=Marta ;p
Śliczny jest! ;p
OdpowiedzUsuńUwielbiam jak piszesz ;)
~Sandra ;3
Podoba mi się! ;>
OdpowiedzUsuńJest taki Sweetaśny ;3
~Justyna xd