Dokończyłam notkę na blogu i zeszłam na dół. Na kanapie siedzieli chłopacy i oglądali mecz. Polska-Irlandia. Oczywiście wszyscy byli za Irlandią, nawet ja. Pochodzę z Polski i kocham ten kraj, ale ... No własnie zawsze jest jakieś "ale". Siedzieli tak i darli te mordki, a ja poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kanapkę i gorącą czekoladę. Wracając do siebie zauważyłam, że mecz się już skończył. Poczłapałam do siebie i usiadłam koło łóżka. Wstawiłam gotową notkę na bloga i zamknęłam laptopa. Minęło z 15 minut i nagle wparowali chłopcy.
H: siemka mała.
J: hej. Jak tam mecz ?
N: 2:0 dla Irlandii.
J:to dobrze.
Li: co ty taka przymulona ?
J: aa nie dlaczego ?
Lou: Przecież widzimy. Co się dzieje ?
J: Nic Louis na prawdę . Jestem zmęczona.
Z:To chodźmy obejrzeć jakiś film.
Wszyscy się zgodzili, więc ja też. Zeszliśmy na dół. Niall i Louis poszli po coś do jedzenia, a Zayn wybierał film. Po chwili weszli chłopacy z miskami, które postawili na stole. Zayn wybrał film, padło na bajkę Garfield. Rozsiedliśmy się na kanapie i zaczęliśmy oglądać. Oczywiście nie obyło się bez komentarzy chłopców, przy których zwijałam się ze śmiechu.
~2 godziny później~
Film się już skończył,a my dalej siedzimy i gadamy. Wjechaliśmy na temat ferii, które się zaczynają za dwa dni. Praktycznie ferie mamy cały czas, bo mi chłopcy zabronili pracować po tym jak złamałam nogę.. Oczywiście upierałam się, że ja tak nie umiem, ale oni są uparci jak osły. Za to pomagam w domu, natomiast chłopacy akurat mają wolne.
N:co wy na to żebyśmy gdzieś wyjechali na ferie ?
J:ja z chęcią, ale gdzieś gdzie ciepło jest.
Z:no ona ma racje. Słońce, plaża te sprawy.
Lou:mi to obojętnie.
Chłopacy zaczęli dyskutować na temat miejsca, gdzie spędzimy ferie, a ja się zamyśliłam. Chłopców uważam za moją rodzinę, kocham ich jak braci, ale do Louis czuję coś więcej. Niall jest jak słodki szczeniaczek, go nie da się nie kochać. Liam jest jak starszy brat. Martwi się i zawsze służy pomocą. Zayn jest najlepszym człowiekiem na świecie. Udaję twardego, ale prywatnie jest bardzo kochany i uczuciowy. Harry jest jak człowiek wszystko w jednym. Przesympatyczny, czasami nieodpowiedzialny, ale jest po prostu sobą, a Louis... no własnie tu jest problem. Dla mnie jest on kimś cholernie ważnym. To go znam od początku. To dzięki niemu poznałam chłopaków. To dzięki niemu tu jestem. Na początku się przyjaźniliśmy, ale jak to bywa w przyjaźni damsko-męskiej, zawsze się ktoś zakocha.. No i padło na mnie. Z czasem się w nim zakochałam. Zaczęło się od tego jak mnie pocieszał, po pierwszym rozstaniu. Wtedy coś do niego poczułam, ale boję się mu to powiedzieć. Boję się, że to zniszczy to co jest między nami. Tylko Liam o tym wie. Zawsze stara się mi pomóc, za co jestem mu bardzo wdzięczna. On jest...
N:co myślisz <t.i.>- wyrwał mnie z rozmyśleń blondynek. Szczerze mówiąc nie słuchałam ich.
J:yy coo ?
H:co myślisz o wyjeździe.?
J: a no tak.. yhyy.. mi pasuję. - nie wiem o czy oni gadali, ale nie chciałam żeby wyszło, że ich nie słuchałam.
Z:to super jedziemy do Hiszpanii za dwa dni.
Posiedzieliśmy tak jeszcze trochę i obmawialiśmy szczegóły. Tym razem ich słuchałam, lecz po chwili stwierdziłam, że idę spać.
J: Ja idę spać. Dobranoc.
powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
~dzień wyjazdu~
Dzisiaj wyjeżdżamy. Samolot mamy o 9, a teraz jest 5.. Oczywiście wstałam wcześniej, bo mnie ktoś obudził... Nie nawiedzę ich za to. Harry mnie obudził, a sam se jeszcze śpi. Ja niestety jak się obudzę, nie mogę zasnąć. Dopakowałam resztę rzeczy i zeszłam na dół, przy okazji zabrałam ze sobą od razu walizkę. Zwlokłam ją ze schodów i poszłam do kuchni. Postanowiłam zrobić śniadanie sobie i chłopcom, bo oni jeszcze śpią. Zaczęłam robić jajecznicę, gdy usłyszałam, że ktoś schodzi ze schodów.
Li: Dzień dobry.
J: Hej Liam.
L: a ty czemu nie śpisz.?
J: Harry mnie obudził a ty ?
L:nie mogę spać.
J:coś się stało ?
L:po zerwaniu z Dan nie mogę spać.
J:Liam nie przejmuj się, zerwaliście miesiąc temu. proszę. jak się smucisz, to mi się płakać chce.
L:dziękuję.
Podszedł do mnie i przytulił. Zrobiliśmy razem śniadanie i poszliśmy obudzić chłopców. Ja poszłam do Zayn'a i Louis'a, a Liam do Hazzy i Niall'a. Z Zayn'em było źle. Nie chciał wstać, więc poszłam do wc, nalałam wody do kubka do zębów i wylałam na niego od razu wstał, po czym zaczął mnie gonić. Uciekłam do Lou.
Z:zabiję cię.!!
J: aaa Louis ratuj.!!!
Wbiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Zayn się dobijał, przez co Louis się podniósł. Podszedł do drzwi i otworzył, ale dostał w twarz. Bo Zayn nie zauważył i myślał, że to drzwi. Zaczęłam się tak śmiać, że turlałam się po podłodze. To wyglądało przekomicznie. Gdy się już ogarnęłam, poszłam się przebrać. Założyłam czarne szorty i białą koszulkę Niallera. Gotowa zeszłam na dół gdzie czekali chłopcy. Pojechaliśmy na lotnisko i skierowaliśmy się na odprawę. Po niecałych 10 minutach siedzieliśmy w samolocie. Nim się obejrzałam zasnęłam.
~kilka dni później w Hiszpanii~
Jesteśmy tu już dwa dni. Oczywiście mam przesrane, bo muszę dzielić pokój z Harry'm... a przy nim nie da się spać, bo albo się bijemy albo gadamy całą noc. Dzisiaj idziemy na plażę. Założyłam to bikini:
a na to, śliczną, zwiewną sukienkę (tylko sukienka) i czarne sandałki:
Spakowałam jeszcze ręcznik, olejek i wyszłam. Reszta siedziała na dole, więc wyszliśmy. Szwędaliśmy się po mieście, aż w końcu znaleźliśmy miejsce gdzie nikogo nie było. Chłopcy od razu pobiegli się kąpać, a ja się zaczęłam opalać. Nagle podszedł do mnie jakiś przystojny hiszpan. Zaczęliśmy rozmawiać i całkiem dobrze nam to szło. Śmialiśmy się i było fajnie. Spojrzałam w stronę chłopców i zobaczyłam, że dziwnie się patrzą. Chłopak chciał żebym się z nim przeszła, więc się zgodziłam. Wstałam i skierowaliśmy się w stronę brzegu. Nagle podszedł Louis.
L:sory gościu, ale ona jest zajęta.
J:coo ?
L:chodź idziemy już.
J:Louis czy ty wszystko musisz spieprzyć ? - kurde ten koleś na serio mi się podobał i myślałam, że może przy nim zapomnę o Lou.
L:przepraszam.
J:zostaw mnie w spokoju.!
Pobiegłam po swoje rzeczy i poszłam. Na serio mnie wkurzył. O co mu właściwie chodziło ? Poszłam do naszego hotelu. Nie chciałam iść do pokoju, więc skierowałam się na basen. Siedziałam i myślałam o co mu chodziło. Po co to zrobił. Siedziałam tam dobre kilka godzin. Mój telefon cały czas dzwonił, więc się wkurzyłam i go tak jakby utopiłam.. Upss.. Poszłam do wc. Postanowiłam, że idę się zabawić. Przebrałam się w sukienkę i poszłam do pokoju. Na szczęście nie było nikogo. Szybko ogarnęłam włosy i twarz. Wzięłam czarną kopertówkę i założyłam czarne szpilki. Gdy wychodziłam trafiłam na chłopców.
Z:gdzie idziesz ?
J:do klubu.
Lou:sama ?
J:a co nie mogę ?
Spojrzeli się na mnie, a ja poszłam dalej. Dzisiaj chciał od niech odpocząć. Gdy wyszłam z budynku skierowałam się w stronę jakiejś knajpki. Kupiłam sobie drinka i wyszłam. Chodziłam po mieście. Cały czas myślałam o tym co się dzisiaj stało. łaziłam tak ze dwie godziny. Jakoś przeszła mi ochota na pójście do klubu. Nogi wchodziły mi w dupę. Nie potrzebnie zakładałam obcasy. Zdjęłam je i poszłam w stronę hotelu. Jakoś o 24 byłam na miejscu. Weszłam do środka i skierowałam się do windy. Poczekałam chwilę i weszłam do środka. Nacisnęłam 2 i pojechałam. Gdy weszłam do pokoju, było ciemno. Zapaliłam światło i zobaczyłam Lou. Uśmiech od razu zszedł mi z twarzy. Dzisiaj na serio mnie wkurzył. Zdjęłam buty i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po chwili byłam cała mokra. Szybko się wykąpałam. Ciało wytarłam białym ręcznikiem, w którym wyszłam, bo nie wzięłam piżamy. Wyszłam i kogo zobaczyłam. Czemu on tu siedzi.. Nie odzywałam się.
L: mała... chciałem przeprosić. Wiem, że nawaliłem.
Dalej nic nie mówiłam. Na dzisiaj miałam go dość. Wyjęłam z szuflady spodenki Hazzy i je założyłam, następnie sięgnęłam po swoją koszulkę.
L:co mam zrobić żebyś przestała się gniewać ? Na serio przepraszam.
Dalej nic nie mówiłam. Skierowałam się do wyjścia. Wyszłam z pokoju i poszłam do Liam'a. Gdy weszłam od razu się rozpłakałam. nie wiem co mam robić.
Li: co się stało.?
J: Liam ja nie wiem co mam robić.
L: chodzi o Louis'a prawda ?
Pokiwałam głową. Li podszedł do mnie i przytulił.
L:wybacz mu. On jest zazdrosny.
J: ale dlaczego ?
L: na serio nie widzisz ?
J: ale kurwa czego ?!
Liam wytarł łzy spływające po moich policzkach i zaczął mówić. Wsłuchiwałam się w każde jego słowo. Czemu Louis mi nie powiedział, że coś do mnie czuje ? Czemu życie jest takie trudne ?
L:idź do niego.
J: ale ja się boje.
L: dasz rade idź.
J: okej. Kocham cię Liam.
L: trzymam kciuki.
Przytuliłam go ostatni raz i poszłam do pokoju. Dalej siedział na łóżku. Wpatrywał się w okno. Podeszłam do niego po cichu i przytuliłam od tyłu.
Louis się zdziwił. Odwrócił mnie tak, że siedziałam mu na kolanach.
Lou: przepraszam. Zachowałam się jak dzieciak.
J: to prawda. wkurzyłeś mnie.
L:Przepraszam na prawdę nie chciałem. Jeszcze jak ten koleś podszedł do ciebie i cię objął... Po prostu się wkurzyłem.
J:Louis...
L:co jest ?
J: chce ci coś powiedzieć. Kryłam to w sobie od długie czasu, ale ja już tak nie umiem.
L: co się stało ?
J: Kocham cię. Nie tak jak brata czy przyjaciela. Kocham Cię jak osobę, z którą chce się związać na całe życie. Kocham Cię jak nikogo innego na świecie. Jak tego nie uszanujesz zrozumiem to. - przerwałam i się trochę popłakałam. Wytarł moje łzy.
L: też chce ci coś powiedzieć. kocham Cię. to z tobą chce przejść przez życie, chce żebyś to ty była matką moich dzieci. Chce żebyś to ty uczyniła mnie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie. To przy tobie chce się zestarzeć. Kocham Cię. Chciałem Ci to powiedzieć dzisiaj, ale jak zobaczyłem tego palanta to coś we mnie pękło. poczułem się zazdr...
Przerwałam mu pocałunkiem. Zaczął jeździć rękami po moich plecach. Położyliśmy się i każdy wie co się działo później.
~3 lata później~
To dziś. Dzisiaj zostanę panią Tomlison. Bardzo sie z tego ciesze. Dzięki tym wakacjom poznałam swą prawdziwą miłość. Jak w każdym związku są wzloty i upadki. Tak samo jest w naszym. Kłócimy się, ale za 10 minut jest wszystko okej, a ostatniej nocy w Hiszpanii nie zapomnę. Dzięki temu dzisiaj jestem matką Tommy'ego. Tak. Mamy synka. Louis, Tommy, Niall, Harry, Zayn i Liam. Dziś z ręką na sercu mogę powiedzieć, że są to najważniejsi mężczyźni w moim życiu.
No to mamy Louis'a. Zdecydowanie jeden z lepszych moich imaginów. Możliwe, że dzisiaj pojawi się też jeszcze jedne, ale nie wiem. Mam nadzieję, że wam też się podoba. ;) Opinię zostawcie w komentarzach. ;) <3
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru. ;)


.jpg)
Świetny, podoba mi się.! xd
OdpowiedzUsuńPiękny, super, wspaniały ;) Brakuje przymiotników żeby go opisac! ;0 + To dobrze że wreszcie można komentowac anonimowo, bo ja kont na tych stronach nie mam ;3
OdpowiedzUsuńFajny, next please! ;p
OdpowiedzUsuńhaha dzięki. ;)
OdpowiedzUsuń