M: mamo, ale ja nie chce wyjeżdżać.
M: Martuś, kochanie, tam będzie nam lepiej.
M: no, ale co z przyjaciółmi, szkołą a przede wszystkim Marcinem .?
M: Myszko decyzja już podjęta, jutro z rana wyjeżdżamy. - rozpłakałam się. Tak z dnia na dzień, dowiaduję się, że mam opuścić moja kochane miasto i wyjechać do Londynu. Nie to, że nie chce tam wyjechać, odkąd pamiętam to było moje marzenie, ale dlaczego teraz .? Dlaczego jak wszystko na reszcie zaczęło się układać.? Dlaczego jak znowu jestem z Marcinem .? Tak mi go brakowało i teraz znowu mam go zostawić . Z Marcinem i przyjaciółmi się już pożegnałam, co sprawiło mi wiele bólu. Zostawić przyjaciół jest trudno, a co dopiero chłopaka, z którym jest się dwa lata. Spakowałam się wczoraj, mama mi pomogła. Część moich rzeczy jest już w Londynie. Jak myślę o tym to mi się płakać chce. A wiecie co jest najlepsze. ? Moja mama jest menadżerem i ogólnie pracuję w środowisku gwiazd. Położyłam się na łóżku i zastanawiałam jak będzie wyglądać moje nowe życie. O tyle dobrze, że mam 19 lat i skończyłam już szkołę. Nagle do mojego pokoju weszła mama.
M: córciu ja przepraszam za ten wyjazd, ale nic na to nie poradzę.
M: mamoo nie gniewam się, ale jest mi smutno, że to wszystko zostawiam.
M: dasz radę mała.
M: maamoo. nie mów mała.
M: doobrze, ale kładź się już bo jutro z rana wyjeżdżamy.
M: dobranoc w takim razie.
M: dobranoc Marta.
Mama wyszła z pokoju, a ja wzięłam swą piżamkę i poczłapałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i poszłam się położyć. Nim się obejrzałam, zasnęłam.
~następny dzień, godzina 7.00, na lotnisku~
M: Marta chodź już, musimy iść.
M: okej. papa Ali. Kocham cię.
A: ja ciebie też. Dasz radę.
Płakałyśmy obie. Ali to moja przyjaciółka, którą kocham ponad wszystko. Przytuliłam ją ostatni raz i poszłam z mamą na odprawę. Nie trwałą ona długo. Po 15 minutach siedziałam już na swoim miejscu.
M: kochanie zobaczysz, będzie dobrze.
Chciałam odpowiedzieć, ale dostałam sms'a. Co najlepsze od Marcina.
"To nie ma sensu. Nasz związek nie ma sensu, tym bardziej, że wyjechałaś. Przykro mi, ale to koniec. Zapomnij o tym co było, a co najważniejsze zapomnij o mnie. Przepraszam."
Popłakałam się. Mama zabrała telefon i przeczytała.
M: nie martw się, to zwykła świnia.
M: dziękuję mamo. - przytuliłyśmy się. Resztę lotu spędziłam na usuwaniu zdjęć z Marcinem i wszystkich sms'ów. Leciałam po zdjęciach w galerii i natrafiłam na zdjęcie 1D. Wspominałam, że mam na nich fazę i jestem directioner .? Jak nie to przepraszam, ale mówię teraz. Między innymi to jest powód mojej przeprowadzki. Mama została ich menadżerem. Cieszę się, ale to oni by mogli przylecieć do nas a nie my do nich.
~Londyn, już w domu~
M: mamo, a gdzie jest mój pokój .?
M: po schodach, na końcu korytarza, po prawej.
Wzięłam swoje walizki i poszłam go zobaczyć. Głęboki oddech i wchodzę. Jest cuudny.!! śliczny, przepiękny, a przede wszystkim ogromny. Ściany są blado różowe, duża, czarna szafa z lustrem, dwuosobowe łóżko, panele. Po prostu cudowny, ale są jeszcze jedne drzwi. Po woli do nich podeszłam. Otworzyłam i ukazał mi się raj. Wielka garderoba, w której są już moje ubrania. ? Co one tu robią .? Podeszłam do szafki i zobaczyłam białą karteczkę z narysowaną minką ;D.
"Hej. Mamy nadzieję, że nie gniewasz się o to, że rozpakowaliśmy twoje ubrania. Hazza je poukładał, więc powinno być dobrze. Do zobaczenia o 5.
Niall, Liam, Louis, Zayn i Harry.
ps.. WITAMY W LONDYNIE.!!"
nie wierzę. ! One Direction dotykało moje ciuchy, co za przypał... Jest tak bluza, koszulka, full cap i trampki z nimi.! Jak ich zobaczę to spale się ze wstydu. No, ale mniejsza o to. Ciekawe dokąd prowadzą te drzwi. Pomyślałam. Przeogromna i prześliczna łazienka, z wielgaśną wanną i prysznicem. Normalnie raj dla każdej dziewczyny. Spojrzałam na zegarek. 4.35 pm. Zaraz będą chłopcy.
M: Marta chodź na dół.!!! Mamy gości.!!
Moja mama nieźle się wydarła. To chyba oni. Okej no to idę. Schodzę po schodach i mam przed sobą cudowny obrazek. Całę One Direction too coś owww .. xD.
M: marta poznaj Niall'a, Harre'go...
M: mamo wiem kim są. Nie musisz ich przedstawiać. - Uśmiechnęłam się delikatnie i się przedstawiłam.
M: jestem Marta, ale możecie mówić Mi.
1D: hej - zawołali wszyscy radośnie.
M: chodźcie do salonu.
Poszliśmy tam i usiedliśmy na kanapach. Mama zaczęła omawiać z nimi co i jak, a ja się wsłuchiwałam w ich rozmowę. Po chyba 2 godzinach mama dostała telefon ze studia, że musi przyjechać, więc zostaliśmy sami.
M: to może chodźcie do mnie tam pooglądamy jakiś film .?
Li: jasne.
zebraliśmy się i powędrowaliśmy na górę.
M: rozgośćcie się, a ja na chwilę do wc skoczę.
N: postaramy się niczego nie rozwalić.
Skierowałam się do łazienki. Spojrzałam do lustra i stwierdziłam, że wyglądam okropnie. Ogarnęłam szybko twarz i rozczesałam włosy. Po 5 minutach wyszłam, a to co zobaczyłam w pokoju mnie przeraziło, a za razem bardzo rozśmieszyło ....
tak więc koniec części pierwszej, którą kompletnie zawaliłam... Przepraszam. <3 <3 zostawcie komentarze czy może być i czy opłaca się pisać go dalej i na koniec takie tam, nasze słodkie mordeczki. ;) Love You Guys. ;*

Nie łżyj! Niczego nie zawaliłaś, bo to jest zajebiste!
OdpowiedzUsuńhaha dziękuję. <3 ;* too bardzo miłe wiedzieć co uważasz. ;)
UsuńAww... Dziękuje moja Marcheweczko!!! Kocham Cię!! Daj jutro albo dzisiaj następny rozdział!! Plose... :*** <33333333 ♥ xx
OdpowiedzUsuńDodam jutro, bo dzisiaj już mi się nie chce pisać. ;( kocham cię też.!! jestę marchwią. haha jak Lou, ale żeś trafiło do niego mnie najabardziej ciągnie. hahaa
UsuńCiekawie się zapowiada :3 <3
OdpowiedzUsuńCzekam na dalsze części :D
A widzisz... Dobra Ja Lece... Papapa :**** Jednokierunkowych!! <33333 1D FOREVER!!! <33333 xx
OdpowiedzUsuńpapapa. <3
UsuńJeeej cudowny.! Zakochałąm się.! <3
OdpowiedzUsuńOpłaca się pisac dalej, bo jest świetny.! ;>
Next, please.!
Jula ;*