piątek, 1 marca 2013

Harry.

Siedziałam w domu, słuchałam muzyki i pisałam kolejny rozdział mojego opowiadania o 1D. Tak jestem Directioner. Mam 18 lat, a moimi braćmi są Dean, Kieran i Sean. Należą oni do jednego zespołu ROOM 94. Jest jeszcze Kit. Siedziałam z Dean'em w domu a reszta wybyła. Akurat się włączyłam piosenka zespołu moich braci Ignorance Is Bliss. Zaraz do pokoju wbiegł blondyn.
D: co tam porabiasz siostra .?
J: nudzę się, a ty.?
D: no w sumie też.
Na chwile zapadła cisza. Trwała ona może z 5 minut.
D: mam pomysł, daj komputer.
J: okeej. - podałam urządzenie i patrzyłam na ekran.
D: robimy tc. 
J: podoba mi się ten pomysł. 
ZA chwilę byliśmy już w necie. Oczywiście mój brat porozsyłał link na twitterze i byyło maaaase widzów.
-noo więc, siemanko. Dzisiaj nie jestem sam. - powiedział D i się na mnie spojrzał. - jest ze mną pewna śliczna dziewczyna. - wytrzeszczyłam oczy, a on skierował laptopa w moją stronę. - no więc tą śliczną dziewczyną jest <t.i.> moja siostra.
J: heej. - powiedziałam i się zaczęło. Puściłam muzykę, a mianowicie piosenkę The End, też zespołu mojego brata. Zaczęliśmy się wygłupiać i odpowiadać na pytania. 
D: noo księżniczko jest do ciebie pytanie..
J: do mnie .? czytaj.
D: masz chłopaka bądź dziewczynę .?
J: hahhaha dziewczyny nie mam, ale za to mam czterech przystojniaków pod dachem.  - Dean pocałował mnie w policzek i zaczęliśmy się śmiać. Za chwilę posypały się hejty, że mam się odwalić od chłopaków.
J: ludzie. Kit ma dziewczynę, która jest moją przyjaciółką, a Dean, Sean i Kieran to moi bracia.!
To było przegięcie. Zaczęli mnie jechać od dziwek i bardzo podobnych. Nagle pojawił się koleś co miał nazwę Hazz. Domyśliłam się, że to Harry bo mój brat i on to najlepsi kumple. Napisał, że zadzwoni na skajpaju. Pożegnaliśmy się i wyłączyliśmy.
J: nigdy więcej.
D: oj nie było tak źle.
J: poza tymi hejtami wcale.
D: boosz przecież ty jesteś naszą siostrą.
J: tak i chodźmy się wyruchać w kiblu może. - wybuchnęliśmy śmiechem i zalogowaliśmy się na skypa. D zadzwonił do Harrego. Rozmawiali o najbliższym koncercie moich braci i Hazza powiedział, że na pewno będzie z chłopakami. 




~02.03. koncert ROOM 94, przy okazji moje urodziny~
Siedzimy na wielkiej sali. Chłopcy mają ostatnią próbę, a ja siedzę i się im przyglądam. Po 40 minutach zaczęli zbierać się fani, a ja zwiałam za kulisy. Kieran zaczął śpiewać. Na początek piosenka Tonight, później cover jakiejś tam innej, później The End i tak dalej. Po 2 godzinach nadszedł czas na ostatnią piosenkę. Moją ulubioną. You Got It Wrong. 
K: a teraz zapraszam na scenę, wspaniałą osobę, bliską memu sercu.
Chłopcy spojrzeli na mnie, a później podbiegł Dean i wciągnął mnie na scenę. 
K: moja droga księżniczko. - byłam młodsza i zawsze tak mnie nazywał, z resztą reszta też. 
K: wiem, że lubisz tą piosenkę co zaraz zagramy, wiem, że czasem masz mnie dość i nie. Nie zapomnieliśmy o twoich 19 urodzinach. - Łza zakręciła mi się w oku. To najwspanialszy prezent. 
K: ale to nie koniec. Mamy dla ciebie coś jeszcze, ale to zobaczysz później.  no a teraz zaczynamy.
J: nie poczekaj. Wiem, że wiesz o mnie dużo. Tobie i chłopakom się zawsze zwierzam. Tylko ty znasz moje największe marzenie. Ale nie wiesz jednego. - Kieran spojrzał na mnie dziwnie,a ja się popłakałam. 
K: czego nie wiem .?
J: jak bardzo cię kocham braciszku. - przytuliłam się do niego, a na hali rozniosło się głośne" aww". 
Teraz powiedziałam do mikrofonu.
J: nie zapominając.. Kieran kocham cię i jesteś dla mnie ważny, Dean ciebie moja księżniczko kocham takk ogromnie jak ty żel do włosów, Sean ty zawsze ze mną wytrzymasz i mnie pocieszysz.  - na sali rozniosły się brawa, nie dali mi dojść do słowa. 
J: ale jest jeszcze ktoś... Osoba cholernie droga memu sercu, a mianowicie ..... Kit. - chłopak na mnie spojrzał i się uśmiechnął. - ciebie kocham najbardziej, jesteś zawsze z nami jesteś członkiem naszej rodziny. - zrobiliśmy grupowego misiaka i zaczęli.Wygłupialiśmy się jak dzieci. Po występie zabrali mnie do garderoby. Weszliśmy do środka i ... szok.!!!
S: no więc misiek a to drugi prezent. - przed sobą miałam całe one direction. Popłakałam się. I tak dzisiaj zrobili dla mnie dużo. Kit mnie przytulił. 
J: dziękuję.
Kit: jesteś najwspanialszą osobą na świecie należy ci się to. 
J: wcale taka nie jestem.
S: jesteś. wytrzymujesz z nami próby, jeździsz na koncerty, wspierasz nas, kochamy cię.
J: ja was też.
Przytuliliśmy się i chwile tak staliśmy.
D: no a teraz zostawiam cię w opiece chłopaków.
Kieran: jak jej coś zrobicie to zabiję. 
Wybuchnęliśmy śmiechem i wyszli. 
N: słyszeliśmy, że masz urodziny.
J: a no mam.
Z: mamy dla ciebie prezent.
J: znowu .? 
Li: musisz z nami wytrzymać.
Lou: Kit i Dean wspominali, że uwielbiasz zakupy.
J: może nie uwielbiam, lubię.
H: no to idziemy do galerii. 
J: mi pasuję. - zaśmialiśmy się i wyszliśmy. W centrum byliśmy po 15 minutach. Liam poszedł zakupić nowe trampki, Lou poszedł szukać prezentu dla Elki, Niall jak zawsze po jedzenie, Harry się gdzieś ulotnił i zostałam sama z Zayn'em.
J: to gdzie idziemy.?
Z: czegoś ci poszukać. Zostawili nas samych, ale zawsze możemy sobie coś kupić. Pociągnął mnie do sklepu. ZAczęłam grzebać w koszulkach. Znalazłam fajną, z napisem "I will see you in Hell." Kupiłam ją. Zayn kupił taką samą, żebyśmy mieli pamiątki. Następnie poszliśmy do H&M. Chciałam jakąś nową sukienkę. Znalazłam śliczną. Cała błękitna, wzdłuż talii była sztywna, na plecach miała wycięcie, a na biodrach była luźna. Po prostu była śliczna.
J: Zayn co sądzisz .?
Chłopak spojrzał w moją stronę i zaniemówił. 
Z: to coś dla ciebie idź przymierzyć.
Poczłapałam do przymierzalni i się przebrałam. Miałam kłopot z zapięciem. Otworzyłam drzwi i stanęłam tyłem. 
J: Zayn możesz mi pomóc .?
H: Zayn oszedł po kawę, ale ja ci pomogę. 
Odwróciłam się i zobaczyłam Hazze. On ma coś w sobie.... takiego hm.. tajemniczego ?
J: jak możesz. - złapał za zamek i pociągnął do góry. Jak dotknął moich barków, zadrżałam. 
H: wyglądasz cudownie.
J: biorę ją. 
Weszłam z powrotem i się przebrałam. Stwierdziliśmy z Hazzą, że jesteśmy zmęczeni i poszliśmy w stronę mojego domu.
H: wiesz <t.i.> ....
J: coś się stało.?
H: nie .. chociaż tak... nie czekaj nie..
J: mów o co chodzi.
H: jest pewna dziewczyna...
J: czyli wszystko jasne.
H: no właśnie.... znam ją nie długo, ale z jej bratem znam się dobre pare lat. coś do niej poczułem i nie wiem jak to powiedzieć. 
J: dasz radę.
Dotarliśmy pod dom. COś mi świtało w głowie, ale to pewnie tylko glupię myśli.
H: noo too czas się zbierać.
J: dziękuję wam za cudowny dzień.
Przytuliliśmy się.
J: mam do ciebie pytanie. Ile znasz się z bratem tej dziewczyny.
H: już prawie 4 lata i tak chodzi oo .....
J: nic nie mów. - przybliżyłam się, wspięłam na place i pocałowałam zarzucając ręce wokół jego szyi.
H: skąd wiedziałaś .?
J: domyśliłam się.
H: może to za wcześnie, ale cię kocham.
J: ja ciebie też.






Dzień dobry, cześć i czołem. Po pierwsze... Przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale miałam masakryczny dzień.. lekcje do 14, później spotkanie do projektu, później próby z muzyki, później angielski... byłam padnięta, a po drugie przepraszam za taki denny imagin.. wgl nie wyszedł. ;( 
pss.. Jakby ktoś nie wiedział to przed wami ROOM 94:
od lewej: 
Kit Tanton (basis), Dean Lemon (perkusja), Kieran Lemon (wokal i gitara) oraz Sean Lemon (gitara)
<3


2 komentarze:

  1. Co ty gadasz jest świetny.! Czekam na kolejny <3
    + na moim blogu jest już 1 rozdział xd
    tu jest link: http://i-just-call-to-say-iloveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny jest.!
    =SANDRA

    OdpowiedzUsuń